GN 43/2020 Archiwum

Idź i kochaj!

Odliczają godziny do Spotkania Młodych na Polach Lednickich i... tańczą.

- Mamy za dużo energii, by klęczeć w ławkach - żartują tancerze ledniccy z Rypina. A tak poważnie… - Siostra Krzysztofa zaraziła nas tym tańcem, który jest inną formą modlitwy. Chcemy pokazać, że chrześcijanin to jest człowiek, który się cieszy. To człowiek radosny. Jedziemy na Lednicę, bo tam można się spotkać z osobami, które były na Światowych Dniach Młodzieży, a my chcemy rozwijać te znajomości Ale jedziemy też przede wszystkim po to, by chwalić Boga przez taniec i śpiew - mówią tancerze, skupieni w grupie, która działa przy parafii Świętej Trójcy w Rypinie.

To doświadczona grupa, bo ma na swoim koncie m.in. animowanie tańca podczas centralnych uroczystości ŚDM w Krakowie. W tę niedzielę, w południe wzięli udział w ogólnopolskim fishmobie "Cała Polska tańczy dla Jana Pawła II", zachęcając do tańca lednickiego dzieci i ich rodziców, którzy uczestniczyli we Mszy św. w kościele parafii Świętej Trójcy. W kole tańczących nie zabrakło duszpasterzy tej parafii, wraz z proboszczem ks. Andrzejem Krasińskim i proboszczem emerytem ks. Tadeuszem Zabornym.

O akcji mówi pasterka s. Krzysztofa, katechetka i opiekunka grupy. - Na warsztatach lednickich, 6 lat temu powstał pomysł, by na rocznicę urodzin Jana Pawła II robić takie fishmoby w całej Polsce. Nam się wydaje, że wszyscy dobrze znają naszego papieża, ale okazuje się, że dla tych młodych pokoleń on jest już mało znany, jest już postacią historyczną. Lednicki fishmob jest to więc formą przypomnienia o nim, ale zarazem zaproszenia na Spotkanie Młodych, 3 czerwca. Bo Lednica to jest takie miejsce, gdzie młodzi mogą zobaczyć, że Kościół nie jest skostniały, smutny, ale radosny. To miejsce, gdzie młodzi tańczą i śpiewają, to jest miejsce, które marzyło się Janowi Pawłowi II - wyjaśnia s. Krzysztofa, związana z Lednicą od 10 lat.

Kto może tańczyć? - Każdy! - mówi z przekonaniem młodzież. - Nie jest powiedziane, kto ma tańczyć na Lednicy, bo może to robić każdy, w każdym wieku. Jest przecież Lednica Seniora i Lednica Dziecka, nawet Lednica Motocyklisty...

S. Krzysztofa przyznaje, że są specyficzną grupą, nazwijmy to, duszpasterską. Ale najważniejsze są chęci. - Na początku to jest trudne, bo jest wiele ćwiczeń. Zadaniem tancerzy jest animowanie, pomaganie innym, by próbowali się modlić tańcem. By ta modlitwa była jak najpiękniejsza. Ci, którzy animują, muszą to robić perfekcyjnie. Każdy gest ma tu swoje znaczenie; nie ma pustych gestów. W czasie Mszy św. tańczyliśmy na uwielbienie pieśń pielgrzyma - Jezu, ufam Tobie. Widziałam, że w pewnym momencie nawet panowie w ławkach nie wstydzili się podnieść rąk, by podziękować Bogu - opowiada siostra.

W Rypinie czeka na Lednicę już młodziutki narybek - dziewczynki ze scholi dziecięcej, które z charakterystycznymi wianuszkami tańczyły w czasie fishmoba. "Rzucanie sieci" było skuteczne, bo tego dnia zgłosiły się do grupy i na Lednicę także starsze dziewczęta. W tym tańcu nie trzeba się wstydzić, że wyglądamy tak czy inaczej, zapewnia s. Krzysztofa. - Oczywiście każdy z nas ma jakiś opór przed gestami, przed pokazaniem się, bo każdy chce dobrze wypaść. Nie chcemy być śmieszni, obawiamy się ocen. Ale jak zaczynam wchodzić już na ten poziom modlitwy, to nie patrzę na nikogo obok. W ogóle nie przyjdzie mi przez myśl, czy ktoś patrzy, jak ja podnoszę rękę, bo wiem, że ten gest to jest moja modlitwa. To nie jest turniej tańca towarzyskiego, gdzie nas oceniają - zapewnia siostra pasterka, która w dawniej, w życiu świeckim tańczyła taniec towarzyski. Teraz, jako zakonnica, katechetka, wieloletni wychowawca widzi, że taniec lednicki może być drogą młodych do Boga.

- Taniec lednicki zmienia ludzi, bo nie da się zatańczyć: "przemień nas Panie", kiedy mamy serce pełne grzechów. Nawet gdyby dziewczyna, czy chłopak, chcieli sobie „pogwiazdorzyć”, ubrali by się na biało, ona w wianek, to byłoby to na krótko. Taka osoba zmęczy się pracą, próbami. Dla mnie, jako wychowawcy, taniec jest drogą, by przyciągnąć młodych do Pana Boga. Pokazać im, że wiara może być w radosny sposób wyrażona. Nasze próby to, zresztą, nie tylko taniec. To także nasze rozmowy, o ich przyszłości, wyborach. Ale bez moralizowania. Mam świadomość, że i tak wybiorą sami, ale trzeba z nimi rozmawiać, a tego jest coraz mniej w rodzinach. W sumie, można powiedzieć, że taniec lednicki to szkoła życia - mówi s. Krzysztofa.

- Wcale nie trzeba być „świętym”, by tańczyć na Lednicy. My nie jesteśmy - śmieją się tancerze rypińscy. - Ale my tu się nawracamy - dodają młodzi. Już 3 czerwca będą uczestniczyć w kolejnym XXI spotkaniu na Polach Lednickich, pod hasłem "Idź i kochaj!".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama