Nowy numer 42/2019 Archiwum

Katedra, której nie znamy

Tu działy się cuda – zdają się powtarzać kamienne mury i stare, święte księgi. A ołtarz, kaplice i konfesjonały dostojnej bazyliki zdają się dopowiadać, że dzieją się i dziś.

Właśnie mija 870 lat od wydarzeń opisanych w XII-wiecznej Biblii Płockiej jako cudowne. Obecnie, przy trwających pracach remontowych i konserwatorskich, też wracają pytania o tamte czasy i początki najważniejszego kościoła diecezji.

Czy kaplica zdradzi swoje tajemnice?

Jesteśmy pod wieżą południową katedry, gdzie znajduje się Kaplica Sierpskich. To na niej skoncentrowała się obecnie uwaga archeologów i konserwatorów. Kaplica ta jest chyba jednym z bardziej tajemniczych i do tej pory rzadko odwiedzanych miejsc w katedrze. Właśnie tam od kilku tygodni trwają zakrojone na szeroką skalę prace. – Pracujemy na poziomie 1,70 m poniżej poziomu posadzki. Wybierając ziemię spod podłogi kaplicy, znaleźliśmy ceglaną kryptę i tunel do niej prowadzący. Ciekawe, że krypta była zasypana. Odkrywając ją, dotarliśmy do fundamentów świątyni. Natknęliśmy się na kilkanaście szkieletów, ale przecież było wiadomo, że w kaplicy dokonywano pochówków. Zauważyliśmy pewne przesunięcie murów świątyni, odkryliśmy warstwę spalenizny, dotarliśmy do kamiennego fundamentu zbudowanego z nieregularnych ciosów kamiennych – wymienia archeolog Katarzyna Skiba, która pracuje w Kaplicy Sierpskich. Archeolodzy na razie nie stawiają żadnych hipotez, a trudno nie zacząć się zastanawiać, o czym może świadczyć warstwa spalenizny. Czy to ślad po wielkim pożarze w XVI wieku? A jeśli tak, to czy warstwy poniżej pochodzą z wieków wcześniejszych, a więc z katedry romańskiej? – Szukanie odpowiedzi na te pytania z pewnością rzuci światło na naszą wiedzę o katedrze, która wciąż nas zaskakuje i odsłania kolejne tajemnice – mówi ks. proboszcz Stefan Cegłowski i dodaje, że prowadzone prace oraz dokonywane odkrycia wymagają poważnych nakładów finansowych.

Relikwie w strusim jaju

Gdy schodzi się tak nisko, do poziomu katedry, być może tej wzniesionej za czasów bp. Aleksandra z Malonne, ożywają historie i postaci z dawnych czasów. Warto je przypomnieć zwłaszcza teraz, gdy mija 870 lat od dwóch cudownych zdarzeń. W średniowiecznym, iluminowanym rękopisie Biblii Płockiej oprócz tekstów Starego i Nowego Testamentu znajdują się komentarze do poszczególnych ksiąg biblijnych, zapiski liturgiczne i tak zwana notatka o cudach. Jest to opis cudownych wydarzeń, które miały miejsce na Tumskim Wzgórzu w 1148 roku. Pierwszy z nich dotyczy uzdrowienia młodej dziewczyny imieniem Wojucha. W notatce zapisano, że „Błogosławiona Maryja Panna w dzień przechwalebnego Wniebowzięcia swego, wobec kustosza Azora, w kościele płockim, przed prymą, dzieweczkę skurczoną i na poły sparaliżowaną raczyła podnieść i całkiem uzdrowić. Toteż gdy wieść o tak wielkim cudzie doszła do uszu oświeconego księcia Bolesława, który wtedy na zamku się znajdował, i kiedy mąż święty, biskup Aleksander, dowiedział się, że dzieweczka (...) uzdrowiona została, zebrało się mnóstwo ludzi, głosem wielkim wychwalających błogosławioną Maryję z Jej Synem, Panem Jezusem Chrystusem, który z Ojcem i Duchem Świętym w równości żyje przez nieskończone wieki wieków. Amen”. Dalej następuje druga notatka, która zawiera barwną historię odnalezienia w zakrystii katedralnej w tym samym, 1148 roku relikwii związanych z męką Pańską oraz relikwii innych świętych. Zostały one umieszczone w relikwiarzu sporządzonym ze strusiego jaja, zawieszonym następnie u sufitu katedry. Taki zwyczaj miał szerokie zastosowanie w średniowiecznej pobożności. Opowiadanie mówi również o cudownym uratowaniu cennych relikwii. „Za wolą Bożą, w bardzo starej szkatule, odnaleziono przesławne relikwie, mianowicie: wieńca cierniowego Zbawiciela, nie szytej Jego tuniki, apostołów Piotra i Pawła, męczenników Wawrzyńca i Wincentego, oprócz tego innych relikwii świętych przeszło czterdzieści. Relikwie te czcigodny biskup Aleksander najpobożniej ucałowawszy, w wyzłoconym jaju strusim ze czcią umieścił, i żeby nikt w przyszłości nie mógł ich ruszyć stamtąd, pierścienia swego sygnetem na zewnątrz starannie zabezpieczył. Potem zaś przed ołtarzem Błogosławionej Maryi Panny, jajo to na łańcuchu żelaznym u sufitu malowanego zawiesić kazał, co malarz jego Gunter starannie wykonał. Pękło jednak środkowe ogniwo łańcucha, ale rzecz dziwna, tak długo spadało z relikwiami świętych, że przyglądający się z dala uczeń, scholarz Zachariasz, zdążył przybiegnąć i schwycić w swój biret spadające jajo”. Po tym opisie średniowieczny skryba dodaje zdumiony: „O przedziwna mocy Boża! O czcigodne zasługi świętych! Łańcuch spadający jaja nie stłukł, głowy chwytającego nie zranił, ale jak gdyby rękoma świętych spuszczony na ramionach jego spoczął lekuchno”.

Dziennikarz ze średniowiecza?

„Notatka o cudach” od lat jest przedmiotem analiz i komentarzy. Zdaniem zasłużonej historyk i mediewistki Zofii Kozłowskiej-Budkowej obydwie notatki były sporządzone tą samą ręką, najprawdopodobniej w pierwszej połowie XII w., a charakter pisma zdradza rękę wyszkoloną na Zachodzie. „Opowieści o cudach były popularnym rodzajem literackim w średniowieczu. Wchodziły one w skład żywotów świętych, albo występowały samodzielnie. Płockie opisy cudów z XII wieku są najstarszymi tego typu »samodzielnymi«, czyli luźnymi zapiskami, jakie w Polsce przetrwały do naszych czasów” – pisała Z. Kozłowska-Budkowa. Co ciekawe, w płockich notatkach nie zauważa się tendencji moralizatorskich, które były właściwe dla podobnych opowiadań w tamtym czasie. Nie ma elementów legendy, co pozwala sądzić, że jest to opis sytuacji rzeczywiście zaistniałych: podane są fakty, choć spisywane pod wpływem silnych emocji, uczuć i przeżyć. O wiarygodności notatki świadczą również wymienione postaci i dokładne dane historyczne. Warto wreszcie zauważyć, że opisy cudów nie zostały spisane na marginesie napisanej już księgi, ale wpisane w ciąg kolumn, jakby przepisujący Biblię skryba miał się akurat dowiedzieć o zdarzeniach i pod ich wrażeniem na gorąco przelać tę relację na pergamin. A jeśli to prawda, to czy w wydarzeniu sprzed 870 lat i w zapiskach w Biblii Płockiej nie ma odległych okruchów takiego kronikarstwa, a później dziennikarstwa, które nie boi się cudów i nie ucieka od wiary?• Pisząc artykuł, korzystałem z: abp A.J. Nowowiejski, „Płock. Monografia historyczna”, Płock 1930, oraz ks. Brzeziński, ks. Leszkiewicz, „Średniowieczna płocka liturgia katedralna”, Płock 2017.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL