Nowy numer 47/2020 Archiwum

Niosą Pana

Ponad setka mężczyzn z diecezji płockiej odnowiła mandat nadzwyczajnego szafarza Komunii św.

Trzy dni rekolekcji pod hasłem „Idźcie i głoście - niosąc Jezusa w Najświętszym Sakramencie” przeżywali świeccy szafarze Komunii św. naszej diecezji. W czasie tych duchowych ćwiczeń, zorganizowanych w ośrodku Caritas w Popowie, uczestniczyli w kilku konferencjach i nabożeństwie Drogi Krzyżowej z rozmyślaniami bł. ks. Michała Sopoćki, którego relikwie towarzyszyły im w tym czasie. Szafarzy odwiedziła s. Maria Teresa Sikorska, która osobiście poznała spowiednika św. Faustyny i była misjonarką w Libii. Był też jeszcze jeden akcent, związany z ks. Sopoćką - został on patronem tej wspólnoty.

A jest to wspólnota zróżnicowana. Są mężczyźni różnego wieku, z rozmaitym doświadczeniem zawodowym. Niektórzy od lat angażują się w działalność jakichś grup i ruchów duszpasterskich, inni działają społecznie. - Mimo różnic, widać wśród nich rzeczywiście braterskiego ducha - zauważa ks. Łukasz Zdunkiewicz, nowy duszpasterz nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w naszej diecezji, który poprowadził dla nich rekolekcje. - Schemat katechez był taki, aby najpierw osobiście spotkać i poznać Jezusa Chrystusa. Był podane sposoby, poprzez które umacniamy tę więź z Jezusem: przez modlitwę i w sakramencie pokuty. I wreszcie - nawiązanie do Eucharystii, jako szczególnego spotkania z Jezusem, który nas prowadzi do Ojca. To wszystkie pomoce duchowe umacniają nas w tym, aby samemu być świadkiem Jezusa - mówi ks. Łukasz.

Szafarze odnowili swoją posługę, podczas Mszy św. kończącej rekolekcje, której przewodniczył delegat księdza biskupa, ks. dr Jarosław Kamiński, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego płockiej kurii. - Schodzimy z góry Tabor do codzienności, do naszych domów, pracy. Mamy być trochę lepsi mam być droga do Boga dla innych - mówił ks. Łukasz Zdunkiewicz, podczas Mszy św., kończącej rekolekcje dla szafarzy.

Spotykamy wśród nich takich mężczyzn, którzy pełnią tę posługę od wielu lat. W tej grupie jest pan Marian z parafii Klukowo. Kiedyś był marynarzem, potem został radcą prawnym, a całkiem niedawno zrobił kurs przewodnika po Zamku Królewskim w Warszawie. Szafarzem w swojej parafii jest od 19 lat. - Pamiętam, gdy pierwszy raz otrzymałem tę posługę. Było bardzo uroczyście, w Wielki Czwartek, w płockiej katedrze. Mszę św. odprawiał bp Kamiński. A już w Wielką Sobotę pomagałem księdzu proboszczowi rozdawać Komunię św. Bycie szafarzem to jest coś niezwykłego. Nie można rozdawać Komunii św. ot tak, po prostu. Pierwszy raz miałem wielką tremę. Pamiętam moje pierwsze rozterki: martwiłem się, by kielich nie był zbyt pełen, żeby nic nie upuścić… - wspomina Marian Konarzewski.

W swojej parafii - Popowo Kościelne - przecierał szlaki dla kolejnych nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii Andrzej Smyczyński. - Dostałem propozycję od księdza, żeby zostać szafarzem. Dał mi sporo czasu do namysłu. To było latem. Ksiądz ponawiał pytanie, czy się zdecydowałem, ale odpowiadałem, że jeszcze nie. Raz jesienią wchodzimy do kościoła - ja, żona i ksiądz proboszcz. Idziemy z księdzem do prezbiterium. Pod stopniem leży komunikant. Ja podnoszę go i nie wiem, co z nim zrobić. Ksiądz mówi - to już pan został szafarzem… - wspomina pan Andrzej, który pełni tę posługę od 7 lat. Teraz w popowskiej parafii jest czterech szafarzy. Są potrzebni, bo chociaż to niezbyt duża parafia, to na czas letnio - jesienny rozrasta się. Przyjeżdża w te strony wielu warszawiaków. Pan Andrzej, zresztą, też jest napływowy. Większą część życia spędził w stolicy, gdzie pracował w FSO. Jakiś czas temu, wraz z żoną, przeprowadzili się w jej rodzinne strony, czyli do Popowa. - Na początku być może to był szok dla niektórych. Czasem spotkałem się z tym, żeby ktoś wychodził z „mojej” kolejki, podczas udzielania Komunii św. Ale wiele zrobił ksiądz proboszcz, którzy wyjaśniał, kim jest szafarz - dodaje.

- Gdy ksiądz proboszcz zaproponował mi posługę szafarza, to pierwsza myśl była taka, to teraz będzie czas się naprawdę „ogarnąć”, że żarty się skończyły… - mówi Dariusz Orlikowski, z parafii Miszewo Murowane. - To przynagliło mnie do jeszcze bardziej zażyłego kontaktu z Panem Bogiem, przez sakrament pokuty, który stał się regularny. To mi pomogło poukładać sobie pewne rzeczy w życiu prywatnym. Wyrażenie gotowości do podjęcia służby szafarza sprawia, że nie może być takiego dnia, kiedy mógłbym nie przystąpić do Komunii. Zawsze muszę być gotowy. To permanentne trwanie w łasce uświęcającej. Poprzez to też musze być w gotowości, by innym Jezusa udzielać - mówi pan Dariusz, który jest szafarzem 2 lata. - To chwila bardzo wyjątkowa, bardzo intymna. Przez moje grzeszne ręce przychodzi Bóg do drugiego człowieka i jeszcze go uświęca. To jest misterium, spotkanie wyjątkowe, ono jest nawet trudne do opisania - dodaje.

Czy szafarze czują się wyjątkowi? - Poczucie wyjątkowości mam od momentu, gdy poznałem Pana Jezusa, czyli od dziecka - odpowiada przekornie Wojciech Pogorzelski, który jest szafarzem w parafii Sarnowo od 2012 r. - Jestem wyjątkowy… bo Bóg mnie kocha. Na pewno ta wyjątkowość nie polega na tym, że jestem taki świetny. Wręcz przeciwnie. Tutaj akurat przypominają mi się słowa Jezusa z Wieczernika - „przychodzę służyć”. Jako szafarz. przychodzę, by przynieść Pana, czyli ja tylko służę - dodaje pan Wojciech, który w swojej parafii jest także organistą i katechetą, a od niedawna pełni też funkcję dyrektora miejscowej szkoły. Dzięki posłudze szafarza, mówi, katecheza, którą prowadzi nie zamyka się w 45 minutach lekcyjnych. Uczniowie widzą go w szkole, ale widzą też na prezbiterium w kościele. Widza, że katecheza prowadzi do Eucharystii.

Od szafarzy można usłyszeć, że mają rozterki. „Panie nie jestem godzien…” - taka myśl pojawia się wcale nierzadko. - Czasami rzeczywiście słabości tak po ludzku przygniatają, przytłaczają, odciąga od Pana Jezusa. Ale przychodzi Eucharystia, sakrament pokuty i ponownie jest ta łączność z Bogiem. Sakramenty to niesamowita skarbnica Kościoła. Gdy stałem się nadzwyczajnym szafarzem, to na nowo odkryłem tę głębię kontaktu z Bogiem przez sakramenty. Nic innego nam nie potrzeba, jak starać się być komunii z Bogiem - mówi Dariusz Orlikowski. - W każdej Mszy św. pojawiają się słowa: „Panie, nie jestem godzien…” można je sparafrazować, i powiedzieć: - „Panie, nie jestem godzien udzielać Ciebie”. Ale z drugiej strony - kto jest godzien? Jednak trzeba być czujnym i nieustannie trwać na modlitwie i zawierzać to Bogu. Jasne jest, że im bliżej jesteśmy Pana Boga, tym bardziej jesteśmy atakowani przez diabła. Trzeba ciągle czuwać, bo można się zapomnieć i wszystko stracić. Wystarczy chwila nieuwagi i człowiek może się zagubić. Pocieszeniem jest jednak to, że nawet jak upadnę, mogę przyjść i powiedzieć: „Panie Jezu, przepraszam”, i On mnie przyjmie - przekonuje pan Wojciech, szafarz z Sarnowa.

W ubiegłym roku, podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie nasi szafarze, którzy pojechali tam z posługą, mogli się przekonać, jak bardzo są potrzebni. - Na ŚDM było nas wręcz za mało, żeby udzielać tym rzeszom ludzi Komunii św. Ja rozdałem swoją Komunię tak szybko, że potem mi zabrakło. Zastanawiałem się, ile osób mogło nie przyjąć z tego powodu Komunii św. Być może zdarzyło się, że zabrakło ludzi, by zanieść Pana Jezusa innym - przyznaje Dariusz Orlikowski. ŚDM wspominają też z innego powodu. To głównie bycie szafarzem pozwoliło być na spotkaniu z Papieżem i młodzieżą świata. - Poprzedniego roku nie zapomnę do końca życia, bo byłem jako szafarz na Światowych Dniach Młodzieży. Mam 62 lata, a takiej rzeszy ludzi jeszcze nie widziałem. To, co mnie urzekło, to ta różnorodność, ta radość tych ludzi, ta spontaniczność. Mimo tych trudów, mimo tego że 30 km trzeba było iść z plecakiem, mimo spania na ziemi… - wspomina Andrzej Smyczyński.

W naszej diecezji jest 107 świeckich nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Jak przypomina m.in. instrukcja synodalna, kandydat do posługi szafarza musi odznaczać się przede wszystkim dojrzałością w wierze, wzorowym życiem moralnym, czynnym uczestnictwem w życiu sakramentalnym i zdrową pobożnością. On musi kojarzyć się z dobrem, zauważa celnie jeden z obecnych szafarzy. Najpierw kandydata wskazuje proboszcz wspólnoty, a ten musi wyrazić zgodę. Zresztą nie tylko on, bo ważna jest też zgoda małżonki, by mąż pełnił taką posługę. Ich rolą jest przede wszystkim zanoszenie Komunii św. chorym i pomoc duszpasterzom w udzielaniu jej w parafii, podczas uroczystości. Szafarze co roku odnawiają swój mandat, podczas diecezjalnych rekolekcji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama