Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nasz "wyklęty"

O "Roju" - żołnierzu legendzie, Mieczysławie Dziemieszkiewiczu w Muzeum Mazowieckim w Płocku.

Ten wieczór i projekcja filmu "Elegia na śmierć »Roja«", połączona z komentarzem dr. Krzysztofa Kacprzaka, historyka i byłego wiceprezydenta Ciechanowa, miały przypomnieć postać legendarnego przedstawiciela powojennego podziemia niepodległościowego, związanego z północnym Mazowszem.

Uczestnicy spotkania obejrzeli film dokumentalny, w reżyserii Jerzego Zalewskiego. Są w nim opowiedziane losy "Roja" i innych żołnierzy związanych z podziemiem niepodległościowym. Wartość dokumentu podnoszą relacje świadków tamtych wydarzeń, m.in. Czesława Czaplickiego "Rysia", żołnierza wyklętego związanego z ziemią przasnyską, o którym pisaliśmy niedawno na łamach "Gościa Płockiego".

W dokumencie wielokrotnie przypominano, że Mieczysław Dziemieszkiewicz dorastał w cieniu legendy swego brata Romana, pseudonim Adam, Pogoda, który był zaangażowany w konspirację. Zginął w Ciechanowie, zastrzelony przez sowieckich żołnierzy w 1945 roku. - Jechał do matki, która mieszkała w Makowie Mazowieckim, aby zabrać ją do swego nowego miejsca zamieszkania we Wrocławiu - mówił na spotkaniu dr Kacprzak. - Matka szukała później syna, i gdy dowiedziała się o jego śmierci, w Ciechanowie spotkała młodszego syna, Mieczysława. To musiało być ważne spotkanie i rozmowa, i decyzja 20-letniego syna, aby nie wracać już do domu, ale kontynuować dzieło zabitego brata - mówił historyk.

Świadkowie w dokumencie "Elegia na śmierć »Roja«" potwierdzali zgodnie, że Rój nigdy nie uwierzył komunistom, działał z pobudek patriotycznych, chronił ludność cywilną i walczył z pospolitym bandytyzmem, który szerzył się po wojnie. Spośród wielu brawurowych akcji warto wspomnieć choćby tę z 1949 roku, gdy jego oddział zatrzymał pociąg w Gołotczyźnie k. Ciechanowa. W czasie tej akcji jego żołnierze rozdali antykomunistyczne ulotki, a sam dowódca wygłosił do pasażerów antysowieckie przemówienie. Następnie dokonano egzekucji jadących pociągiem stalinowskich funkcjonariuszy. Takich akcji było więcej, m.in. rok później w Pomiechówku.

W jego oddziale było ok. 15 partyzantów. Przez sześć lat działalności Roja i jego oddziału, aż 300 agentów bezpieki chciało go rozszyfrować i zdemaskować.

- Żołnierze Roja zawsze chodzili w mundurach, nosili też ryngrafy z Matką Bożą i napisem: "Broń mnie, Matko Najświętsza". A sam Rój: zawsze, kiedy wchodził do jakiegoś mieszkania, mówi: "Niech będzie pochwalony...", przed każdym posiłkiem modlił się ze swymi żołnierzami, a gdy już wiedział, że został zdradzony, że ludzie go opuszczają i pierścień obławy zacieśnia się wokół niego, w jednym z domów prosił, aby z nim się modlono słowami: "Pod Twoją obronę..." - tak mówili świadkowie w filmie.

Rój zginął w walce 13 kwietnia 1951 roku w Szyszkach. Miał zaledwie 26 lat. Do dziś nie jest znane miejsce jego pochówku. - Może jest to osławiona kwatera "Ł"? Jednak pamięć o bohaterze nie ginie - dodał na koniec dr Krzysztof Kacprzak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama