Wymowna jest ta więź, która połączyła powstańców warszawskich. Ze swoim dowódcą, mjr. Janem Jaroszkiem ze zgrupowania "Chrobry II", na barykadach Warszawy walczyli zaledwie 15 dni, ale po 74 latach wciąż o nim pamiętają i co roku odwiedzają jego grób w Orszymowie.
- Był od nas starszy i bardzo odważny. Na motocyklu podjeżdżał blisko do niemieckich czołgów, jak nikt z nas nie potrafił. 15 sierpnia, w dniu, w którym zginął, najpierw walczył przy Towarowej, potem przedostał się na Grzybowską. I tam poległ. Pochowaliśmy go w Śródmieściu, ale po wojnie rodzina chciała go przenieść do rodzinnej miejscowości. Myśmy, niestety, nie dowiedzieli się, gdzie został pochowany. W odnalezieniu jego grobu pomógł nam dopiero prymas Józef Glemp. Od tamtej pory co roku wracamy na jego grób - opowiadał mjr Jerzy Zakrzewski, przewodniczący środowiska żołnierzy Zgrupowania AK "Chrobry II".
Dawniej do Orszymowa przyjeżdżały autokary kombatantów, w tym roku przyjechało czterech powstańców. Są sędziwi, schorowani, ale powstańczy ogień w nich nie zgasł. - Należałam do harcerstwa. Zawsze mi powtarzano, że moim zadaniem jest "chętnie pomagać". Gdy wybuchło powstanie, wiedziałam, co mam robić: zostałam łączniczką - mówi 95-letnia Zofia Czekalska ps. "Sosenka".
- To, że żyję, to cud. W moim hełmie z powstania jest pięć dziur po kulach. Odłamki niektórych z nich do dziś noszę. I powiem tylko jedno jako powstaniec i stary człowiek: niedobrze jest, gdy zostajemy sami, gdy inni przestają pamiętać - dodaje Jerzy Zakrzewski.
Powstańcom z Warszawy, a wśród nich byli także mjr Janusz Walędzik ps. "Czarny" i mjr Władysław Rosiński ps. "Zapałka", towarzyszyły ich rodziny i znajomi. Pan Zdzisław jako dziecko obserwował Warszawę. - Orszymowo ma szczęście, że ma takiego bohatera. Ja w czasie powstania byłem jeszcze małym dzieckiem. Z bliskimi mieszkałem wtedy niedaleko Małkini. Zapamiętałem obraz Warszawy z czasu powstania, nad którą za dnia była czarna łuna, a nocą, ogień - opowiada.
Modlitwie przy mogile powstańca z Orszymowa przewodniczył ks. proboszcz Grzegorz Jendrzejewski. Parafia, szkoła podstawowa w Orszymowie i w Dzierżanowie otrzymały medal za opiekę nad grobami kombatantów i kultywowanie o nich pamięci.
Mjr Jan Jaroszek pochodził z Orszymowa. Maturę zdał w Płocku, studiował w Warszawie. Był nauczycielem matematyki w Płocku, we Włocławku i Grodnie. W latach 30. przeszedł przeszkolenie wojskowe oficerów rezerwy. Gdy wybuchła wojna walczył w 18. dywizji piechoty, gdzie awansował do stopnia porucznika. Po zakończeniu kampanii wrześniowej uniknął aresztowania i zamieszkał w Wyszogrodzie. Tam prowadził działalność konspiracyjną i pracował jako nauczyciel tajnego nauczania. W obawie przed aresztowaniem, w styczniu 1943 r. przedostał się do Warszawy, gdzie działał w strukturach organizacji "Miecz i Pług". W lipcu 1944 r. został mianowany komendantem "Miecz i Pług" dzielnicy Warszawa- Śródmieście. W pierwszych dniach powstania warszawskiego sprawował dowództwo operacyjne i taktyczne nad Zgrupowaniem "Chrobry II". Uczestniczył w wielu akcjach bojowych, w których zniszczył kilka czołgów i wozów pancernych. Poległ 15 sierpnia 1944 r. w okolicach ul. Grzybowskiej. Został pochowany przy szpitalu na ul. Mariańskiej. Po wojnie, na życzenie rodziny jego ciało zostało ekshumowane i przeniesione na cmentarz w rodzinnym Orszymowie .W czasie powstania walczył w stopniu kapitana, pośmiertnie został mianowany majorem.









