Nowy numer 49/2020 Archiwum

Siewca jedzie na dożynki

Taka wspólna małżeńska pasja to rzadkość. Państwo Krajewscy z Sielca k. Czerwińska nie tylko co roku robią wieniec na święto plonów, ale nadają mu też oryginalną formę.

Przed ich domem, przy ruchliwej trasie na Warszawę, stoją Jezus Miłosierny i pasterz z trzema owieczkami, które wciąż są urocze, mimo że z czasem potraciły swoje runo z ziarna. Taką właśnie formę – postaci – nadają swoim wieńcom dożynkowym państwo Krajewscy.

W tym roku przygotowali okazałego siewcę, który idzie, przepasany chustą wypełnioną ziarnami. – Ja jeszcze pamiętam mojego ojca, jak w ten sposób siał – mówi pan Henryk. Pani Ewa pokazuje wyszukane gdzieś w internecie reprodukcje rozmaitych „siewców”, pędzla słynnych malarzy, które miały służyć za wzór.

Od razu widać, że potrzeba wielu godzin i sporo materiału, żeby powstała taka figura. I potrzeba czegoś jeszcze – dobrej woli i chęci, by wspaniała, rolnicza tradycja w XXI w. nie zanikła.

Na początku był kielich

– Nie uważamy się za jakichś artystów. Po prostu chcemy to robić dla przyjemności i na chwałę Bożą. Jeśli wszystkie te tradycje zaginą, to już nie będzie nas i ta wieś się odmieni – uważa pani Krajewska. Kiedyś właściwie każda wioska przygotowywała wieniec; teraz ludzie nie mają na to czasu, chociaż rolnictwo jest w pełni zmechanizowane.

Państwo Krajewscy odkryli wspólną pasję wcale nie tak dawno i trochę przypadkiem. – Zaczęło się od tego, że przyjechałem po żonę na dożynki w Wyszogrodzie. Zobaczyłem wszystkie te wieńce i pomyślałem, że ja też umiałbym tak zrobić. I tak to się zaczęło – mówi pan Krajewski.

Na początku były kielich i korony; później już zaczęła się era postaci: Jezus w łodzi, Jezus Miłosierny, Jan Paweł II, para tancerzy z zespołu Mazowsze, wiejska dziewczyna czy wspomniany pasterz. – Na wieniec w kształcie kielicha mieliśmy tylko trzy dni, dlatego trzeba było wykorzystać to, co się miało pod ręką, na przykład donicę, którą obłożyliśmy ziarnem – wspomina pani Ewa. Na postaci potrzebują nieporównywalnie więcej czasu.

Pomysł i wizja wychodzą od żony, a mąż stara się je zrealizować. Metodę tworzenia konstrukcji obmyślił sam i wciąż ją udoskonala. Najpierw robi szkielet postaci z drutów, a później wypełnia tę przestrzeń pianką budowlaną. Póki pianka nie wyschnie, nakłada na tę część np. rajstopy. Na końcu powstają dłonie i stopy. Żeby zrobić te ostatnie, pan Krajewski wstrzykuje piankę do buta, a potem okraja formę, by dopasować do nogi. W ten sposób powstaje „ciało”, które potem ubierają już w dary natury, przyklejane na silikon: ziarna, kłosy, zioła. Tegorocznego siewcę małżonkowie z Sielca zrobili z koniczyny białej, prosa, komosy białej, maku, facelii, szałwii, rzepaku i pszenicy.

– Ja mam wizję plastyczną, ale bez męża nie byłoby żadnego wieńca. Samą konstrukcję przygotowuje już od maja, popołudniami, gdy wróci z pracy. Jeśli jest niezadowolony z efektu, to potrafi powtarzać cały proces od nowa – mówi pani Ewa.

Ludziom się podoba

Dbają o szczegóły: o styl i kolory ubioru postaci i o zachowanie oryginalnych barw użytych materiałów. – Mamy taką zasadę, żeby nie kolorować, aby ziarna odpowiadały kolorom naturalnym – mówi pan Krajewski. Jako hodowca gołębi ma okazję jeździć na targi branżowe i tam najczęściej kupuje ziarno.

Patrząc na ich wieńce, można przypuszczać, że do ich powstania potrzeba ogromnych ilości budulca. Nic bardziej mylnego. Na jedną postać wychodzi średnio 15–20 kg ziarna. Największe koszty pochłania jednak konstrukcja. Czasem państwo Krajewscy wykorzystują też farbowane kłosy, np. ich wieniec „Cześka” z 2013 r. przedstawił wiejską dziewczynę, z kopańką i workiem z mąką, w intensywnie żółtej spódnicy.

W garażu-pracowni przechowują wieniec-obraz przedstawiający Matkę Bożą Czerwińską. Twarze zdecydowali się nakleić z odpowiednio powiększonej reprodukcji obrazu (pani Ewa jeździła w tym celu specjalnie do Płońska, do firmy graficznej), ale resztę już wykonywali sami. Wciąż robi wrażenie suknia Maryi i Dzieciątka zrobiona z ziaren kukurydzy.

Ze swoimi wieńcami, reprezentującymi społeczność Sielca, państwo Krajewscy są na wielu dożynkach, i tych lokalnych, i wojewódzkich, a także na jasnogórskich i prezydenckich w Spale. W tym roku siewca niesiony był po raz pierwszy na odpuście ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w czerwińskiej parafii.

– Kiedyś była konkurencja między wioskami, kto ładniej zrobił wieniec, kto się bardziej postarał. Teraz na 18 wiosek w parafii tylko my zostaliśmy... – mówi pani Ewa.

W kronice Sielca jest cała dokumentacja zdjęciowa z tych uroczystości; m.in. dzięki temu można zobaczyć, jak wyglądały ich wieńce. Jeszcze do niedawna stały w urzędzie gminy, a dwa pozostały na Jasnej Górze. – Niestety po dwóch latach zniknęły – mówią z żalem. Jedna z ich prac powędrowała do mieszkańca z okolic Siedlec, który postanowił ją odnowić.

– Wszędzie, gdzie jesteśmy, ustawiają się kolejki osób zainteresowanych, żeby sobie zrobić zdjęcie, albo zapytać o sposoby wykonania wieńca – mówi Henryk Krajewski. – To jest nasza cała zapłata. Nie ma korzyści wymiernych tej pracy, ale jest satysfakcja, że komuś się podoba.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama