GN 45/2019 Archiwum

Męska wiara

Czy miejsce mężczyzny w kościele jest pod chórem? Niekoniecznie... Udowadniają to panowie, którzy spotykają się we wspólnocie w Winnicy k. Nasielska.

Działają zaledwie od roku, a ich comiesięczne spotkania gromadzą ponad dwadzieścia osób. To Wspólnota Mężczyzn św. Józefa w parafii Winnica, stworzona przez nich i dla nich. Ci, którzy już się w niej zadomowili, mówią, że znajdują w niej wszystko, czego szuka prawdziwy facet…

Józef im pomaga

Jest tu konkret. – Myślę, że każdy z nas zastanawia się nad tym, co po nim zostanie, jaki kapitał – nie tylko ten materialny – odziedziczą po nas nasi następcy. To pytanie o bilans i dziedzictwo, które nurtuje zwłaszcza mężczyznę. Nie rozmawiamy o „wszystkim i o niczym”. Nie ukrywamy też, kim jesteśmy, i co dzieje się w naszym życiu. Choć to dla mężczyzny niełatwe, mówimy o swoich zranieniach, porażkach i wątpliwościach, obawach i słabościach, i co ważne, nie wstydzimy się wspólnie pomodlić – wyjaśnia lider grupy, Kamil Brodowski. Za każdym razem na ich spotkania przychodzi ktoś nowy. Niektórzy przychodzą regularnie, inni ze względu na pracę i różne obowiązki pojawiają się nieco rzadziej. W większości to panowie, którzy mają już swoje rodziny i pracują zawodowo, choć są też i tacy, którzy szukają swojej drogi i drugiej połówki. Rozpiętość wiekowa jest spora, bo od 20 do 70 lat. Można powiedzieć, że wiele ich różni, lecz łączy wspólne poszukiwanie Boga. Paweł Brodowski jest mężem, a także ojcem dwójki dzieci. Jak przyznaje, nie miał doświadczenia w żadnej męskiej wspólnocie. Właściwie nikt z winnickich Mężczyzn św. Józefa go nie miał. Sami stworzyli program i zasady spotkania na podstawie wskazań Andrzeja Lewka, koordynatora takiej wspólnoty w Krakowie. Co miesiąc mają wspólną Mszę św., a po niej, już w parafialnym domu kultury, uczestniczą w modlitwie uwielbienia. – Mamy też studium biblijne, w którym pomaga nam książka „Drogowskazy, czyli jak być katolickim mężczyzną we współczesnym świecie?”. To wstęp do rozmowy w grupach, która pomaga nam zatroszczyć się o relację z Jezusem, otwiera nas na nowe spojrzenie i możliwość pogłębienia osobistej modlitwy – tłumaczy Kamil Brodowski. To, co sprawia, że chcą być w tej wspólnocie, to m.in. modlitwa z kolegami „po męsku”. – Jest to kwestia wspólnego języka. W końcu każdy z nas ma w swojej naturze wojowanie, a tutaj dobrze się rozumiemy – mówi z uśmiechem Paweł Brodowski. Łączy ich także droga w jednym kierunku i osiąganie tego samego celu, jakim jest budowanie swojej męskości, ale z Bogiem. Wspólnota, uważa Paweł, uczy ich, jak odkrywać męskość, której Bóg od nich oczekuje, i wprowadzać to, czego się nauczyli, w życie. – To nie jest prosta droga, dla mięczaków, ale wyboista i pod górę – dla pokornych. A bycie pokornym to wielka sztuka, przeznaczona dla prawdziwych herosów – uważa członek wspólnoty w Winnicy. Są w niej ludzie bardzo różnych profesji, m.in. uczniowie, studenci, policjant, strażak, urzędnik, budowlaniec, rolnik i przedsiębiorca. – Z każdym spotkaniem każdy z nas zaczął się coraz bardziej otwierać i dostrzegliśmy w sobie nawzajem, że mamy wiele wspólnych cech, poglądów, zamiłowań. Każdy wniósł do tej wspólnoty swój bagaż życiowych doświadczeń i ducha wiary – mówi Paweł. I to jest pocieszające, bo jak twierdzą niektórzy, za religijność w rodzinie w około 90 proc. odpowiada mężczyzna. Jeśli więc on będzie religijny, to przy nim cała rodzina będzie wzrastała w tej cnocie.

Naprawdę cenisz rodzinę?

Paweł jest strażakiem. Na spotkaniach uświadomił sobie, że warto przekroczyć i pogłębić dotychczasowe status quo jako katolika i praktykującego. – Mogę jeszcze bardziej zaufać Bogu, nie wstydzić się modlitwy, po prostu zdobyć się na więcej odwagi w wierze. Przecież jestem strażakiem... – mówi. Podczas, gdy Pawła zmobilizował etos strażaka, dla Eryka przekonujące było dobro jego rodziny. – Pomyślałem sobie, że rodzina jest najważniejsza, i że chcę stawać się lepszym mężem i ojcem. Poszedłem na pierwsze spotkanie i zostałem. Mężczyzna ma swoją mentalność. Trudno mi było się otworzyć i zacząć mówić o sobie, ale motywował mnie przykład innych: skoro oni mogą, to dlaczego ja nie potrafię...? Uświadomiłem sobie, że nie można rozwijać się w swoim własnym doświadczeniu wiary bez wspólnoty. Myślałem, że nie ma już takich facetów jak ja, tymczasem Pan Bóg pokierował mnie ku takim ludziom, którzy myślą podobnie. Tak naprawdę wystarczy uświadomić sobie, czy cenimy sobie rodzinę i wiarę, którą wynieśliśmy z domu. I konsekwentnie pójść za tym tokiem myślenia – dodaje. – Co istotne, podczas męskich spotkań najważniejszym tematem jest rodzina – dodaje Eryk. – Nasze spotkania pokazują, że łatwiej jest znajdować rozwiązania, bo w końcu w grupie jest siła. Przypominamy trochę klub piłkarski, bo wspieramy się i czerpiemy od siebie nawzajem – mówi z przekonaniem Michał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama