Nowy numer 48/2020 Archiwum

Przy polskim stole

– Każdy z nas może się odnaleźć w dobrych uczynkach. Trzeba tylko mieć chęć do zrobienia czegoś dobrego – mówi ks. Wiesław Kosek.

Pobyt przybyłych z Kazachstanu polskich rodzin w pułtuskim Domu Polonii dobiega półmetka. Tam spędzają oni pierwsze miesiące w Polsce i otrzymują wszelkie wsparcie, ale to nie koniec inicjatyw podejmowanych dla repatriantów.

– Niektórzy z nich sprzedali wszystko, co mieli, w Kazachstanie za niewielkie pieniądze. Do Polski przyjechali z małymi walizkami i odrobiną pieniędzy – mówi ks. Wiesław Kosek, proboszcz pułtuskiej bazyliki. Rząd i Wspólnota Polska zapewniły tym rodzinom w pierwszych miesiącach wyżywienie i dach nad głową. Jednak przydałoby się coś więcej. I tu postanowili zadziałać pułtuscy duszpasterze. – Jeżeli jako Kościół pomagamy ofiarom trzęsienia ziemi we Włoszech czy ubogim w Aleppo, to tym bardziej chcemy wesprzeć tych bliskich nam przecież ludzi, naszych rodaków, którzy przybyli z Kazachstanu. Zorganizowaliśmy więc w pułtuskich parafiach zbiórkę pieniędzy z myślą przede wszystkim o dzieciach, a w tej grupie repatriantów jest ich ok. 50 – mówi ks. Kosek. – Chcieliśmy zachęcić mieszkańców do czynnego podzielenia się groszem z bliźnimi. Udało się zebrać ponad 22 tys. zł. – Z tych pieniędzy wesprzemy również rodzinę z Ukrainy, która od ponad roku przebywa w Pułtusku – dodaje ks. dziekan. Natychmiast po pierwszej akcji zrodziła się druga: „Obiad z Polakami z Kazachstanu”. – Ponieważ gościmy na naszym zamku 48 rodzin, postanowiliśmy ich rodzinnie podjąć. Zaproponowaliśmy naszym parafianom, aby zaprosili repatriantów do siebie na uroczysty obiad w Niedzielę Palmową. Jedną z rodzin zaprosiłem na plebanię – opowiada ks. Kosek. Lista zapraszających jest już zapełniona. – Chcemy, aby nasi rodacy nie czuli się obco w polskim domu, dlatego zapraszamy ich do naszego stołu. Niech mają świadomość, że serdecznie ich przyjmujemy i wspieramy. Mam nadzieję, że nasi rodacy zapamiętają na długo i serdecznie ten pobyt w Pułtusku i że nawet zawrzemy przyjaźnie – mówi ks. Wiesław. – Prostymi gestami pomagamy nie tylko ludziom, ale i sobie, bo to, co robimy, daje nam radość. Każdy z nas może się odnaleźć w dobrych uczynkach. Trzeba tylko mieć chęć do zrobienia czegoś dobrego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama