Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bóg mówi w ciszy

Po raz 10. z Makowa Mazowieckiego ruszy piesza pielgrzymka mężczyzn do sanktuarium maryjnego w Gietrzwałdzie.

Wyruszają w wigilię rocznicy objawień gietrzwałdzkich. Do pokonania mają 150 km. Każdego dnia przemierzają ok. 40 km. Plan męskiej pielgrzymki nie różni się niczym od programu wędrówki na Jasną Górę. Jednak wiele w nim ciszy, kontemplacji i osobistej rozmowy z Matką.

– Ta nasza pielgrzymka to cztery modlitewne dni przygotowujące nas, pątników, na spotkanie z Matką Bożą w Gietrzwałdzie na Warmii. Gietrzwałd to jedyne miejsce objawień maryjnych w Polsce, których autentyczność została potwierdzona przez Kościół – przypomina Andrzej Michalski. To on wpadł na pomysł „męskiego wędrowania”. Sam wybrał się pierwszy raz na szlak dziesięć lat temu. W samotności. Na piersiach powiesił sobie krzyż, a w ręku ściskał różaniec. Jak wspomina teraz, osobiste wędrowanie było dla niego dziękczynieniem. – Było za co dziękować Panu Jezusowi i Maryi. Gietrzwałd jest niedaleko stąd, to miejsce wybrane przez Maryję, czemu więc by do Niej nie pielgrzymować? – uważa A. Michalski. Przez 3 lata wędrował do Gietrzwałdu sam, potem dołączyli do niego koledzy i zięć, a z biegiem czasu do męskiego grona przyłączyły się córka i siostra. – Wcześniej jeździłem tam samochodem i zawsze to miejsce mnie pociągało. Panuje tam niezwykła cisza. Tam można naprawdę osobiście porozmawiać z Maryją, a przez Nią z Jezusem. Z tego miejsca bije niesamowity spokój, który przeszywa człowieka na wskroś – opowiada. – Pielgrzymka to nie tylko szlak czy przemierzanie kolejnych polnych dróg, ale to przede wszystkim kontemplacja i osobista rozmowa z Bogiem. Ten szlak uczy pokory i pomaga inaczej patrzeć na problemy. Kiedy wędrowałem sam, wiedziałem, że strach nie może mnie osłabić, dlatego odkładałem go na bok. Czułem, że Maryja troszczy się o mnie i strzeże mnie od niepowodzeń. W tej ciszy Bóg bardziej przemawia do człowieka – opowiada pan Andrzej. Każdego roku czuje rosnącą potrzebę, by dotrzeć tam i pokłonić się Maryi w rocznicę pierwszego dnia objawień sprzed 141 lat. Oprócz własnych intencji zanosi prośby i dziękczynienia osób, które prosiły go o modlitwę. Każdy dzień drogi rozpoczyna Mszą św., następnie odmawia godzinki, modlitwę poranną, Różaniec oraz Koronkę do Bożego Miłosierdzia. – Od zeszłego roku razem z braćmi modlimy się brewiarzem – mówi pątnik. Tegorocznej pielgrzymce nadał hasło: „Mów Panie, bo twój sługa słucha”. – Zawsze staram się dobierać hasło do roku, jaki przeżywamy w Kościele. Jednak nie zapominam o wymiarze patriotycznym. Powierzam też Matce Najświętszej ojczyznę, by zawsze panowała w niej zgoda narodu – tłumaczy. – Dla mnie pielgrzymka to uniżenie się przed obliczem Matki Najświętszej. Sama pielgrzymka daje większą pokorę i inne spojrzenie na problemy, pomaga docenić to, co się posiada. W końcu chodzi o to, by powstać z kanapy i nie być biernym. Matka Boża w Gietrzwałdzie prostym językiem upominała się, byśmy odmawiali Różaniec. To lekarstwo na nasze dolegliwości duchowe i materialne. Podobnie jak Koronka do Miłosierdzia Bożego – dodaje Ryszard Żychowski, który do Gietrzwałdu wybiera się po raz drugi. Mówią zgodnie, że mają jeden cel, którym jest odnawianie się duchowo. – Człowiek ma czas, by pomyśleć nad życiem. A także by kontemplować i podziwiać to, co Stwórca zdołał dla nas zrobić – mówią zgodnie pielgrzymi. – Mogę śmiało powiedzieć, że dzisiaj jestem dłużnikiem Maryi, za to wszystko, co wyprosiła mi u swego Syna – twierdzi R. Żychowski. – Moje zamiłowanie do Maryi zrodziło się we mnie już w latach młodzieńczych, dlatego tak intensywnie wracam do niej. Po latach wiem, że wszystko da się załatwić przez Maryję. A co jest potrzebne? Wiara i ufność, że ona zawsze nas poprowadzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama