Nowy numer 41/2019 Archiwum

Minister Rzeczypospolitej Podziemnej

Mogło wydawać się nieprawdopodobne, że człowiek ocalały w procesie szesnastu trafi kiedyś z moskiewskiej Łubianki do... Przasnysza.

4 marca mija 20 lat od śmierci Adama Bienia, jednego z czołowych przywódców Polski Podziemnej, który przez 21 lat mieszkał w mieście nad Węgierką.

Trafił tu z mapy

Podczas II wojny światowej był zastępcą delegata Rządu RP na Kraj w randze ministra oraz członkiem podziemnej Rady Ministrów. Kierował też władzami cywilnymi w powstaniu warszawskim. W marcu 1945 r. znalazł się wśród przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, którzy zostali podstępnie uprowadzeni przez NKWD do Moskwy i tam byli sądzeni w sławetnym procesie szesnastu. Kiedy po czterech latach spędzonych w moskiewskiej Łubiance, przyjechał do Polski, nowe władze nie pozwoliły mu wrócić do wykonywanego przed wojną zawodu sędziego. Po śmierci Stalina otrzymał zgodę na pracę, ale jako adwokat, w dodatku z zastrzeżeniem, że nie podejmie jej w Warszawie. W Przasnyszu znalazł się właściwie przez przypadek. „To jest bardzo dziwne, ale ja tam trafiłem po prostu z... mapy” – wyjaśniał po latach. „Gdy penetrowałem ze swoimi kolegami – warszawskimi prawnikami mapę województwa warszawskiego, starszy wiekiem adwokat Stanisław Laskowski stwierdził, że w Przasnyszu i jego okolicach jest wielu chłopów i oni mają różne sprawy w sądzie. Poradził mi, abym wybrał to właśnie miasto” – opowiadał. Kiedy jesienią 1953 r. przyjechał do Przasnysza, bardzo spodobał mu się rynek z kwitnącymi chryzantemami. Przy nim właśnie wynajął pokój. „Powiesiłem szyld, ale nikt nie przychodził do mojej kancelarii, bo nikt mnie nie znał. Zacząłem rozpaczać. Sądziłem, że nic nie będzie z mojej praktyki adwokackiej” – wspominał. Po kilku dniach zjawił się pierwszy klient, od którego praktyka mecenasa Bienia ruszyła z miejsca.

Człowiek z „Wolnej Europy”

Ogromną reklamę zrobiło mu niedługo potem... Radio Wolna Europa, na antenie którego mówiło się wtedy o procesie szesnastu. „Kiedy pojawiałem się na przasnyskiej ulicy, ludzie zaczepiali mnie cichaczem i pytali: »Panie, czy pan jest ten Bień, o którym oni mówią?«. Odpowiadałem: »Ten, ten«. Od tego czasu, aż do końca pobytu w Przasnyszu, nie miałem kłopotów z brakiem klienteli” – opowiadał. Liczył, że po krótkim czasie będzie mógł wrócić do Warszawy, nie spodziewając się, że w mieście nad Węgierką przyjdzie mu pracować aż do emerytury. Przede wszystkim jednak był bardzo zadowolony z powrotu na salę sądową. „Cieszę się z tej mojej pracy. Jakież to błogosławieństwo móc w ogóle pracować!” – pisał do córki. Tak jak się spodziewał, większość jego klientów stanowili chłopi, z którymi doskonale się rozumiał. „Chłopi ciągle byli duchem wolni, absolutnie nie do przekonania co do tej nowej Polski. Ani jedna warstwa społeczna nie była tak kontra, jak chłopi. Hurmem szli do mnie ze swoimi sprawami. Mieli trudne sprawy, nieraz z czynnikami rządowymi, z urzędnikami miejskimi. Pamiętam, gdy wniosłem sprawę jednego ogrodnika przeciwko gminie Przasnysz o kawał ziemi, cała Rada Narodowa poszła pytać sędziego, czy na to pozwoli” – opowiadał adwokat. Zdarzały się mu też sytuacje kuriozalne. „Stawałem kiedyś na sali sądowej w szranki... z nieboszczykiem. Okazało się bowiem, że pełnomocnictwo jednemu z ówczesnych przasnyskich adwokatów podpisał ktoś dawno już nieżyjący... ręką teściowej owego mecenasa. Broniłem kiedyś człowieka, który po pijanemu wpadł na jedną z szyb wystawowych i rozbił ją, a następnie usnął na chodniku wśród potłuczonego szkła. Obudzony i zatrzymany na miejscu zdarzenia przez milicjantów oskarżony został... o usiłowanie włamania do sklepu. Dopiero w drugiej instancji udało mi się wybronić nieszczęsnego delikwenta od kary za rzekome »usiłowanie«” – wspominał mecenas Bień. Z drugiej jednak strony dostrzegł, że jego osoba wzbudza u wielu ludzi w Przasnyszu strach. „Mnie się tam po prostu prawie wszyscy bali, bo nie mieli pojęcia, kim w rezultacie jestem. Owszem, znali moją historię. Wiedzieli, że siedziałem w Moskwie, ale podejrzewali, że skoro odzyskałem wolność, to muszę mieć szczególne »chody« gdzieś bardzo »wysoko«. Bali się mnie sędziowie, prokuratorzy i adwokaci. Wszyscy oni odnosili się do mnie z wielką nieufnością, bo nie mogli mnie »rozgryźć«. I to trwało dość długo”.

Adwokat chłopów i księży

Został zapamiętany przede wszystkim jako dobry adwokat. – Bień był uznawany w tamtym czasie za najlepszego adwokata, a z pewnością był jednym z najlepszych w historii przasnyskiej adwokatury. Zawsze dobrze przygotowywał się do swoich wystąpień sadowych – oceniał Eugeniusz Grabowski, prezes przasnyskiego sądu, który zapamiętał A. Bienia jako człowieka wielkiej klasy. Nie podejmował spraw, które uznawał za przegrane, na co nie każdy adwokat mógł sobie pozwolić. – Był człowiekiem niezwykle uczciwym i bezkompromisowym – wspominała lekarka Wanda Nowik. – Potrafił się przejąć jako adwokat zarówno jakąś błahą sprawą, jak i oczywiście poważną. Na równi traktował prostą kobietę spod Baranowa i miejscowego notabla. I za to go ludzie bardzo szanowali. Jako świetnego, zawsze doskonale przygotowanego do spraw adwokata zapamiętał też A. Bienia prof. Ryszard Juszkiewicz, który wówczas pracował w Mławie jako sędzia. – Jako człowiek pochodzący ze wsi doskonale znał jej realia. Z tych przyczyn łatwo się porozumiewaliśmy, bo ja także je nieźle znam – opowiadał prof. Juszkiewicz, dla którego, jako historyka, bliski kontakt z A. Bieniem – świadkiem historii – okazał się bezcenny. – Niewątpliwie był nieprzeciętną osobowością, człowiekiem prawym i mocnym, wyrosłym ponad środowisko, z którym do końca był głęboko związany – zauważył prof. Juszkiewicz. – Wychowany w duchu katolickim zachował wierność wierze ojców, ale niekiedy wychylał się poza kanony wiary. Dla wyjaśnienia spraw bytu uciekał się do wykładni wykraczających poza ortodoksję katolicką. Tę sferę życia A. Bienia dostrzegała też czujnie obserwująca go Służba Bezpieczeństwa, której uwadze nie uszła również inna, obok chłopów, grupa jego klientów. „Adam Bień znany jest w sferach sądowych jako obrońca kleru, jego wierny sojusznik i poplecznik. Zawsze prowadzi tylko on obronę, gdy znajdzie się jakoś sprawa w sądzie, w której oskarżonym lub pokrzywdzonym jest ksiądz lub zakonnik” – raportował jeden z funkcjonariuszy. Podczas jednego ze spotkań poznał go lekarz Maciej A. Zarębski. – Trzeba pamiętać, że były to czasy, kiedy nasze pokolenie uczono zakłamanej historii, a prawda historyczna była na cenzurowanym. Tu zaś miałem przed sobą żywą historię, świadka i uczestnika wydarzeń, o których oficjalnie nie wolno było mówić. Patrzyłem więc urzeczony na tego ministra Rzeczypospolitej Podziemnej i chłonąłem jego słowa – napisał dr Zarębski. Po przejściu na emeryturę A. Bień powrócił do rodzinnej wsi Ossala koło Sandomierza i zamieszkał w domu, który tam wybudował. Zajął się spisywaniem wspomnień oraz działalnością społeczną. Po przełomie 1989 r. niepodległa Polska doceniła jego chlubną przeszłość, m.in. odznaczając go Orderem Orła Białego. „Ja byłem tam bardzo szczęśliwy” – oceniał spędzone w Przasnyszu lata. Zmarł w wieku 98 lat jako ostatni z sądzonych w procesie szesnastu Polaków. Już 10 miesięcy później w Przasnyszu upamiętniono go tablicą na budynku, w którym mieściła się jego kancelaria. Jego imię nadano jednej z sąsiadujących z przasnyskim sądem ulic. W ubiegłym roku postać Adama Bienia przypomnieli harcerze jednej z przasnyskich drużyn nakręcając film, który można obejrzeć w internecie.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL