Nowy numer 47/2020 Archiwum

Bierzesz? Daj!

Tym młodym ludziom nie grozi stanie się „słoikiem”, który w poszukiwaniu szczęścia i kariery zatraca się w dużym mieście...

Z Żuromina do Warszawy wyruszył Paweł Żulewski, od niedawna dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej, który... wciąż jest studentem. Praca w agencji prasowej, dla której pisze teksty o życiu Kościoła, jest formą odwdzięczenia się za pomoc, którą otrzymuje. W stolicy kształci się także Asia Jankowska z Gąbina. Studiując medycynę na Uniwersytecie Warszawskim, zdecydowała się na miesięczny wyjazd do Etiopii jako wolontariuszka. Tak jak wielu rówieśników, korzystając z pomocy papieskiej fundacji przyznającej stypendia młodzieży ambitnej, zdolnej, ale uboższej, mogli rozwinąć skrzydła i dzielić się dobrem, które otrzymali.

Najlepszy plan

– Fundacja daje młodym ludziom szansę niesamowitego rozwoju. To jest wsparcie nie tylko materialne, ale i duchowe – mówi ks. dr Jarosław Kwiatkowski, opiekun diecezjalnej wspólnoty stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, która liczy obecnie 61 osób. Część z nich – głównie młodzież gimnazjalna i licealna – przyjechała na przedwakacyjne spotkanie do Płocka, by przygotować się do letniego obozu w Kielcach.

Kolejny raz młodzi mieli okazję wysłuchać opowieści swojego starszego kolegi Pawła. – U mnie nic nie potoczyło się tak, jak to sobie zaplanowałem – mówił stypendysta, dodając, że wszystko po prostu... wyszło lepiej. – To, kim jestem, co osiągnąłem, w dużej mierze zawdzięczam fundacji. Gdy stał się jej beneficjentem, mógł nie tylko zrealizować swoje marzenie, czyli studia w Warszawie, ale także już znacznie wcześniej poznać ludzi, którzy tak jak on będą uczyć się w stolicy. – Bycie w fundacji to coś więcej niż pomoc materialna, to bycie częścią żywego pomnika Jana Pawła II, częścią wspólnoty ludzi młodych, radosnych, wyznających podobne wartości, których stale potrzebujemy – mówił Paweł do swych młodszych kolegów i koleżanek na spotkaniu w Płocku.

– Kiedy słucham jego historii to tak, jakbym słuchała mojej córki. Asia także wyruszyła z małego miasteczka do Warszawy. Dzięki fundacji od razu poznała tam innych stypendystów. Nie była samotna, miała wsparcie duchowe, a nawet znalazła tzw. przyjaciół od serca, na których mogła liczyć. Miała też wsparcie księży. Myślę, że fundacja to jest naprawdę wielka rodzina, która kształtuje ludzi młodych na prawych i dobrych, z wielkimi możliwościami i otwartymi ramionami – mówi mama stypendystki Joanny Jankowskiej, studentki medycyny z Gąbina, oraz gimnazjalisty Bartka, drugiego stypendysty w tej rodzinie, miłośnika matematyki, który chce teraz iść w ślady siostry.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama