GN 43/2020 Archiwum

Są naszą siłą

Organizatorzy tego wydarzenia zaprosili prelegentów i słuchaczy do przyjrzenia się postawom heroicznym.

Nieprzypadkowo w tym roku tematem wiodącym prelekcji, dyskusji i świadectwa stała się niezłomność, na co zwrócił uwagę podczas sympozjum w Płocku bp Mirosław Milewski. – To wydarzenie w jakimś sensie wpisuje się w obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Akcja Katolicka przypomina nam dziś o wielkich postaciach z przeszłości – zauważył bp M. Milewski, krajowy asystent AK.

Co właściwie decyduje o tym, że ktoś jest zdolny do heroizmu? Ks. dr Marek Jarosz, psycholog i rektor WSD w Płocku, wskazał m.in. na kilka etapów dorastania do heroizmu. Decydującym jest moment ważenia zysków i strat, jakie przynosi człowiekowi ta postawa. – Wejście w nią oznacza działać w sytuacji niekorzystnego osobistego bilansu, w której inni by się wycofali – zauważył. Historia diecezji płockiej, pokazuje wiele takich niezłomnych postaci, których wybory przeciętnemu człowiekowi mogą wydawać się sprzeczne z logiką i instynktem przetrwania. Postaci, które kierowały się porządkiem miłości. O heroicznych duszpasterzach czasów wojny i dekad komunizmu mówił podczas sympozjum prof. dr hab. Leszek Zygner, historyk i rektor PWSZ w Ciechanowie i Mławie. Długą listę niezłomnych kapłanów rozpoczął od trójki męczenników gostynińskich, czyli młodych wikariuszy, którzy sami zgłosili się na posterunek żandarmerii, z nadzieją, że Niemcy wypuszczą ich proboszcza. Księża: Antoni Dubas, Stanisław Krystosik, Kazimierz Stankiewicz – te nazwiska warto pamiętać. – Mamy ponad 120 takich męczenników; to jest siła diecezji płockiej – zauważył prof. L. Zygner, przypominając krótko biogramy i zasługi m.in. ks. Stefana Zielonki, ks. Kazimierza Gwiazdy, ks. Leonarda Lipki, czy ks. Stefana Niedzielaka, zamordowanego jeszcze w 1989 r. Świadectwo o niezłomnym ojcu – prof. Włodzimierzu Fijałkowskim, znanym polskim ginekologu, położniku i obrońcy życia poczętego w czasach, gdy aborcja była praktycznie nieograniczona, dał Paweł Fijałkowski. Przypomniał, że gdy po wojnie weszła ustawa o dopuszczalności przerywania ciąży, jego ojciec nie zaakceptował tego prawa, ale też i nie uciekł z zawodu. Pracował dalej w tej specjalizacji, kosztem marginalizacji w świecie nauki, pomimo oczywistych osiągnięć. – Ojciec nigdy nie był ofiarą, cierpiętnikiem. Potrafił to wszystko stracić, spaść z tego wzniesienia, na które dostał się własną pracą. Przestał organizować swoje życie, zaczął je odczytywać – opowiadał Paweł Fijałkowski. Podczas sympozjum wspominano też ludność Rypina, która na początku II wojny światowej padła ofiarą funkcjonariuszy Selbstchutzu, czyli tzw. samoobrony. – Była to formacja składająca się z mieszkańców terenów polskich narodowości niemieckiej, którzy popierali Hitlera, i już przed wojną przygotowali listy proskrypcyjne osób przeznaczonych do eksterminacji – wyjaśniał Andrzej Szalkowski, dyrektor Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie. Ofiarami Selbstchutzu byli duchowni, nauczyciele i ziemianie z Rypina i powiatu; w samym tzw. Domu Kaźni w Rypinie zamordowano około 1100 osób. – Jako muzeum staramy się docierać do prawdy. Wciąż jest wiele rzeczy do wyjaśnienia. Uczymy nie nienawiści, ale szacunku człowieka do człowieka – podkreślił A. Szalkowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama