Nowy numer 46/2018 Archiwum

Kiedy stajesz się pielgrzymem?

Od 6 do 14 sierpnia wędrujemy do Czarnej Madonny. Ta wyprawa jest mobilizacją dla ducha i dla ciała oraz sprawdzianem, czy nasz Kościół jest wciąż młody.

Ci, którzy byli u początków płockiej pieszej pielgrzymki, zwłaszcza ks. Marek Smogorzewski i ks. Andrzej Zembrzuski, pamiętają słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, który pod koniec lat 70. powiedział: „Róbcie tak, aby wszystkie drogi naszej ojczyzny prowadziły do Matki Najświętszej na Jasnej Górze”.

To był początek pontyfikatu Jana Pawła II. Szły wtedy rzesze pieszych pielgrzymów w intencji ojczyzny, Kościoła, papieża, rodziny, trzeźwości, o zdanie matury i rozeznanie powołania. Pielgrzymka pozostaje do dziś sprawdzianem, czy nasz Kościół jest młody. – Na pielgrzymce zrodziło się i ugruntowało moje powołanie. Tam podejmowałem najważniejsze życiowe decyzje. Na pielgrzymce przygotowywałem się do przeżycia śmierci mojej mamy, która była nieuleczalnie chora. Udział w pielgrzymce, a było ich 26 – najpierw z Warszawy, a później z Płocka – był mi po prostu potrzebny. Nigdy nie traktowałem go jako obowiązku czy przyzwyczajenia, nawyku. Choć jest taka „choroba” pielgrzymkowa, którą teraz odczuwam: tęsknota – mówi ks. Andrzej Zembrzuski, pierwszy kierownik trasy Pieszej Płockiej Pielgrzymki, dziś proboszcz w Ligowie k. Sierpca. Po raz 36. pielgrzymka diecezji płockiej wyrusza z Płocka na 9-dniowy szlak przez: Gostynin do Sokołowa, przez Głogowiec i Kutno do Gledzianówka, przez Górę św. Małgorzaty, Tum i Łęczycę do Wielkiej Wsi, następnie do Lutomierska, przez Łask do Buczka, przez Zelów do Kaszewic k. Bełchatowa, przez Sulmierzyce do Dubidz, wreszcie do Wierzchowiska i na Jasną Górę. Ks. Jacek Prusiński, główny przewodnik pielgrzymki, zwraca uwagę, że ten szlak jest nie tylko ofertą dla ducha, ale też dla ucha, oka i ciała. W modlitewniku pielgrzyma duchowego, który został dostarczony do parafii naszej diecezji, ksiądz przewodnik zwraca uwagę na miejsca, w których splatają się wielka historia i wiara, jak Tum k. Łęczycy; z żywą tradycją maryjnych sanktuariów, m.in. w Głogowcu k. Kutna i Sulmierzycach; i wszędzie obecną życzliwością i gościnnością ludzi. Ksiądz przewodnik wędruje na Jasną Górę już po raz 20. Zauważa, że wciąż trzeba nam wracać do prawd podstawowych. W tej 9-dniowej wędrówce dotyka się podszewki nie tylko chrześcijaństwa, ale też człowieczeństwa. – Na pielgrzymce spotykamy różnych ludzi, i co ciekawe, nie tylko tych pobożnych i chodzących co niedziela do kościoła. Zauważam m.in. taką tendencję, że wiele osób zapisuje się na pielgrzymkę dopiero na trasie. My zachęcamy, aby czynić to w parafii pochodzenia. Ale z obserwacji i rozmów widzę, że wśród pielgrzymów są i tacy, którzy nie są emocjonalnie związani z parafią, którzy nie chodzą systematycznie do kościoła na niedzielną Mszę. Z pewnością nie można im odmówić religijności i poszukiwania Pana Boga. I może przez pielgrzymkę łatwiej im się odnaleźć w Kościele... – mówi ks. Jacek Prusiński. Ksiądz przewodnik zwraca uwagę, jak ważne jest podtrzymywanie i pogłębianie ducha pielgrzymkowego w uczestnikach tych rekolekcji w drodze. – Wyraża się ono w postawie zaufania opatrzności Bożej. Proste rzeczy, a tyle znaczą, choćby zdystansowanie się w czasie drogi od używania telefonu komórkowego. Obserwujemy pewne prawidłowości i chcemy wychodzić naprzeciw duchowym potrzebom: kilka lat temu wprowadziliśmy na ostatnim etapie drogi „strefę ciszy”, aby pomóc pątnikom m.in. w uczynieniu rachunku sumienia, a w tym roku w piątek utworzymy specjalną grupę pokutną, bo o to prosili od dawna pielgrzymi. Chcemy też konkretnie odpowiedzieć na wezwanie Matki Bożej z Fatimy. Zauważyliśmy, że zmniejsza się liczba osób spowiadających się w drodze, dlatego zorganizowaliśmy spowiedź „stacjonarną” w czasie Mszy św. i nabożeństwo pokutne, a w tym roku wspólny Różaniec w Lutomiersku. Na Apelu Jasnogórskim w Kaszewicach wystąpi muzyk i kompozytor Marcin Styczeń, zaś na zakończenie pielgrzymki, w Wierzchowisku, klerycy płockiego seminarium poprowadzą wieczorną modlitwę o powołania. Zawsze na pielgrzymce rodziły się powołania. Tym bardziej więc teraz potrzeba takiej intencji i żarliwej modlitwy – dodaje ks. Prusiński. Co trzeba uczynić, aby 6 sierpnia stać się pielgrzymem? – Trzeba przyjąć z pokorą to, co daje mi pielgrzymka: jeśli jest Msza, Różaniec, konferencja, śpiew czy czas ciszy, to w prostocie i z zaufaniem przyjmuję to. Trzeba też podjąć ten trud, aby mniej skupiać się na tym, co zewnętrzne, by nie zgubić tego, co duchowe; aby nie tylko myśleć i eliminować niewygody, ale z prostotą przyjąć to, co niesie droga. To inne doświadczenie niż w życiu codziennym. Niech pielgrzym nie myśli na przykład tylko o tym, jaka będzie jutro pogoda. Niech odkryje człowieka, który idzie obok i pewnie podobnie myśli jak on. Warto go spotkać i z nim porozmawiać. A może też warto trochę ograniczyć kontakt z tymi, którzy zostali w domu, odłożyć nawyk ciągłego dzwonienia, słania zdjęć i SMS-ów, po prostu bardziej zdać się na Opatrzność – radzi ks. przewodnik.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy