Nowy numer 41/2019 Archiwum

Pomnażanie pereł

Jak uczyć wartości i prowadzić do dojrzałego życia – zastanawiano się w czasie konferencji i warsztatów w Płocku i Winnicy.

Teatr, szkoła i kościół sąsiadują ze sobą w murach płockiego seminarium, i tam właśnie spotkano się przed tygodniem, aby rozmawiać o wychowaniu. – Nasze spotkanie rozpoczynało się w teatrzyku seminaryjnym. A nad tym teatrem znajduje się kaplica seminaryjna. Pokazuje to pewien sens, którego fundamentem jest kultura. Jest to pewne bogactwo nagromadzone przez wieki, by człowiek mógł się rozwijać. Aby właściwie się rozwijał, musi od czegoś zacząć – powiedział ks. Marek Jarosz, rektor WSD.

Rozpoczynając sesję o wartościach zauważył, że łatwo i dużo się o nich mówi. Należy jednak zapytać, czy faktycznie myśli się o nich w samym procesie wychowania młodego pokolenia. – Czy pewne teorie i koncepcje nie wynikają z chęci wykazania się pewną formą aktywności? Czy za tym stoi rzeczywiście dobro naszych wychowanków? – mówił ks. rektor. Jednym z gości tej konferencji była dr hab. Wioletta Szymczak z Wydziału Nauk Społecznych KUL, która mówiła o współuczestnictwie jako wartości w kształceniu i wychowaniu na podstawie nauczania Jana Pawła II. Zwróciła uwagę, że to, co przyciąga i rozpala do działania uczestników każdej wspólnoty, to dobro wspólne, z którym każdy może się utożsamić. Jak mówić dziś o cnotach i jak przekonać rodziców do klasycznego modelu wychowania dzieci, zastanawiano się w czasie trzydniowych warsztatów w Winnicy. Kolejny raz z inicjatywą takich spotkań-warsztatów dla wychowawców i rodziców wyszedł ks. proboszcz Zbigniew Paweł Maciejewski. Zaproszony prelegent, Dariusz Zalewski, znany publicysta i pedagog, przypomniał klasyczny model wychowania. Mówił, m.in. jak uczyć małe dziecko cierpliwości czy posłuszeństwa, ale nawiązał również do konkretnych problemów, jak np. obżarstwo i inne nawyki żywieniowe. – Cnoty są fundamentem dobrego wychowania dziecka – przekonywał. I dodał, że dobre wychowanie przygotowuje nas do wieczności. Zwrócił uwagę, że w klasycznym wychowaniu chodzi o życie rozumne, mądre i dobre. – Cnota jest świadomym wyborem i jeżeli nawet pojawiają się w jej ramach pewne elementy nawykowe, to zawsze są podporządkowane rozumowi. W formowaniu cnót chodzi o tworzenie przyzwyczajeń, uświadamianie znaczenia danego działania i otwieranie się na działanie łaski Bożej. Chodzi też o świadomość, że praca nad jedną cnotą umacnia inne, podobnie popadanie w wady generuje inne słabości. Przykładowo: brak umiarkowania w jedzeniu i piciu będzie prowadził do lenistwa. Człowiek przejedzony bynajmniej nie ma zapału do pracy, wręcz przeciwnie, jest raczej skłonny do wylegiwania się. Z kolei uformowanie cnoty łagodności, która podporządkowuje gniew rozumowi, automatycznie wzmacnia cnotę posłuszeństwa, bo to właśnie gniew najczęściej przeciwstawia się posłuszeństwu. Idąc dalej, cierpliwość pomaga okiełznać nienawiść, drażliwość, a prawdomówność eliminuje grzechy języka: kłamstwo, potwarz, obmowę – wyjaśniał prelegent. Dariusz Zalewski proponował konkretną metodę wychowawczą w pracy nad samym sobą. – Wystarczy odnaleźć trzy najważniejsze z naszego punktu widzenia sprawności moralne i systematycznie nad nimi pracować. Uformowanie ich doprowadzi niemal automatycznie do wzmocnienia kilkunastu innych i równocześnie wyeliminowania całej grupy wad istotnie osłabiających nasz charakter. Tym samym w stosunkowo krótkim czasie osiągamy znaczące postępy w pracy nad sobą. Cała sztuka polega na tym, żeby trafnie wyselekcjonować te trzy cnoty, które mają największy wpływ na funkcjonowanie naszego charakteru. Przyjęcie strategii opartej na tym założeniu nie tyle będzie drogą na skróty, co niewątpliwie zracjonalizuje i przyśpieszy realizację naszych zamierzeń – mówił. Odniósł się również do kwestii wychowania do wiary. Przestrzegał rodziców, aby modlitwa nie stała się w oczach dzieci nic nie znaczącym rytuałem. – Wprowadźcie wspólną wieczorną modlitwę, ale jednocześnie uświadamiajcie dzieciom, dlaczego się modlicie. Niech nie będzie za długa. Powinna trwać tyle, jak długo jest pożyteczna do podniesienia wewnętrznej gorliwości pragnień duszy. Zmuszanie dziecka do uczestnictwa w zbyt długich modlitwach może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego, doprowadzając do zniechęcenia i oziębienia religijności. Niewątpliwie wraz z wiekiem czas modlitwy należy stopniowo wydłużać. Znużenie musi być przezwyciężane, ale nie można wystawiać tu dziecka na zbyt dużą próbę. Najlepiej stopniowo podnosić poprzeczkę, jednocześnie pamiętając o pracy nad cnotami teologicznymi: wiarą, nadzieją i miłością, których rozwój naturalnie motywuje do modlitwy – akcentował prelegent.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL