GN 45/2019 Archiwum

Ich wdzięczność jest nieoceniona

Opowiedziane przez wolontariuszy historie mogłyby wypełnić strony grubej powieści o ludziach, którzy sami nie mają odwagi prosić o wsparcie.

Z roku na rok liczba paczek rośnie. Choćby w samym Płocku 86 rodzin zostało obdarowanych prezentami, a na drugim krańcu naszej diecezji, w Ciechanowie – 40, przy czym to tylko niektóre punkty na mapie akcji w naszym regionie. Jedną z obdarowanych osób jest pani Justyna z Makowa Mazowieckiego, gdzie SzP dotarła do 32 rodzin. Schorowana kobieta nigdy nie prosiła o pomoc. Pomoc sama zapukała do jej drzwi.

– Jestem wzruszona i nie umiem nawet podziękować za hojność darczyńcy, bo zwykłe słowo „dziękuję” tutaj nie wystarcza. Ta pomoc jest nieoceniona. Wierzę, że ta paczka będzie dla mnie mobilizacją do walki o zdrowie – mówi ze wzruszeniem pani Justyna. Jak przyznaje, nie jest jej łatwo, szczególnie teraz, gdy pojawiła się choroba. Wszystkie pieniądze przeznacza na dojazdy do szpitala, wizyty lekarskie i niezbędne leki. Takich scenariuszy w Szlachetnej Paczce jest znacznie więcej. Podobne uczucia towarzyszyły samotnej emerytce, pani Wiesławie, również z Makowa Maz. – Ta paczka bardzo mi pomoże. Żyję w trudnych warunkach, zarówno zdrowotnych, jak i materialnych. Najwięcej pieniędzy przeznaczam na lekarstwa, opłaty bieżące i opał. Niekiedy jestem zmuszona wziąć pożyczkę, abym miała za co kupić węgiel. Mam słabe zdrowie ze względu na sztuczne biodro. Najbardziej prosiłam o żywność i środki chemiczne, a także rzeczy codziennego użytku. Nie spodziewałam się takiej dużej ilości – dzieli się wzruszona. – Od zawsze lubiłam pomagać ludziom w potrzebie – mówi Małgorzata Wawrzyńczak, która jest w Szlachetnej Paczce drugi rok. – Rozmowy i spotkania z ludźmi nie należały do najłatwiejszych. Podczas wywiadów starałam się wyłapać najważniejsze potrzeby. Możliwość pomocy innym to radość i spełnienie, którego często nie da się opisać – dodaje Małgorzata, która w okresie świątecznym sama lubi wcielić się w św. Mikołaja i dostarczać prezenty potrzebującym rodzinom.

– Ta akcja pochłonęła mnie, żyję nią na co dzień – przyznaje. Wolontariusze Szlachetnej Paczki mówią, że obdarowani to często osoby skromne, zatroskane o swoje jutro, małomówne czy nawet zawstydzone sytuacją, w jakiej się znalazły. – Odwiedzając tych ludzi, dostrzegłam straszną biedę. Wielu z nas nie zdaje sobie nawet sprawy, w jakich warunkach czasem żyje sąsiad. Niekiedy już za ścianą jest bieda, choroba, nieszczęście, o których nie mamy pojęcia. Gdy odwiedza się takie rodziny, emocje często sięgają zenitu. Najbardziej urzekają dzieci. One są niesamowite. Gdy zaczynają rozpakowywać paczki, widać łzy i padają okrzyki: „Zobacz, mamo, jaką piękną lalkę dostałam!”. Rodzice też nie kryją łez – opowiada Katarzyna Tomasińska, jedna z 14 wolontariuszy z Nasielska, gdzie pomoc dotarła do 23 rodzin. Pani Kasia miała pod swoją opieką: rodzinę, samotną matkę z córeczką i starszą panią. – Ich wdzięczność jest nieoceniona. Starsza kobieta bardzo się cieszyła z paczki żywnościowej. Od razu mówiła, gdzie powykłada sobie wszystkie produkty, i z zachwytem oznajmiała: „Będę miała jedzenie na cały miesiąc”. Czasami trudno jest uwierzyć, jak rodziny potrafią cieszyć się z takich podstawowych rzeczy, jak opał, żywność i środki chemiczne. Sądzę, że dary nie kończą się tylko na przekazanych paczkach, ale one sięgają dalej. Ci ludzie cieszą się, że ktoś w ogóle się nimi zainteresował i nie pozostają sami ze swoimi problemami – przyznaje K. Tomasińska.

Z roku na rok w dziele SzP przybywa nie tylko rodzin, ale również osób starszych, które ze względu na wiek czy chorobę potrzebują czasem obecności drugiego człowieka. Jak wspomina wolontariuszka Eliza z Płocka, która po raz czwarty była w Szlachetnej Paczce, do projektu kwalifikowała panią, która ma 97 lat i cierpi na alzheimera. – Bardzo dobrze pamięta czasy wojenne, ale zapomina to, co dzieje się teraz. W jednej minucie mówiła mi: „Córuchna, coś ci opowiem”, a za chwilę pytała, po co przyszłam. Jednocześnie to bardzo fajna, ciepła pani. Bardzo związana jest z wnuczkiem, który jej pomaga. Podczas wywiadu prosiła mnie: „Posiedź, córuchna, nie idź jeszcze” – wspomina wolontariuszka z rejonu Płock-Podolszyce. Co mówią o pomocy sami darczyńcy? – Już za pierwszym razem nie miałam wątpliwości – przyznaje pani Małgorzata z Płocka, która była jednym z darczyńców w rejonie Centrum. W tym roku wybrała rodzinę z dzieckiem, w której ojciec jest bardzo schorowaną osobą. – Wychodzę z założenia, że jeśli ja mam wszystko, co powinien mieć każdy człowiek, to nie wyobrażam sobie, żeby nie pomóc, żeby przejść obojętnie obok czyjejś biedy. Sama radość jest już wtedy, gdy zbiera się te dary i kiedy się okazuje, że znajomi nie odmawiają i chcą pomóc – dodaje. U Edyty Wawrzyszcz z Makowa Maz. pomaganie trwa od kilku lat. – Sprawia mi to największą frajdę. Tego nauczyli mnie rodzice i chcę to dzieło kontynuować. Pomoc raz ofiarowana wraca do nas ze zdwojoną siłą. Nie da się opisać emocji, jakie nam tego dnia towarzyszą. Są łzy wzruszenia, radość i satysfakcja, że ktoś obok przyjmuje naszą bezinteresowną pomoc. Cieszę się, że włączają się w to dzieło również moi przyjaciele – dodaje pani Edyta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama