Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jeden dzień i decyzja, aby uratować życie

Czy w chwili śmierci stać nas będzie na największy dar z siebie, aby przedłużyć komuś życie? - zastanawiano się w Towarzystwie Naukowym Płockim.

Medycy i świadkowie stanęli w Sekcji Dialogu Towarzystwa Naukowego Płockiego, aby rozmawiać o medycznych i etycznych aspektach transplantologii. Do dyskusji zostali zaproszeni: specjalista anestezjologii i intensywnej terapii szpitalnej, ksiądz, któremu została przeszczepiona nerka, i studentka, która kontynuuje dzieło swojego zmarłego ojca dr. Pawła Podwójciego - Dni Dawcy Szpiku w Płocku.

- Mamy w Polsce dobre prawo, ale z praktyką wyrażenia zgody na ewentualne użyczenie organów nie jest najlepiej - mówił dr Grzegorz Jarębski ze szpitala na płockich Winiarach. Zwrócił uwagę na precyzyjne i restrykcyjne procedury medyczne i prawne. - Śmierć mózgu orzeka się dla zaprzestania uporczywej terapii, a nie dla transplantologii. Do tego orzeczenia potrzeba zgodnej opinii aż trzech lekarzy - mówił dr Jarębski. - Może ten lęk przed pobieraniem narządów bierze się z niepewności, czy ludzie są uczciwi... - padł jeden z głosów w dyskusji.

- Ja dziękuję Panu Bogu i ludziom, że mamy takie procedury, dobrych ludzi oraz najwyższej klasy specjalistów, dzięki którym przeszczepy są możliwe - powiedział na spotkaniu Sekcji Dialogu Towarzystwa Naukowego Płockiego ks. dr Andrzej Świderski, proboszcz z Bożewa. Osiem lat temu została mu przeszczepiona nerka. - Przeszczep zmienia jakość życia, jestem teraz innym człowiekiem. Jako pacjent otrzymałem wieki dar - przedłużono mi życie i doświadczyłem wrażliwości, kultury i odpowiedzialności u transplantologów. Przez moją chorobę i kontakt z lekarzami zrodziła się też we mnie wielka pasja do medycyny - mówił ks. Świderski.

Przypomniano również postać dr. Pawła Podwójciego z płockiej politechniki. - Ojciec zorganizował najpierw zbiórkę krwi na uczelni, a potem był inicjatorem zbiórki dawców szpiku i komórek macierzystych. W tym czasie okazało się, że sam zachorował na nowotwór i potrzebował pomocy. Może się okazać, że w przyszłości to my sami będziemy potrzebowali wsparcia. Na to badanie wystarczy przeznaczyć jeden dzień, aby potem uratować komuś życie. Może gdzieś na świecie jest mój bliźniak genetyczny, który potrzebuje pomocy, a tylko ja mogę mu pomóc - przekonywała Aleksandra Podwójci. Mówiła, że dla sprawy przeszczepów bardzo ważna jest edukacja i ciągłe uświadamianie ludziom, że na koniec życia warto bezinteresownie i wielkodusznie komuś pomóc przez darowanie narządów.

- Etycy chrześcijańscy apelują do sumień, aby w tej kwestii nie być obojętnym. Nasza wola powinna być wyrażona wprost. Powinniśmy o tym rozmawiać i poinformować najbliższych o woli podarowania organów. To najwyższy wyraz miłosierdzia - mówił prowadzący spotkanie ks. prof. Ireneusz Mroczkowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama