Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Jeszcze raz bądź przy mnie...

„Podczas peregrynacji spełniłam moje pragnienie sprzed 40 lat” – mówi pani Bożena z parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Grudusku. Takie i podobne świadectwa spotkań z Maryją napływają do naszej redakcji. Czekamy na następne!

Co pozostało w nas po nawiedzeniu obrazu Matki Bożej Częstochowskiej? 161 parafii przeżyło już niezapomnianą dobę nawiedzenia. Kolejne czekają na to spotkanie, które rozpocznie się od parafii Sudragi już za miesiąc – 4 marca. Co zostawia w nas Maryja? Co przynosi do naszych parafii? Jak rozwijamy w nich duchowe dary nawiedzenia? „Znów jesteś” „Podczas poprzedniej peregrynacji chodziłam do szkoły średniej.

Miałam wtedy jakieś 15–16 lat” – napisała do naszej redakcji pani Bożena z parafii Grudusk. – „Moja rodzinna miejscowość jest oddalona od kościoła. Dlatego też czuwanie [przy obrazie] Matki Bożej, które dla mojej wioski przypadało gdzieś około trzeciej nad ranem, stanowiło duży problem. Tak więc z przyczyn niezależnych ode mnie nie byłam na nocnej modlitwie. Nie skorzystałam zatem z zaproszenia Maryi, a Ona na mnie czekała, tak jak i na innych. Kiedy wstałam rano, uświadomiłam sobie, że nie spełniłam swojej powinności. Czułam do siebie ogromny żal i wewnętrzny niepokój. Wobec minionego czasu byłam jednak bezradna. Wtedy właśnie postanowiłam i przyrzekłam Matce Bożej, że muszę Jej to wynagrodzić, chociaż jeszcze nie wiedziałam, w jaki sposób. Wierzyłam, że dostanę taką szansę w czasie najmniej spodziewanym. Efektem wieloletniej modlitwy okazało się ponowne spotkanie z Matką Bożą w jej cudownym wizerunku, czyli kolejna peregrynacja po 40 latach. Zrozumiałam zatem, że dostałam szansę na kolejne spotkanie, aby spełnić moje pragnienia sprzed wielu lat. Nic nie planowałam, to rodziło się nagle, z głębi i potrzeby serca. Postanowiłam tylko, że gdzie będę miała możliwość, dokąd nie będzie za daleko, to tam dotrę i będę uczestniczyć. Podczas nawiedzenia w kolejnych parafiach ładował się mój akumulator. Zaczęło się od parafii Chrystusa Zbawiciela w Przasnyszu. Potem były dwie Krzynowłogi, Duczymin, wszystkie kościoły w Mławie, Szydłowo, Stupsk, Łysakowo, cztery parafie w Ciechanowie, w Opinogórze, w Koziczynie, w Żmijewie i, oczywiście, w mojej parafii w Grudusku. W sumie uczestniczyłam w 17 nawiedzeniach, z tym że tak różnie, bo w niektórych parafiach byłam i na powitaniu, i na pożegnanie obrazu, jeśli było to dla mnie możliwe. Często zostawałam na adoracji do godz. 23 lub 24, a czasem wracałam zaraz po Mszy św. Za każdym razem czułam, że Matka Boża mnie widzi i cieszy się z mojej obecności. Jakby chciała powiedzieć: »Znów jesteś«. Mimo wielu trudnych upalnych dni siły przychodziły nie wiadomo skąd, a zmęczenie mijało szybko. Każdy mój dzień modlitewny był przez Nią zaplanowany. Największym wsparciem były słowa słyszane jakby we śnie: »Ja ci pomogę«. Najbardziej przeżyłam nawiedzenie w swojej parafii. Piękna dekoracja, uroczyste powitanie przez orkiestrę gminno-parafialną, zaangażowanie wszystkich grup kościelnych, księży i tak liczna obecność parafian. Tu poświęciłam więcej czasu. Byliśmy z całą rodziną do trzeciej rano. W czasie nocnego czuwania kościół był zapełniony przez wiernych. Myślę, że spełniłam to moje niedokończone pragnienie sprzed lat. Uważałam, że mam za co dziękować, a i prosić też mam zawsze o co. Wspólnymi siłami i przy Bożej pomocy jest zawsze łatwiej” – napisała do nas pani Bożena. Świeżość i monotonia „Twarze naszych matek są najbardziej bezpiecznymi przystaniami w życiu” – napisał ks. prof. Ireneusz Mroczkowski. – „Z ich spojrzeń, uśmiechów, łez i bólu czerpiemy żywotne siły do odnajdywania utraconego czasu. Coś podobnego można odnaleźć w pociemniałych od modlitw ikonach maryjnych, spośród których ta Częstochowska jest nam Polakom, ale i nam księżom, najbardziej bliska. Było to widać podczas Jej ostatniego pobytu w seminarium płockim. Takiej modlitwy, jednocześnie skupionej, jak i otwartej, osobistej, jak i wspólnotowej, dawno nie przeżyłem. Może właśnie dlatego pierwsze spojrzenie na ikonę Jasnogórską sprawia wrażenie, że jest ona ciemna. A ta z kopii obrazu peregrynacyjnego wydaje się nawet jeszcze bardziej niewyraźna. Podczas Apelu Jasnogórskiego w telewizji światło kamery wydobywa jej macierzyńskie rysy. Podczas peregrynacji parafialnej jeszcze ważniejsze od oświetlenia jest skonfrontowanie ludzkiego macierzyństwa ze szczególną godnością Rodzicielki Syna Bożego. Ten, który Ją wybrał na Matkę swego Syna, wyposażył w te dary duchowe, których doświadczamy w ciągłej świeżości Anielskich Pozdrowień (Bądź Pozdrowiona) i monotonii próśb (Święta Maryjo, módl się za nami). Ponieważ jest to świeżość i monotonia każdego z nas, każda inna i niepowtarzalna, a jednak oparta na tej samej tajemnicy macierzyństwa przeżytego z Bogiem i dla Boga, to czułe i czujne wpatrywanie się w oczy Maryi, przynosi zaskakujące owoce. Możesz wejść z żywym przecież wspomnieniem rodzonej matki na polne drogi Mazowsza, na korytarze szpitalne, na łąki pachnące sianem, w wieczory sierpniowe, kiedy pachniała maciejka, w dzieje Tej, którą zwać będą błogosławioną wszystkie narody” – czytamy w świadectwie ks. profesora.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma