Nowy numer 5/2023 Archiwum

Aby wyszli z cienia

Niepełnosprawne osoby na co dzień zmagają się nie tylko z barierami architektonicznymi.

Niedawno założone w Płocku i - licząc wiek jego członków - młode Stowarzyszenie Centrum Aktywizacyjno-Terapeutyczne "Nowa Szansa" zaprosiło płocczan na konferencję zatytułowaną "Blaski i cienie niepełnosprawności w XXI wieku". Dyskutowano tu o stereotypowych i krzywdzących ocenach osób niepełnosprawnych, o przyszłości takich osób i szansach na rynku pracy. Ważnym tematem okazało się też zagadnienie ubezwłasnowolnienia i jego skutków. Konferencja przyciągnęła m.in. rodziców niepełnosprawnych dzieci oraz nauczycieli czy terapeutów, a sama dyskusja, jaka toczyła się wokół zagadnień, i otwartość, z jaką dzielili się słuchacze swoimi doświadczeniami, pokazywały, że to problemy, które nie tracą na aktualności.

Gorzką ocenę stosunku dużej części społeczeństwa do ludzi niepełnosprawnych przedstawiła należąca do stowarzyszenia Monika Orzechowska, która od kilku lat choruje na stwardnienie rozsiane i pisze o tym na swoim blogu SMama. - Osoby niepełnosprawne są często postrzegane jako roszczeniowe, nieszczęśliwe, niepotrafiące nic samodzielnie zrobić, uzależnione od innych i dlatego będące ciężarem dla najbliższych. Spotykamy się z opiniami, że takie osoby powinny być same, bo po co kogoś jeszcze unieszczęśliwiać. Nie skończą szkoły, więc nie mogą pracować - mówiła Monika, która sama jest młodą żoną i mamą, a z zawodu - pedagogiem wczesnoszkolnym. Ostrzegała przed pochopnym ocenianiem, bo niektórych chorób na pierwszy rzut oka nie widać, tak jak w przypadku wielu chorych na stwardnienie rozsiane.

- Z reguły my, jako osoby niepełnosprawne, staramy się udowodnić innym, szczególnie ludziom zdrowym, pełnosprawnym, że albo jesteśmy na tym samym poziomie, albo nawet lepsi w tym, co robimy. Staramy się zmienić tę opinię, że osoba pełnosprawna musi siedzieć w domu i nic nie robić - zauważył z kolei Wiesław Mniech, dawniej paraolimpijczyk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Biegaczy Niewidomych i Słabowidzących, który od lat 90. ub. wieku pracuje jako masażysta w poradni rehabilitacyjnej w płockim szpitalu na Winiarach. - Niepełnosprawni, niestety, są oceniani stereotypowo przez pracodawców, którzy boją się, że taka osoba będzie chodziła często na zwolnienie albo będzie wykorzystywać swoją niepełnosprawność. Czasem nasza niepełnosprawność po prostu "nie pasuje" do otoczenia - zauważył dawny paraolimpijczyk.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy