Nowy numer 47/2020 Archiwum

Oaza w kolorze nadziei

Powrócił do łask „Zielony przylądek” – sklepik prowadzony przez mławskie Hospicjum Królowej Apostołów.

Idea sklepiku charytatywnego powstała kilka lat temu podczas warsztatów dla osób pozostających w żałobie. – Pod koniec pierwszej edycji tych zajęć zrodził się pomysł, aby zmotywować te osoby do wyjścia z domu przez zaproponowanie im konkretnego zajęcia: krótkich dyżurów w naszym sklepiku – opowiada Alina Adamska-Zalewska, prezes stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów w Mławie.

– Na początku chętnych nie było, jednak na kolejnym spotkaniu ludzie zaczęli się przełamywać i ustalili dyżury. Ze swoją inicjatywą stowarzyszenie wyszło do mieszkańców, prosząc o przekazywanie przedmiotów użytku domowego, ubrań czy sprzętu AGD. – Ludzie przychodzili do nas i oglądali, co tu jest i jak to działa, co można przynieść. Z czasem dzieło zaczęło się rozwijać. Teraz najchętniej ludzie oddają nam ubrania: są to zarówno rzeczy używane, jak i nowe, m.in.: kurtki skórzane, odzież markowa. Nie brakuje nam również rzeczy takich jak szkło, pamiątki cepeliowskie, a nawet własne wyroby wolontariuszy – wymienia pani Alina. – Chcemy, aby do mieszkańców Mławy dotarło, że obok nich żyją ludzie, którzy wymagają opieki i wsparcia. Chcemy im uświadomić, że dzieląc się tym, co mają, dodają swoją małą cegiełkę do dzieła pomocy bliźniemu – dodaje prezes mławskiego stowarzyszenia. – Nasz sklepik nazwaliśmy „Zielonym przylądkiem”. A dlaczego? Bo kolor zielony jest kolorem nadziei, przylądek zaś ma charakteryzować coś, co człowiek w trudach chciałby zawsze znaleźć – dodaje pani prezes. Odwiedzając charytatywny sklepik, spotykamy wolontariuszkę Małgorzatę Langowską. – Kiedyś sama otrzymywałam pomoc, a ponieważ wciąż czuję się na siłach, chcę pomóc innym poprzez taką skromną posługę. Dla mnie to forma terapii, czuję się potrzebna. Mam mobilizację, aby wyjść z domu i być bliżej ludzi – opowiada pani Małgorzata. Do „Zielonego przylądka” najczęściej przychodzą osoby, które szukają rzeczy oryginalnych, wyjątkowych, których nie ma w masowej produkcji. – Odwiedzają nas prawdziwi miłośnicy, którzy wszystkim się zachwycają – dodaje z uśmiechem pani Małgorzata. Wszystkie pieniądze ze sprzedaży są przekazywane dla chorych. Ostatnio, po rocznym oszczędzaniu, udało się m.in. kupić wózek inwalidzki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama