Nowy numer 41/2019 Archiwum

Przyszywany brat

Losy Rościszewskich, dających schronienie rodzinom polskim pochodzenia żydowskiego podczas wojny, splotły się szczególnie z życiem Pawła Wagnera.

Chyba nie ma sensu pytać o postawy, bo one były bardzo czytelne. Państwa mama zwykła mówić: „Jeśli nie macie dokąd pójść, zostańcie z nami”. A państwa tata zwykł mawiać: „Będzie, co Bóg da”. Byli katolikami i tak pojmowali swoje chrześcijaństwo – mówiła Barbara Rydzewska, prowadząca kolejne spotkanie w cyklu „Choćby jedno życie, choćby kromka chleba”.

Odbyło się niemal w przeddzień ważnej daty – rocznicy powstania w warszawskm getcie. Gośćmi tego spotkania byli wnukowie Marceliny Rościszewskiej, pedagog, społeczniczki, działaczki niepodległościowej, dyrektorki gimnazjum żeńskiego w Płocku. Janina Rościszewska-Krawczyk i Lech Michał Rościszewski wspominali życie w ogromnym, rodzinnym domu, nazywanym Szańcem, położonym w Dolinie Będkowskiej. Ich rodzice, również Janina i Lech, w tym domu przyjmowali podczas II wojny światowej uciekinierów z Krakowa, m.in. żydowskie rodziny, usunięte z ich mieszkań przez Niemców i uciekające przed gettem. Jednak szczególnie z mieszkańcami Doliny Będkowskiej splotły się losy małego żydowskiego chłopca Pawła Wagnera. – Paweł trafił do rodziny Rościszewskich, gdy miał 2 latka, i właściwie od momentu, gdy Niemcy zabrali mu matkę, stał się bratem państwa Janiny i Lecha Michała. Pani Janina, wtedy 11-letnia dziewczynka, opiekowała się nim. Miała bojowe zadanie, by pilnować Pawła jak własnego oka i nie dopuścić, by którykolwiek z patroli niemieckich go znalazł. Paweł był z państwem do końca wojny – wyjaśniała Barbara Rydzewska. Pani Janina wspomniała, jak pewnego wieczoru przyjechała niemiecka żandarmeria i przeszukiwała dom. – Paweł gdzieś mi zniknął. Padł strzał na zewnątrz. Przestraszyłam się. Okazało się, że próbowali ustrzelić psa. Odjechali. Gdzie ten Paweł? Nagle szafa się otwiera, a tam Paweł, zaczadzony kulkami molowymi, półprzytomny, wypadł z wielkiego buta. To były buty futrzane, bardzo wysokie, na zimę. On miał zakodowane, że Niemców się trzeba bać – opowiadała. Po wojnie odnalazł się ojciec Pawła. Pod jego silnym wpływem Paweł Wagner na długo zapomniał o wojennych latach spędzonych w Dolinie Będkowskiej wśród Rościszewskich. Dopiero po śmierci ojca i odnalezieniu starych zdjęć i listów od pani Rościszewskiej „odblokowały się” w nim wspomnienia z Polski. Odnalazł swoją przyszywaną polską rodzinę i dzięki jego staraniom otrzymała ona tytuł „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL