Nowy numer 44/2020 Archiwum

Jubilaci i nowicjusze

Złote i srebrne jubileusze święceń kapłańskich obchodzili w czerwcu księża święceni w 1967 i 1992 roku. A jak wygląda sytuacja w roku 2017?

Pięćdziesięciolatkowie w kapłaństwie to rocznik „fatimski” i posoborowy. Gdy szli do seminarium, właśnie usuwano religię ze szkół, a seminarium odebrano „Antoniówkę” – dom wczasowy w Brwilnie k. Płocka.

Gdy ich święcono, władza diecezjalna zdecydowała, aby ta uroczystość nie odbywała się w katedrze, ale tego samego dnia, w niedzielę 18 czerwca, miała miejsce w trzech wybranych kościołach diecezji. I tak: ks. Jan Fabisiak i ks. Jerzy Skorłutowski wyświęceni zostali przez bp. Jana Wosińskiego w sierpeckiej farze, ks. Mieczysław Ochtyra i ks. Edmund Rzeszowski (obecnie kapłan archidiecezji warszawskiej) – przez bp. ordynariusza Bogdana Sikorskiego w ciechanowskiej farze, zaś ks. Mieczysław Leśnikowski i ks. Władysław Krawczyk – przez bp. Piotra Dudźca w farze przasnyskiej. W rozlokowaniu święceń kapłańskich w różnych ośrodkach diecezji był zamysł, aby ta uroczystość miała również charakter powołaniowy i aby przybliżała myśl o kapłaństwie do parafii i do ludzi młodych. – Na barkach i w sercu mamy 50 lat posługi kapłańskiej. Zostaliśmy wezwani, aby rozdzielać Jezusowe słowo, Ciało i przebaczenie. Dziękujemy Bogu za życie i za trwanie w powołaniu, bo wszyscy wyświęceni w 1967 r. dotrwaliśmy do tej chwili – mówił w czasie uroczystości złotego jubileuszu kapłaństwa w Grudusku ks. Mieczysław Leśnikowski, emerytowany proboszcz tej parafii. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Roman Marcinkowski. – Kapłani są ogromnym darem nie tylko dla Kościoła, ale też dla świata, bo codziennie przedstawiają gesty Jezusa i zanoszą prośby. To Pan ich wybrał, a kapłaństwo jest zaskakującym i niezasłużonym darem Bożej miłości – mówił w kazaniu bp Roman. Biskup pytał dalej, co to znaczy zostać księdzem. – To uczynić w swoim życiu miejsce dla Pana. To wziąć za swoje Jego gesty, słowa i w postawie wiary całkowicie przylgnąć do niego całą osobą. Zostać księdzem to znaczy być kimś, kto rozumie ludzi, kto więcej się modli i mówi o Bogu, kto pozostaje wierny i bliski drugiemu człowiekowi, kto w tym świecie pozostaje wiarygodnym świadkiem miłości Bożej, kto duchowo i fizycznie jest obok, kto po duszpastersku prowadzi, kto zrozumiale mówi o Ewangelii – wyliczał bp Marcinkowski. Z kolei 19 czerwca księża wyświęceni w 1992 r. obchodzili swój srebrny jubileusz kapłaństwa. W seminaryjnej kaplicy modlili się z bp. Piotrem Liberą. – Jesteście wpisani w swoistą „sztafetę kapłańskich pokoleń” tej diecezji, ale współpracujecie z nią, budując Królestwo Boże na mazowieckiej, łomżyńskiej i dobrzyńskiej ziemi – mówił biskup. Zwrócił jednak uwagę na wciąż zmniejszającą się liczbę kleryków w płockim seminarium. – Jest to problem, który sprawia, że ta sztafeta, o której wspomniałem, może zostać przerwana. Dlatego zwracam się do was, drodzy księża, byście wzięli sobie do serca troskę o powołania do kapłaństwa: dobre i święte powołania. Nie bójcie się, proszę, pracy z młodzieżą, zabiegajcie o solidnie uformowaną liturgiczną służbę ołtarza, organizujcie dni modlitw o powołania, w modlitewny szturm w tej intencji starajcie się włączać prowadzone grupy parafialne. Ale nade wszystko... nade wszystko – swoją kapłańską codziennością, dawajcie świadectwo i pokazujcie, że warto iść przez życie z Jezusem – mówił w kazaniu bp Libera. Gdy pięciu złotych i dziewiętnastu srebrnych jubilatów obchodzi swe kapłańskie rocznice, Wyższe Seminarium Duchowne czeka z nadzieją na kandydatów na pierwszy rok studiów. 26 czerwca odbyła się pierwsza tura egzaminów wstępnych, ale zgłaszać się można do rektoratu do września, tym bardziej, że właśnie w ostatnich dniach maturzyści odebrali wyniki swego egzaminu dojrzałości. – Aby przyjść do seminarium, potrzeba przede wszystkim otwartości i dobrej woli, bo wtedy będzie możliwa współpraca z łaską Bożą i z wychowawcami. Seminarium z kolei będzie pomagało i towarzyszyło im w rozeznawaniu, czy pragnienie zostania kapłanem jest wolą Bożą – mówi ks. rektor Marek Jarosz. – Nie obawiam się, jeśli zgłosi się ktoś „na próbę”, czyli nie do końca przekonany, czy droga do kapłaństwa jest jego drogą. Dziś młodzi ludzie eksperymentują i wydają się odważni w różnych dziedzinach, ale niestety, nie są skłonni do ryzyka w życiu duchowym. A więc ta ich odwaga jest tylko pozorna. Jeśli więc komuś towarzyszy niepewność i wątpliwości, a z drugiej strony świadomość, że coś w sercu się rodzi, jakiś głos i wewnętrzne przynaglenie, to zachęcam do odważnej i męskiej decyzji, aby przyjść do seminarium i rozeznać – dodaje ks. rektor.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama