Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jedyny taki performance

Na 50-lecie Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru były okazały tort, koncert Tadeusza Woźniaka i Gra Srebrnych Masek.

Nie wiemy, kiedy będzie część oficjalna, a kiedy artystyczna. W ogóle nic nie wiemy.. Nie ma scenariusza, jest tylko kolejność − zapowiedzieli przekornie prowadzący galę Jarosław Wanecki, obecny prezes PTPT, i Marek Mokrowiecki, dyrektor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku.

Ustawione na scenie stoliki i krzesła sugerowały jednak, że niebawem zajmą je laureaci Srebrnych Masek, nagrody przyznawanej przez PTPT aktorom, reżyserom, ludziom teatru, związanym z płocką sceną. Na ekranie wiszącym w głębi sceny pojawiło się wielkie tableau złożone z 67 masek. Za każdą z nich kryły się, odsłaniane kolejno, twarze nagrodzonych w ciągu 35 lat. − Nie wszyscy mogli z nami być, część wykonuje swoją pracę w teatrach w całej Polsce, część jest chorych, a części już nie ma, bo grają już w „niebieskim teatrze” − mówił prezes towarzystwa. A za maskami kryły się twarze także bardzo znane: obecny na gali Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Tadeusz Woźniak i nieżyjący już Marek Perepeczko. Laureaci wywoływani na scenę tego wieczoru tworzyli performance „Grę Srebrnych Masek”, wcielając się na chwilę w role odgrywane na płockiej scenie. Ten swoisty kolaż teatralny pokazywał różnorodność temperamentów artystycznych aktorów i płockiego repertuaru. Były fragmenty poważne, dramatyczne (na przykład gdy Henryk Błażejczyk był „Jeremiaszem” Wojtyły, a Piotr Bała wcielał się w umierającego Jacka Soplicę). Gorzko i trochę szaleńczo brzmiał monolog doktora Stockmana z ibsenowskiego „Wroga ludu”, granego przez Szymona Cempurę. Rozbawił Mariusz Pogonowski ze swoją piosenką „Klapy dymowe”, ułożoną w czasie remontu siedziby teatru przy Nowym Rynku. Niespodzianką był krótki występ Beaty Łuczak, na który złożyła się m.in. dźwiękonaśladowcza zagadka. − Grywamy dużo przedstawień dla dzieci.. − dodał dla wyjaśnienia Marek Mokrowiecki. Hanna Zientara-Mokrowiecka przypomniała się w roli Ani Shirley, którą grała przed laty na płockiej scenie, a towarzyszyła jej Zdzisława Bielecka w roli Maryli. Barbara Misiun, wybierając fragmenty z „Dzienniczka” św. s. Faustyny, przypomniała, że teatr jako taki dotyka też sfery sacrum. Były także wspomnienia, o tych, którzy odeszli, jak kolejni prezesi PTPT, m.in. Tomasz Pawłowski, prof. Jan Skotnicki, dyrektor płockiego teatru w latach 1975−1981, i aktorzy, m.in: Anna Apostolakis, Barbara Michel, Jerzy Bielecki, Władysław Madej. − Jerzy Bielecki to był przyjaciel wszystkich kolegów aktorów. Odszedł, mając 83 lata. Był arbitrem elegancji, przeuroczy człowiek. Z Krzysiem Wierzbickim chodziliśmy często na próby „Ani z Zielonego Wzgórza”, by popatrzeć na śmierć Mateusza, którego grał Jurek, żeby sobie po prostu popłakać − mówił Marek Mokrowiecki. Jeden z laureatów Jerzy Stępniak, choreograf, bliski współpracownik reżysera Andrzeja Marii Marczewskiego, tak opowiadał o płockim teatrze: − Mogę powiedzieć, że czułem się w tym gronie ludzi teatru jak u siebie w domu. Było mi tu bardzo dobrze. Podczas gali z udziałem marszałka, prezydenta miasta i przedstawiciela starosty płockiego wręczono medale Pro Masovia i Laude Probus. Dyplomy i podziękowania otrzymali członkowie towarzystwa: Jarosław Wanecki, Bożena Śliwińska, Lena Szatkowska, Mieczysław Kamiński, Andrzej Zajdel, Jacek Czuryłło, Jerzy Stachurski, Natalia Kalinowska-Witek, Teresa Gos, Joanna Banasiak, Urszula Kubiak i Mirosława Nagórko. Dodatkowo uhonorowani zostali też: Zofia Samusik-Zaremba, autorka wzoru Srebrnej Maski, i Jerzy Stachurski, który od 35 lat tworzy tę nagrodę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama