Nowy numer 46/2019 Archiwum

Jeden sieje, drugi zbiera...

Ewangeliczny raban na ulicach miast zaczyna być coraz bardziej słyszalny również w naszej diecezji. Na ulice ze świadectwem wiary wyszli młodzi z parafii Matki Bożej Fatimskiej w Ciechanowie.

Od dłuższego czasu zastanawiali się, co zrobić, aby przesłanie papieża Franciszka ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie nie poszło w zapomnienie. I – tak, jak ich prosił – wstali z kanapy, włożyli wyczynowe buty i poszli na ulice miast. Odwiedzili już Elbląg, Gdańsk, Ostródę, Somiankę i Skierniewice.

Vademecum ewangelizatora

Młodzież postanowiła zrobić kilka prostych, ale odważnych kroków, aby skutecznie ewangelizować. Jak mówią podopieczni ks. Tomasza Deca, wikariusza ciechanowskiej parafii, w ewangelizowaniu nie chodzi o nawracanie ludzi, ale o własne nawrócenie i mocniejsze przylgnięcie do Chrystusa. – Pomysł zrodził się dokładnie rok temu z czytania Ewangelii. Postanowiliśmy wyjechać na Pomorze. Jeździliśmy po kilku miastach, modląc się i nie tylko głosząc swoje świadectwo, ale przede wszystkim mówiąc o Panu Jezusie. Młodzież z przekonaniem twierdziła, że w tych działaniach chodzi o świadectwo i formację – opowiada ks. Tomasz. Jak to wygląda w praktyce? – Staramy się, aby każda z naszych akcji ewangelizacyjnych rozpoczynała się na rynku miasta albo w innym centralnym miejscu. Po modlitwie zaczynamy działać. Chodzi nam o zwyczajną, pogodną rozmowę z przechodniami, w której nawiązujemy do naszej więzi z Jezusem. Jeśli to możliwe, proponujemy krótką modlitwę. Takie spotkania i rozmowy na ulicy utwierdzają nas w przekonaniu, że dzieląc się wiarą z innymi, jeszcze więcej od nich otrzymujemy. Jeśli dajemy odrobinę naszej więzi z Chrystusem innym, to wtedy otrzymujemy jej znacznie więcej dla siebie. W tym dawaniu i braniu oraz dzieleniu się dostrzegamy, jak w naszym życiu działa Pan Bóg – wyjaśnia ks. Dec.

Najtrudniej mówić do rówieśników

– Na początku się pozdrawiamy i na przykład zagadujemy, czy nasi rozmówcy znają o. Adama Szustaka, kaznodzieję i duszpasterza akademickiego. Potem krok po kroku schodzimy na temat wiary. W rozmowie chodzi o nawiązanie do zasadniczej kwestii i pytania o więź z Bogiem. Ważne jest, abyśmy to my sami opowiedzieli o naszej osobistej relacji z Chrystusem. Przyznam, że różnie ludzie reagują, jednak częściej pozytywnie, widząc młodzież, która otwiera się na innych i dzieli się swoją wiarą – mówi Damian Siatkowski. Jak przyznaje Jakub Komorowski, najtrudniejsze były spotkania z rówieśnikami. – Ciężko było mi się odnaleźć. Ale problem ustąpił, kiedy zacząłem mówić świadectwo, na początku tutaj, w Ciechanowie, a potem w innych miejscach – dodaje. – Dla mnie osobiście to było wielkie wyzwanie. Byłam zawsze osobą skrytą, zamkniętą. Musiałam więc przekroczyć pewną barierę w sobie, aby wyjść i mówić czy śpiewać o Jezusie. Ale kiedy zrobiłam pierwszy krok, to potem wszystko działo się jak w pędzącej rakiecie. Czułam lęk, ale wszystko oddawałam Maryi. Wiedziałam, że mam przy sobie drugą osobę, która zawsze mnie wspomoże i zmotywuje. Oddałam wszystko Jezusowi i wiedziałam, że Boży Duch zadziała w każdej chwili – dodaje Marcelina Kaczor. – Jeśli choć raz podejmie się to wyzwanie i zakosztuje się obecności Pana Boga, to czuje się Jego moc na każdym kolejnym kroku. Początek to otwartość na działanie Boga i ewangeliczna odwaga. Wszystkie swoje obawy i odczucia trzeba powierzać na Eucharystii i oddać się Jezusowi – dodaje Damian Siatkowski. – W ewangelizacji ulicznej brałam udział już kilka razy. Na początku były to nadmorskie okolice, a w ostatnim czasie Skierniewice – mówi Aleksandra Sepczyńska. – Na początku miałam obawy, ale wtedy uświadamiałam sobie, z jaką intencją idę do tego drugiego człowieka. I lęk mijał. Pierwsze kroki w ewangelizacji dały mi niesamowitą siłę i otwartość na drugiego człowieka. Mocniej otworzyły mnie na ludzi, pozwoliły lepiej poznawać świat, a dzięki wspólnocie mocniej zbliżyłam się do Pana Boga. Powera dodawał mi każdy uśmiech człowieka spotkanego na ulicy. To było też potwierdzenie, że powinnam iść dalej i nie zniechęcać się, i docierać do coraz szerszego grona ludzi – uważa Aleksandra. Jak mówi ks. Tomasz Dec, świadectwo młodych ludzi ma w sobie moc autentyczności, bo o księdzu ktoś mógłby powiedzieć, że mówi to, co jemu wypada. – Dla bardzo wielu młodych to nowe i pierwsze doświadczenie: mówić o Jezusie poza kościołem i złożyć świadectwo. W wielu z nich widzę taki mocny ogień gorliwości i chęci, aby dzielić się swoją wiarą i spotykać osoby, którym przekażą swoją wiarę. I właśnie taki jest cel naszej wakacyjnej akcji ewangelizacyjnej: pragniemy, aby więcej młodych osób usłyszało o Chrystusie, poznawało Go i smakowało w Nim radość i sens życia, by był uwielbiany przez proste gesty. Początkiem jest świadectwo młodego człowieka, a potem dalsze kroki uczyni już sam Jezus. Sądzę, że postawa tych młodych ludzi przypomina uchylone drzwi, które z powiewem Ducha Świętego otwierają się szerzej – mówi ks. Dec.

Kto z kim przestaje...

– Do zaangażowania w tę wspólnotę zachęcił mnie ks. Tomek. Zaprosił mnie na rekolekcje „Revolution of love”. Pojechałam na nie trochę z przymusu, ale dziś tego nie żałuję – przyznaje Ola Wenda, która jest w „Wojsku Gedeona” od 2 lat. – Pojechałam i przekonałam się, że to coś dla mnie. Atmosfera spotkania mnie urzekła i pomogła odkryć, jak ważna jest dla mnie wspólnota dobrych ludzi. Zrozumiałam, że takie spotkania są potrzebne każdemu w moim wieku. Nie zawsze na pierwszy rzut oka dostrzegamy, że Bóg jest miłością. Kiedy jesteśmy bliżej tej Miłości, doświadczamy radości. Stajemy się bardziej ludźmi wierzącymi i silniejszymi. Sądzę, że bez wspólnoty nie mogłabym powiedzieć, że jestem człowiekiem szczęśliwym – opowiada. Jak mówi Damian Siatkowski, gdyby nie wspólnota, byłby pewnie gdzieś indziej i kimś innym. Nie miałby takiej odwagi, jaką ma teraz, by iść do innych i głosić im Chrystusa. – Przed wyjściem na ewangelizację zawsze znajduję czas na krótką modlitwę. Wtedy znika strach i opadają bariery lęku. Zdaję sobie wtedy sprawę, że kilka moich słów płynących w świadectwie pomaga drugiemu człowiekowi spojrzeć na jego wiarę. Może właśnie poprzez moją postawę i wyznanie wiary trafię do kogoś i rozbudzę w nim chęć do zmiany myślenia. Tak zwyczajnie opowiadam, jak wyglądało moje życie przed spotkaniem Boga. Dziś tak to odczytuję, że byłem uzależniony od kolegów, wstydziłem się spontanicznej modlitwy, ponoszenia rąk. Wspólnota dała mi odwagę i pchnęła na nowe tory – dzieli się z satysfakcją Damian.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama