Nowy numer 25/2018 Archiwum

Internowana z maszyną do pisania

Powstał film o płocczance Grażynie Przybylskiej-Wendt, która po Sierpniu ’80 jako jedyna kobieta została wybrana do Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Zapadają w pamięć słowa bohaterki filmu o pewnym wydarzeniu z czasów, gdy była w klasie maturalnej. – Wtedy po raz pierwszy poczułam solidarność – że gdy jest nas wielu, to coś da się zrobić – mówi Grażyna Przybylska-Wendt. To było w Białymstoku. Podczas zajęć szkolnych na miejsce krzyża, zdjętego ze ściany w sali lekcyjnej przez jedną z koleżanek na polecenie funkcjonariuszy komunistycznych, zawiesiła obrazek ks. Piotra Skargi z krzyżem, przyniesiony przez inną uczennicę. Gdy na indagacje dyrektora szkoły przyznała się do „winy”, razem z nią wstała cała klasa.

Ta historia pełni także rolę klamry spinającej film – najpierw w formie sceny odegranej przez młodzież z Małachowianki i aktorów płockiego teatru oraz na końcu, w migawkach ze spotkania pani Grażyny z tą młodzieżą. Ten piękny moment w „najbardziej ponurym okresie” był busolą wyznaczającą kierunek „życia pisanego solidarnością”, jak głosi tytuł filmu. Reżyser Ewa Górska stanęła przed niełatwym zadaniem, by w stosunkowo wąskich ramach filmu dokumentalnego zmieścić bogaty życiorys płockiej działaczki opozycyjnej, jedynej kobiety w ścisłym Prezydium Komisji Krajowej Solidarności w 1981 r., internowanej w kilku ośrodkach odosobnienia, inicjatorki i założycielki Hospicjum Płockiego im. św. Urszuli Ledóchowskiej, medyka sądowego zaangażowanego w ekspertyzy dotyczące ofiar katastrofy smoleńskiej, a przy tym świetnego satyryka i wrażliwą poetkę. Udało jej się stworzyć ciekawy i wielowymiarowy filmowy portret Grażyny Przybylskiej-Wendt, pokazując jej życie zawodowe, prywatne, społecznikowskie czy wreszcie artystyczne. Na ekranie, obok bohaterki, pojawiają się jej przyjaciele, koledzy z Solidarności czy dawni współpracownicy ze środowiska medycznego. Opowiadają o niej inni ludzie „Solidarności”, m.in. Tadeusz Taworski z Płocka i koledzy pani Grażyny z regionu łódzkiego: Jerzy Kropiwnicki i Andrzej Słowik, z którymi współtworzyła tzw. Grupę Roboczą pod koniec lat 80. To środowisko, sytuujące się w nurcie niepodległościowym, domagało się, niestety bez skutku, przywrócenia mandatowych władz związku, wybranych w 1981 r., które zastąpiła tzw. Krajowa Komisja Wykonawcza. Nie zostało też później dopuszczone do rozmów Okrągłego Stołu. W filmie Ewa Górska utrwaliła także fragmenty spektaklu „Trzynasty dwunasty”, którego scenariusz napisała Grażyna Przybylska-Wendt, na podstawie własnych doświadczeń z okresu stanu wojennego, podczas internowania w Fordonie, Gołdapi i Darłówku. Sztuka przez dłuższy czas była grana w Teatrze Dramatycznym w Płocku, a nawet podczas spotkania byłych więźniarek w Gołdapi. Te fragmenty, o różnych nastrojach, stały się wymowną ilustracją do słów bohaterki o internowaniu. Pokazywały, że więźniarki potrafiły przełamać się opłatkiem z „klawiszką”, ale też jak dojmujące były święta Bożego Narodzenia w zamknięciu, z dala od rodziny. Jest też i fragment o zabawnym nastroju, pokazujący, że internowane kobiety szukały różnych form oporu, choćby przez „zaskoczenie” nietypowym zachowaniem pilnujących ich funkcjonariuszy. W kontekście internowania pojawia się też bardzo ciekawy wątek. – Byłam jedyną internowaną w całym PRL-u z własną maszyną do pisania... dano mi oddzielny pokój – opowiada bohaterka. Skąd te „przywileje”? Grażyna Przybylska-Wendt po wyborach do prezydium „Krajówki” została oddelegowana do pracy związkowej w Gdańsku, ale z racji wykonywanego zawodu medyka sądowego kończyła jeszcze protokoły, które sporządzała jako biegła dla sądu i prokuratury. Protokoły te musiała kończyć także podczas internowania w Gołdapi, na wyraźne polecenie funkcjonariusza, który ją aresztował. Dlatego, mimo internowania, wykonując oficjalnie obowiązki biegłej, sporządzała też protokoły obdukcji koleżanek – więźniarek. I tak, opatrznościowo, powstał materiał przekazany później do prokuratury. Film „Życie solidarnością pisane”, którego producentami są Video Studio Gdańsk i Europejskie Centrum Solidarności, a sponsorem PKN Orlen, miał swój przedpremierowy pokaz w NovymKinie Przedwiośnie i będzie niebawem wyświetlony w TVP. W premierze uczestniczyły i bohaterka, i autorka dokumentu, Ewa Górska, filmowiec, dziennikarka, która nakręciła już kilka filmów o Solidarności. To jednak jej pierwszy dokument zrobiony nie z perspektywy Wybrzeża, ale Płocka.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma