Nowy numer 43/2020 Archiwum

Korona na grobie

Wchodząc do płockiej katedry, mijamy ślady wielkiej historii. Tu w kaplicy Królewskiej jest przecież największy cmentarz Piastów: władców Polski i książąt mazowieckich. Postępują prace rewitalizacyjne, by odzyskała ona dawny blask.

Można powiedzieć, że w ostatnich miesiącach skromnie podążamy śladami architekta Stefana Szyllera, chociaż on, oczywiście, robił ogromny remont, przebudowę katedry – mówi ks. proboszcz Stefan Cegłowski. Usunięcie rusztowań okalających wieżę południową oznacza, że zakończył się remont tej części murów bazyliki katedralnej. We wnętrzu dobiega końca ważna faza prac remontowych kaplicy Królewskiej, którymi kieruje konserwator Marcin Kozarzewski.

To kompleksowe przedsięwzięcie, dla którego powołana została nawet rada naukowa złożona z historyków, archeologów i konserwatorów. – Kończy się jeden etap prac, jeden sezon, z którego jestem zadowolony. Uszkodzone tynki w dolnej partii ścian zostały usunięte i położone po raz drugi. Na tych fragmentach polichromia będzie odtworzona, ale to zadanie na kolejny rok. Teraz chcielibyśmy przygotować kaplicę do tego, by położyć posadzkę po remoncie. Zasadnicze prace przy polichromii zachowanej na suficie są także za nami; inne będą wykonywane z lokalnych rusztowań. Ważne, że są założone instalacje oświetleniowe i nagłośnieniowe – wymienia ks. Cegłowski. To duży krok w kierunku przywrócenia pierwotnego blasku tej kaplicy i większego zainteresowania nią zwiedzających.

Przenosiny władców

To miejsce jest tak blisko, że często go nie doceniamy. A przecież obok krypty, w której chowani byli biskupi płoccy, kanonicy i prałaci, ta kaplica, zwana dawniej „głogowianą”, od pomnika prał. Głogowskiego, a potem Królewską, jest w obrębie murów katedry płockiej znaczącą nekropolią. W czarnym sarkofagu, opatrzonym insygniami królewskimi z orłem polskim, znajdują się szczątki piastowskich monarchów: Władysława (Włodzisława) Hermana i jego syna Bolesława Krzywoustego. Pod posadzką w krypcie znajduje się prosta trumna ze szczątkami – jak podają przekazy historyczne – 14 książąt oraz jednej księżniczki. Ich imiona wymienia abp Antoni J. Nowowiejski w „Monografii Płockiej”. Spoczywają tu „książęta: Leszko, syn Bolesława Kędzierzawego (1186), Konrad I (1247), Zofia, żona Bolesława II (1288) i Bolesław II, syn Ziemowita I (1313), Wacław II, syn Bolesława II (1336), Bolesław III, syn Wacława (1351), Kazimierz, syn Trojdena (1355), Ziemowit III, syn Trojdena (1381), Ziemowit IV, syn Ziemowita III (1426), Kazimierz II, książę bełzki (1442), Wodzisław I, syn Ziemowita IV (1455), Ziemowit V, syn Ziemowita IV (1442), Ziemowit VI, syn Wodzisława I (1495), Wodzisław II, syn Wodzisława I (1462), Janusz II, syn Bolesława IV (1495)”. W monografii czytamy też o okolicznościach odnalezienia i złożenia w tym miejscu szczątków. Jeśli mierzyć miarą wieku katedry, kilkukrotnie przebudowywanej, w kaplicy pod wieżą północną są złożone od stosunkowo niedawna. Biskupowi Andrzejowi Noskowskiemu (XVI w.), za którego czasów przeprowadzono generalną, renesansową przebudowę świątyni na płockim Wzgórzu Tumskim, przypisuje się przeniesienie i złożenie we wspólnym grobie polskich książąt. Ponad dwa wieki później, 22 lipca 1825 r., po całodniowych poszukiwaniach w katedrze, w miejscu skrzyżowania nawy głównej i transeptu odkryto grób – pieczarę, a w niej czaszki i kości. Ówczesny biskup płocki Adam Michał Prażmowski wezwał duchownych i świeckich do składki na pomnik w katedrze dla królów polskich. Z wielkim pietyzmem i uroczystą oprawą przenoszono szczątki monarsze i książęce. Jak podaje abp Nowowiejski, ani opisu złożenia tych szczątków, ani też atrybutów władców we wcześniejszym miejscu spoczynku przy nich nie znaleziono, i zaraz tłumaczy: „łatwo przypuścić można, iż w czasie napadów pogan pruskich, litewskich, później krzyżaków, gdy kościół katedralny płocki kilka razy przez tych najeźdźców został złupiony, i groby monarchów szanowanemi nie były”. Przenosinom szczątków towarzyszyło jednak przekonanie o ich autentyczności. Do pewnego stopnia potwierdziło je badanie już w latach 70. XX wieku.

Mury dla kultury

– Nieustannie toczą się rozmowy o tym, co nowego wybudować, a tu trzeba przede wszystkim zabezpieczać podstawowe obiekty dla naszej kultury i historii; do nich z pewnością należy nasza katedra. Po zakończeniu prac chciałbym połączyć zwiedzanie kaplicy Królewskiej z Drzwiami Płockimi, bo to są te elementy z płockiej katedry, które mają silny związek właśnie z kulturą i historią – wyjaśnia ks. Stefan Cegłowski, który jest także historykiem sztuki. Kaplica kryje niespodzianki. Znaleziono w niej niewielkie, malachitowe płytki, które prawdopodobnie są częścią dawnej posadzki. W tym samym czasie, o czym już pisaliśmy, w trakcie prac remontowo-konserwatorskich odkryto niszę, która znajduje się za tablicą dedykowaną ks. prał. Janowi Ślaskiemu, prepozytowi płońskiemu. – Po konsultacjach ustalono, że to jedyna okazja do przebadania tej wnęki. Dzięki niewielkim nakładom finansowym będzie można też zajrzeć w grubość muru, i to muru XVI-wiecznego. Jest pytanie, czy ścianki we wnęce schodzą się i są zaokrąglone, czy idą prosto. Mogło to być boczne, techniczne wejście, ale to tylko hipoteza. Istotne będzie też, czy w środku jest tylko gruz, czy też szczątki ludzkie. Jeżeli znajdzie się tam miejsce spoczynku księdza kanonika, to, oczywiście, te szczątki tam pozostaną – mówi ks. Cegłowski. Odkryta nisza pozwoli też zbadać stan zawilgocenia wewnątrz muru, a to poważny problem płockiej katedry. Według raportu z badań zespołu pod kierunkiem Sylwii Pawełkowicz, konserwatora dzieł sztuki, zawilgocenie ścian w kaplicy Królewskiej jest duże, większe nawet w wyższych partiach ścian niż w przyziemiu. Zdaniem Marcina Kozarzewskiego, przyczyną tego stanu jest raczej nieszczelność murów i wilgoć kondensacyjna niż wpływ wilgotnego gruntu. Proboszcz parafii katedralnej zaznacza, że musi być zabezpieczony odpływ wody. – Obecny sezon prac w katedrze można uznać za udany. Ściany, posadzka i światło to nasz priorytet, a potem będziemy robić sukcesywnie ołtarze i nagrobki. Kupiono specjalną maszynę do czyszczenia i zimą własnym sumptem będziemy się starali oczyścić ołtarz boczny św. Stanisława Kostki – wyjaśnia ks. Cegłowski. Przyznaje, że można by było napisać jeden, duży wniosek na rewitalizację całej katedry i czekać – ale bez gwarancji, czy będzie on przyjęty. W tym roku na remonty w katedrze wydano ponad milion złotych, przy czym 600 tys. pochodzi z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, 150 tys. dał urząd miasta Płocka i ponad 100 tys. to wkład własny. Firma PERN umożliwiła rozpoczęcie tych robót w kaplicy na szeroką skalę. Proboszcz liczy na kolejne dotacje z wniosków. – Nie możemy pozostawić katedry tylko na barkach zmniejszającej się parafii. Ona jest ofiarna, ale nie jest w stanie podołać wszystkim wydatkom. Pamiętajmy, że katedra to z jednej strony kościół matka wszystkich kościołów diecezji, ale z drugiej jest ważny też dla historii miasta, miejsce największej nekropolii Piastów – zaznacza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama