Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dzieje się pod krzyżem

Dziwnie splatają się losy człowieka powołanego z tym, co przeżywał Jezus Ukrzyżowany – potwierdzają to siostry pasjonistki w swoim życiu i pracy.

To zgromadzenie zakonne jest tak bardzo „nasze”, bo powstało niemal 100 lat temu w Płocku. Czeka na ponowne odkrycie w świadomości wiernych, zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu. Te „siostry od krzyża”, które notabene za tydzień zmienią nieco swój wygląd, zakładając nowy zakonny welon, przez swoją duchowość zachęcają, aby przez modlitwę i ducha wynagrodzenia, przez współczucie i służbę, wejść w głąb tajemnicy krzyża, w myśl ich zakonnego zawołania: „Miłość Chrystusa przynagla nas”.

On nie mógł dłużej czekać

– Od dziecka powtarzałam sobie, że chcę zostać zakonnicą. U mnie wszystko zaczęło się od pragnienia – mówi s. Michalina Chołaj, pasjonistka z Pułtuska.

Wychowywała się w domu, w którym przez wiele lat leżała w łóżku cierpiąca babcia. – Ona uczyła nas wiary: modliła się na głos, śpiewała pieśni pasyjne, dawała nam swoje książeczki do nabożeństwa, abyśmy się z nich modlili, dlatego duchowość pasyjna i Droga Krzyżowa, którą siostry pasjonistki codziennie odprawiają, jest mi bardzo bliska i naturalna – opowiada s. Michalina.

Siostra, która z wykształcenia jest również polonistką, uważa, że cała polska pobożność jest pasyjna. – Wynika to z naszych dziejów. W taki sposób zostały duchowo przepracowane nasze klęski i upadki, że rodzili się święci jak bł. Władysław z Gielniowa i jego pasyjne kazania oraz Gorzkie Żale, i tyle pieśni pasyjnych – wyjaśnia s. Michalina.

Z jej rodzinnej parafii pochodziła już s. Imena, również pasjonistka, więc pragnienie o życiu zakonnym i rodzinne doświadczenia ukierunkowały młodą Annę, aby bliżej przyjrzeć się właśnie temu zgromadzeniu. – Byłam do tańca i do różańca, wesoła, a jednocześnie miałam świadomość tego, że mam jakieś głębsze i większe pragnienia. Powołanie odczuwałam już w szkole podstawowej. A potem wahałam się i mówiłam sobie: „albo tak, albo nie” – wspomina siostra.

Kiedyś jednak odwiedziła w Płocku s. Imenę i spotkała ówczesną przełożoną generalną s. Cyprianę Dombrzalską. – Ona, myśląc że jestem kandydatką do zgromadzenia, zapytała mnie wprost, kiedy przyjdę. Na konkretne pytanie, nie wiedzieć dlaczego, odpowiedziałam konkretnie, że „w sierpniu, na Przemienienie Pańskie”. I tak się stało. Poszłam za ciosem, bo mówiłam sobie, że Pan Jezus nie powinien dłużej czekać.

Jezus od pragnień

Później okazało się, że w zakonie Pan Jezus zaczął spełniać inne pasje s. Michaliny. – Interesowała mnie literatura, zwłaszcza poezja. Już jako dziecko fascynowałam się Młodą Polską. Znałam utwory Micińskiego, uczyłam się ich na pamięć, potem pokochałam romantyzm i twórczość Słowackiego, jego utwory „przerabiałam” na własne, pisałam sonety.

– Wierzę głęboko, że z przyjęcia duchowości pasyjnej spełniło się wiele pragnień w moim życiu. Przecież Pan Jezus na krzyżu wypowiada również słowo: „Pragnę”. Tu, oczywiście, chodzi o Jego wolę. Ja musiałam dojrzewać do Jego pragnienia, a w zakonie od początku nic nie było łatwe, bo nie tak prosto dostosowujemy się i wchodzimy w inny rytm życia. Odkryłam w mym zakonnym życiu, że zawsze pragnęłam czegoś więcej. Tu chodzi o przeczucie głębi, do której, po ludzku, wciąż nie dotarłam. Upadam, ale pragnienie zostaje. Gdy przychodzi kryzys wiary, to ocala mnie to pragnienie. Zawsze jest mi bliska Maria Magdalena, zafascynowana Jezusem, który przebacza i ocala. W jej wierze po ukrzyżowaniu i śmierci Jezusa wystarcza pragnienie. Ono prowadzi ją do grobu Mistrza, i tam następuje najpiękniejsze spotkanie ze Zmartwychwstałym. On mówi do niej: „Mario”, a ona odpowiada: „Rabbuni”. Te słowa wybrałam na obrazek do ślubów wieczystych, zaś na jubileusz 25-lecia dopisałam trzecie słowo, z krzyża: „Pragnę”. Dla mnie to słowo obejmuje wszystko – dodaje s. Michalina.

Co czyni pasjonistka?

W Płocku, w kaplicy domu macierzystego Zgromadzenia Sióstr Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, bo taka jest oficjalna nazwa sióstr pasjonistek, obok krzyża znajdują się cztery witraże przedstawiające: Ostatnią Wieczerzę, agonię w Ogrójcu, zdjęcie z krzyża i zmartwychwstanie. Każda z sióstr tego zgromadzenia dobrze zna te przedstawienia, które wyjaśniają tajemnicę krzyża i odpowiadają na pytanie, co ma czynić pasjonistka na wzór swego Oblubieńca, Jezusa.

Konstytucje i statuty zgromadzenia mówią wprost, że charyzmatem, czyli duchem tej wspólnoty sióstr, jest miłość do ukrzyżowanego Jezusa, „a istota duchowości polega na współpracy z Chrystusem w Jego zbawczej misji, na szczególnym przeżywaniu tajemnicy odkupienia i naśladowaniu Zbawiciela w Jego kontemplacyjno-czynnym życiu”.

Pasjonistka czyni to, czego Jezus dokonał na krzyżu. Święty Paweł Apostoł wyjaśnia, że chodzi o „dopełnianie Jego udręk”. Konkretnie chodzi o taką wrażliwość serca i zjednoczenie z Ukrzyżowanym, aby ukształtować w sobie głębokie współczucie i obowiązek wynagrodzenia za winy własne i innych.

– „Wynagradzam” znaczy coś więcej niż „przepraszam”; to równocześnie ofiara. Żyję czystością, czyli wynagradzam za tych, którzy żyją w nieczystości. Żyję ślubem ubóstwa i wynagradzam za tych, którzy zapomnieli o Bogu i pokładają ufność tylko w dobrach materialnych. Podobnie jest ze ślubem posłuszeństwa – wyjaśnia s. Michalina. – Tak, żyjąc ślubami zakonnymi, wynagradzamy. Dlaczego? Bo takie życie nie jest łatwe, ale staje się dobrowolną i, daj Boże, radosną ofiarą za innych. Tak, to wyższa szkoła jazdy, ale przecież wspólna wszystkim wierzącym, bo przecież każdy z nas może coś pięknego i ważnego ofiarować Bogu.

Wyjaśnia, że mają w zgromadzeniu ważną praktykę: w każdą niedzielę uczestniczą w dwóch Mszach św. – Za drugim razem jest to właśnie Eucharystia wynagradzająca za tych chrześcijan, którzy porzucili ten niedzielny obowiązek. My w ich intencji modlimy się i wynagradzamy, przyjmując Komunię św. Przyznam, że ta praktyka bardzo pomaga mi wierzyć – dodaje s. Michalina.

Wynagrodzić za Cyrenejczyka

Żeby być pasjonistką, trzeba mieć wielką miłość. – Maryja jest naszym wzorem. Ona stała pod krzyżem, bo uwierzyła Bogu i miała właśnie wielką miłość. Tylko miłość prowadzi pod krzyż i pozwala trwać pod nim nawet wiele lat, modląc się z wiernością i miłością Maryi oraz z dziecięcym oddaniem i zaufaniem jak Jan Apostoł – mówi s. Michalina.

Od niemal 100 lat siostry odmawiają w swych codziennych pacierzach m.in. taką modlitwę: „O Jezu, Prawdo Najwyższa, przez niewinną Swoją Mękę pomnóż i umocnij wiarę moją; przez Mękę Twoją, o Panie, wlej do duszy mojej nadzieję tak wielką, iżbym wszelkie trudności przezwyciężyć mogła i serce moje ufające Tobie kryła spokojnie w Ranach Twoich Najświętszych; przez Twoje święte męczeństwo na krzyżu zapal w moim sercu miłość wielką i gorącą”.

Codzienną praktyką modlitewną sióstr jest Droga Krzyżowa, bo, jak napisała matka założycielka, „to jest niemożliwe, aby codziennie i gorliwie rozważać Mękę Pańską, a nie uświęcić się”. – Dawniej moją ulubioną stacją była V: Cyrenejczyk pomaga dźwigać krzyż Pana Jezusa. Często rozważałam tę scenę i chciałam pomagać Jezusowi, ale nie przez przymus. Chciałam „poprawiać” Szymona Cyrenejczyka, no właśnie: wynagradzać za niego. Dziś i inne stacje przemawiają do mnie bardziej w konkretnych sytuacjach życia – dodaje s. Michalina Chołaj. Więcej informacji na: siostrypasjonistki.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama