Nowy numer 42/2019 Archiwum

Mamo, jakie to ciekawe...

Powstała książka „Płock wspomnieniami malowany”, która zawiera rozmowy dwóch pokoleń płocczan – wnuków z dziadkami.

Gdy rozpoczynaliśmy ten projekt, obawiałam się reakcji typu „ale nuda...” – przyznaje Ewa Magierska, która razem z mężem prowadzi dziecięco-młodzieżowy zespół muzyczny Santiago, działający przy parafii św. Jakuba w Płocku-Imielnicy. To właśnie grupa tych młodziutkich płocczan przeprowadziła prawie 20 rozmów z seniorami. Część z nich to ich dziadkowie, a nawet pradziadkowie. Dzięki tym rozmowom młodzi poznali Płock, jakiego już nie ma, i życie tamtego pokolenia.

Życie ma wiele odcieni

Pierwsza rozmowa była dla nich jak poligon doświadczalny. Na szczęście rozmówca przyjechał do ich siedziby, dzięki czemu zespół uczestniczył w spotkaniu praktycznie w komplecie. – Mieliśmy przygotowaną pewną bazę pytań, a kolejne pojawiły się już w toku rozmowy – mówi E. Magierska. Pierwsze z reguły dotyczyło najwcześniejszego wspomnienia z dzieciństwa. A odpowiedź zwykle brzmiała: wojna. Rozmówcy zespołu Santiago to osoby pokolenia urodzonego w latach 30. XX wieku. W ich opowieściach są więc akcenty dramatyczne. – Uczestniczyłam w rozmowie z panią, która jako mała dziewczynka była świadkiem egzekucji na pl. Trzynastu Straconych. Przeżyła okropną traumę. Zawsze chciała, by nikt o tym wydarzeniu nie zapomniał. Myślę, że takim projektem możemy jej pomóc spełnić to marzenie, chociaż w drobnej części. To chyba była najbardziej wzruszająca rozmowa, jakiej byłam świadkiem – wspomina Marysia.

Życie ma na szczęście więcej odcieni, jak przekonali się członkowie zespołu, słuchając opowieści swoich bliskich seniorów. – Ja rozmawiałem z moją prababcią i wujkiem. Usłyszałem zabawną historię, jak mój wujek wiózł ciocię na motorze przez mostek w Szeligach i zgubił ją na tym mostku... Więcej nie będę opowiadać, żeby był element zaskoczenia dla czytelników – mówi rezolutnie Jasiek, brat Marysi. Julka, inny członek zespołu, już po jednej z pierwszych rozmów powiedziała w domu z entuzjazmem: „Mamo, jakie to było ciekawe...”. Jaki Płock „namalowały” te wspomnienia? Miasto, gdzie życie tętni na ul. Tumskiej, po Wiśle pływają statki, zimą po skutej lodem powierzchni jeżdżą wozy, a teren dzisiejszych Podolszyc to praktycznie wioski i pola.

– Mój dziadek pokazywał zdjęcia ze swojego dzieciństwa. Najciekawsze, według mnie, było zrobione przy Jagiellonce. Tam, gdzie teraz jest pływalnia, kiedyś był wielki staw, a na środku fontanna –mówi Sara. W świecie, w którym nikomu nie śniły się telefony komórkowe ani internet, kwitło za to życie towarzyskie, jak odkrywali w czasie rozmów młodzi z Santiago. – W czasie mojej rozmowy dowiedziałam się, że chociaż wtedy nie było tylu atrakcyjnych propozycji spędzania wolnego czasu, to moja prababcia potrafiła sobie go zagospodarować, za co ją z całego serca podziwiam – opowiada Ola, której prababcia wraz z rodzicami i rodzeństwem przeniosła się przed wojną z okolic Radomia do Płocka, płynąc z całym dobytkiem tratwą zbudowaną z ich dawnego domu.

Ważna lekcja

Książka, wydana pod patronatem prezydenta miasta, zawiera 18 takich fascynujących rozmów, a także cenne dopełnienie w postaci fotografii dawnego Płocka i fragmentów wspomnień jego mieszkańców z I poł. XX w. udostępnione przez Muzeum Mazowieckie. Są też zdjęcia rozmówców z członkami zespołu i świetne rysunki (także na okładce) wykonane przez członków Santiago. Praca przy zbieraniu materiału była kolosalna, jak przyznają Magierscy, którzy jednocześnie prowadzą aktywne życie zawodowe. Wydania podjęła się Książnica Płocka.

– Pani, która robiła korektę, przepraszała, że to tak długo trwa, i powiedziała nam: „Bo to jest tak ciekawe...” – śmieje się Ewa Magierska. To przedsięwzięcie to jednak coś więcej; to swoisty projekt społeczny, który pojawił się w głowie pani Ewy, lekarza. – Przychodzi do mnie dużo starszych ludzi, którzy często narzekają: „Po co mnie Pan Bóg trzyma jeszcze na tym świecie?”. Okazuje się, że ich bliscy odwiedzają ich, przychodząc tylko po pieniądze. To bardzo smutne. Mamy nadzieję, że nasza książka będzie zachętą, aby każdy w swoim otoczeniu dostrzegł osoby starsze. Zachętą do kolejnych międzypokoleniowych rozmów – mówi E. Magierska. Członkowie zespołu twierdzą, że dużo na tym projekcie skorzystali. – Ja dowiedziałam się więcej o tym, skąd pochodzi moja rodzina. A myślę, że ta świadomość swojego pochodzenia jest bardzo ważna – mówi Ola.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL