Nowy numer 48/2020 Archiwum

„Sprawdź” Boga, wierząc Mu

– Wciąż potrzeba świętych mężczyzn, którzy wezmą na siebie odpowiedzialność nie tylko za materialną, ale również za duchową stronę życia – przekonywał w Winnicy Donald Turbitt z USA, założyciel ruchu Mężczyzn św. Józefa.

Ten emerytowany amerykański strażak i biznesmenem od ponad 40 lat jest zaangażowany w katolicki apostolat wśród mężczyzn. Kilka lat temu gościł w Płocku, a teraz, w połowie czerwca, spotkał się z grupą mężczyzn w Winnicy. Jest żonaty, ma trójkę dzieci, trzynaścioro wnuków i prawnuka. Od 1986 r. jeździ po całym świecie, ewangelizując rodziny, zwłaszcza mężczyzn, pokazując im, że to oni są odpowiedzialni za świętość swoich najbliższych. – Zgubiliśmy poczucie męskości w Kościele. Musimy to odwrócić. Temu służy ruch Mężczyzn św. Józefa, który rozwija się w różnych częściach świata. Bardzo chcemy, aby oni zrozumieli, że są odpowiedzialni nie tylko za swoje własne zbawienie, ale także za doprowadzenie do nieba swoich najbliższych. Kiedyś Bóg zapyta: „Gdzie jest twoja żona, gdzie dzieci?”. Chcemy, aby mężczyźni na nowo zrozumieli, że są również duchowymi przywódcami swoich rodzin – podkreślał gość spotkania. – Mężczyzna ma brać odpowiedzialność za swoją rodzinę i być dla niej sługą i przewodnikiem. Tylko w taki sposób czujemy się spełnieni jako mężczyźni; czujemy, że nasze życie ma jakąś wartość.

Donald Turbitt zwrócił uwagę, że taka postawa wypływa z wiary. – W życiu katolika musi nastąpić przełom wiary, aby uwierzyć Jezusowi. Warto „sprawdzić” Boga, wierząc Mu, oddając Mu swoje wszystkie troski, aby później otrzymać jeszcze więcej. Bóg daje nasienie tym, którzy sieją. Wyrazem tej „męskiej” wiary jest m.in. praktyka „sprawdzania” swojej duszy choćby przez sakrament pokuty. Donald Turbitt złożył świadectwo, jak to wyglądało w jego życiu. Gdy miał 25 lat, on i jego żona prowadzili dostatnie życie i mieli wszystko, co dawało im poczucie sukcesu, szczęścia i spełnienia. – Czuliśmy jednak, że w życiu musi być coś więcej, że celem musi być coś znaczenie istotniejszego – mówił D. Turbitt. Tak zaczęła się ich droga odkrywania pełni szczęścia przez odnowienie żywej relacji z Bogiem. – Musisz mieć w życiu cel. To jest podstawa w męskim podejściu. Jeśli nie będziesz miał gwiazdy, która będzie ci wskazywała kierunek, podejmowanie każdej decyzji będzie trudniejsze. Brak celu powoduje w nas frustrację, ale odnalezienie go daje nam dodatkową motywację. Cel pozwala się skupić na tym, co jest ważne, tworzy właściwe tory, po których się podąża. Cel budzi entuzjazm, chęć działania oraz przyciąga innych do współpracy – mówił gość.

Rozmawiając z uczestnikami spotkania, pytał o ich talenty, pasje i zainteresowania, mówił, jak ważne w życiu mężczyzny są modlitwa i walka z pokusami. – Bóg nas wyposażył w te talenty, pasje i zainteresowania, abyśmy nie byli egoistami, ale bardziej troszczyli się o innych, abyśmy na nasze barki wzięli odpowiedzialność za innych, również tę duchową, abyśmy pomagali innym nawiązywać osobistą relację z Chrystusem – powiedział.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama