agnieszka.otlowska@gosc.pl Urodził się w niepełnej rodzinie, w której jednak wiara odgrywała dużą rolę, bo o wychowanie religijne dbała matka. Jednak z biegiem czasu ognisko domowe rozsypało się w kawałki. A potem stoczył się na dno uzależnienia i gdy wszystko wydawało się przegrane, Bóg upomniał się o niego... przez dziewczynę. Dziś Marek Skalski zaświadcza, że nie warto jest dotykać tego, co jest złe, i tego wszystkiego, w czym nie ma Pana Boga.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








