Nowy numer 33/2018 Archiwum

Zawsze gotowi, zawsze blisko

– Zaciągnęliśmy się nie dla zabawy, ale z głębokiego przekonania, by w razie potrzeby być w stanie bronić granic ojczyzny i naszych rodaków – deklarują terytorialsi z Ciechanowa.

Gdy przekraczali bramę jednostki, służba wojskowa była dla nich wielką niewiadomą. Za nimi przysięga w 5. Mazowieckiej Brygadzie Obrony Terytorialnej i pierwsze miesiące szkolenia wojskowego. Raz w miesiącu, przez weekend, pełnią służbę: są już po kilku kursach rotacyjnych. Większość z nich ma wykształcenie średnie lub wyższe. Pracują w różnych zawodach. Terytorialsem nie zostaje się od razu. Szkolenie trwa trzy lata, po niespełna roku każdy z nich musi zdać egzamin sprawnościowy. W ciągu tych lat będą się szkolić w danej specjalności – np. łącznik, medyk, ratownik, strzelec, itp. Przed nimi jeszcze kilka miesięcy zmagań.

– Odkąd pamiętam, zawsze fascynowało mnie wojsko. Dla mnie armia to braterstwo, wyzwanie i przygoda. Uważam, że moja służba w wojsku to powołanie. Do tego trzeba mieć serce. Na co dzień pracuję jako monter, ale od wielu lat działam w organizacjach paramilitarnych w Stowarzyszeniu „Cienie” w Warszawie. Dlatego postanowiłem to ze sobą połączyć – mówi Maciej Kowalski. Dodaje, że służba w WOT zobowiązuje. – Dziś mogę realizować to samo, co żołnierze służby AK, którzy bezinteresownie służyli ojczyźnie i ludziom. Szeregowy Sebastian Nowak z zawodu jest psychologiem. Pracuje w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym pod Ciechanowem. Jego zdaniem wojsko uczy życia. – 16-dniowe szkolenie dało mi nowe spojrzenie na wojsko od strony praktycznej. Nauczyłem się lepszego gospodarowania czasem, a także odpowiedzialności za sprzęt, siebie i innych. Będąc w wojsku, mogę przebywać we wspólnocie, która nas scala i kształtuje przy pokonywaniu przeciwności – mówi. – Zaciągnąłem się do wojska, choć ukończyłem studia hotelarskie – wtrąca Marek Pietrzak. Od zawsze lubił sport i aktywność fizyczną, ale ma również wiele pasji, które nie mają nic wspólnego z wojskiem. – Zastanawiałem się, co dalej robić w życiu. Rok temu poczułem, że chciałbym swoje życie połączyć ze służbą. Nie wiedziałem dokładnie, jaka to ma być jednostka. Kiedy utworzono tę jednostkę terytorialną, uznałem, że jest to coś dla mnie – opowiada. Teraz wojsko jest w jego życiu najważniejsze, a dzięki służbie czuje się potrzebny, chociaż owoce szkoleń będą widoczne dopiero w przyszłości. – Szkolenie uczy odpowiedzialności i nowych doświadczeń, a także daje wiedzę z szerokiego zakresu. Jako młody chłopak mam świadomość, że służę swojemu narodowi – mówi z przekonaniem. – Chciałbym bronić granic swojej ojczyzny, a zarazem troszczyć się o bezpieczeństwo społeczeństwa, w którym żyję, studiuję i mieszkam. Służbę w WOT widzę jako kontynuację tradycji, historii żołnierzy wyklętych i żołnierzy AK. Podobnie jak im patriotyzm daje mi siłę, by realizować nasze hasło: „Zawsze gotowi, zawsze blisko” i bronić Rzeczpospolitej. Bycie w tej formacji daje mi pewien rodzaj gwarancji, że niepodległość zostanie utrzymana, także dzięki nam – dodaje Arkadiusz Adamiak. Mówi, że w jednostce WOT liczą się wewnętrzna siła i motywacja. Osoby, które decydują się na wstąpienie do wojska, muszą być zdolne do bezinteresownej pomocy. Mężczyźni stanowią zdecydowaną większość Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie brakuje tam także księży. Jednym z nich jest ks. ppor. Arkadiusz Sikorski, obecnie pracujący w parafii Poniatowo, a jednocześnie kapelan 51. Batalionu Lekkiej Piechoty w Ciechanowie. – Kiedy pojawiła się możliwość służby w WOT, spełniło się moje młodzieńcze marzenie – przyznaje ks. Arek. – Moim zadaniem jest ewangelizacja, jak również towarzyszenie żołnierzom w ważnych momentach, tak jak wcielenie do służby. Gdy składają przysięgę ojczyźnie, udzielam im Bożego błogosławieństwa, by byli przez Boga chronieni. Mam im towarzyszyć z różańcem i sakramentami. Jestem w nimi, bo dostrzegam ich chęć rozmowy, sakramentu pokuty, a także przyjacielskiej obecności. Poprzez taką ewangelizację, dobre słowo, a czasem również i świadectwo można niektórym przywrócić wiarę, aby byli nie tylko żołnierzami broniącymi ludzi, ale także Pana Boga. Bo to On wskazuje nam te najważniejsze wartości, którymi człowiek powinien żyć, które ma wyznawać i których musi bronić. – Nasza brygada ma za patrona Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”, jednego z żołnierzy wyklętych – wyjaśnia sierż. Rafał Siepczyński. – Dlatego chcemy tak jak oni służyć ojczyźnie i innym ludziom. Naszym obowiązkiem jest przedłużanie pamięci o tych, którzy dali nam wolną Polskę.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma