Nowy numer 46/2018 Archiwum

Pocałunek dwóch Kościołów

Sztuka sakralna. Nie ma na nich światłocienia, perspektywy i dynamiki, która zachwyca w malarstwie zachodnim. Ale czy można oprzeć się światłu bijącemu z ikony?

Jedno z miejsc ekumenicznego szlaku w Płocku to niewielka cerkiew pw. Przemienienia Pańskiego. Co roku sprawowana jest tu wieczernia, czyli nieszpory prawosławne z udziałem chrześcijan wszystkich wyznań obecnych w Płocku. W tej kaplicy, a kiedyś klasztorze dominikańskim, prawosławni i katolicy, duchowni protestanccy i mariawiccy razem się modlą, śpiewają kolędy i wpatrują w ten sam ikonostas oddzielający prezbiterium od reszty cerkwi.

Na jego drzwiach widzą ikony namalowane przez płocczanina Aleksego Kiriuszyna, pochodzącego z rosyjskiej prawosławnej rodziny. Ta lekcja ekumenii trwa od ponad 20 lat. Święty obraz, malowany od wieków według tych samych reguł, czyli kanonu, przekracza jednak coraz bardziej mury prawosławnych i greckokatolickich świątyń. Ikona fascynuje i przemawia także do chrześcijan katolików, którzy przecież od wieków czczą w Polsce jeden z najsłynniejszych wizerunków Hodegetrii (Ta, która wskazuje Drogę) – Matkę Bożą Częstochowską.

Tajemniczy proces

– Jakoś nigdy nie myślałam o ikonie jako czymś przynależnym tylko prawosławnym czy grekokatolikom. Gdy trzy lata temu byliśmy po raz pierwszy zaproszeni na Noc Muzeów, wiele osób pytało, czy jestem prawosławna. Musiałam wtedy cały czas tłumaczyć, że to są nasze wspólne korzenie. Podczas kolejnych pokazów tych pytań było już mniej. Za każdym razem natomiast zauważalna była pewna ciekawość patrzenia na tajemnicę powstawania takiego obrazu – opowiada Katarzyna Kobuszewska, założycielka Pracowni Ikonograficznej w Płocku, która od ponad 4 lat prowadzi warsztaty i lekcje edukacyjne, a także popularyzuje wiedzę o ikonach. Trzykrotnie pokazywała warsztat tworzenia ikon w Muzeum Diecezjalnym. Wyzłacanie deski, rozcieranie pigmentów z medium, rozłożone w czasie nakładanie kolejnych warstw kolorów, od ciemnych do jasnych, tak by oddać najlepiej podobieństwo do kanonicznego przedstawienia, nie mówiąc o samych postaciach na wizerunkach. Już sam proces pisania takiej ikony budzi naturalną ciekawość i fascynację ludzi, przyzwyczajonych do obrazów na płótnach. Przekonali się o tym także młodzi mieszkańcy Przasnysza, którzy w ubiegłym roku wzięli udział w oryginalnym projekcie edukacyjnym „Reguła św. Benedykta żywa dziś”. Zadaniem grupy młodzieży z Publicznego Gimnazjum im. Noblistów Polski i Liceum im. Komisji Edukacji Narodowej było wypracowanie własnej reguły wspólnoty szkolnej i napisanie dwóch ikon. Stworzony przez nich blog internetowy (na stronie Fundacji Scalam) jest ciekawym zapisem wrażeń z kolejnych spotkań, pod kierunkiem ikonopistki Małgorzaty Załogi. „Na zajęciach niczym średniowieczni mnichowie w skupieniu pracowaliśmy nad ikoną. Dzisiaj następna warstwa gruntu i dopracowywanie podlinnika”. Albo fragment innego postu: „Kolejne spotkanie. Ostatnio ubieraliśmy nasze ikony w kolory. Pierwsza warstwa farby na ikonie liceum już gotowa, a ikona ekipy z gimnazjum już ją pod tym względem dogania. Dzięki zajęciom poznajemy nowe kolory – kobaltowy, słoniowa czerń, cynober...”. Blog przasnyskiej młodzieży świadczy o tym, że została wprowadzona nie tylko w techniczne tajniki, ale również  historię ikony, znaczenie koloru, czy sposób przedstawiania postaci na takim obrazie. Sama technika nie wystarczy.

Dwa filary

– Ikonę trzeba trochę poznać, żeby ją zrozumieć, bo swoją tradycją i symboliką niesie ona naprawdę bardzo dużo – przekonuje płocka ikonopistka Katarzyna Kobuszewska. – Mam grupę małych dzieci, które podczas lekcji-warsztatów są bardzo zainteresowane i nie boją się pytać, np. dlaczego ten pan na ikonie ma tak ułożone palce. Powinniśmy mieć może taki zachwyt dziecka, gdy patrzymy na ikonę. Dziecko też na początku chyba więcej rozumie. Nie wstydzi się pytać i może czasem więcej dowiedzieć się niż dorosły. Od takiego dziecięcego spojrzenia zaczęło się jej zainteresowanie jedną z ikon przedstawiających dwa filary Kościoła – św. Piotra i św. Pawła, którzy obejmują się i składają braterski pocałunek. Kiedy patrzy się na tę ikonę, powraca jak echo napomnienie św. Pawła, kierowane do podzielonej chrześcijańskiej wspólnoty w Koryncie: „Niech się przeto nie chełpi nikt z powodu ludzi! Wszystko jest wasze: czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas (...), wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga” (1 Kor 3,22). – Zanim dotarło do mnie wyjaśnienie teologiczne, w pierwszym momencie zafascynowała mnie ta ikona ze względu na pewne emocje, jakie niesie. Zastanawiałam się, dlaczego oni są w ogóle w takiej pozie. Wcześniej widywałam ikony Piotra i Pawła, ale zwykle były to dwie stojące postacie. Ewentualnie dotykali się, trzymając sobie ręce na ramionach. Czymś rzadkim jest, by dwie postacie na ikonie w ogóle się dotykały, oczywiście oprócz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Samo przedstawienie wywodzi się z Kościoła wschodniego i symbolizuje zjednoczenie dwóch Kościołów. Spotkałam się też z określeniem „Pocałunek dwóch Kościołów”. Zaintrygował mnie ten temat i uroda przedstawienia. Jest coś wzruszającego w tej ikonie, która pokazuje braterską miłość dwóch uczniów Pana Jezusa, których losy są nam najbardziej znane – wyjaśnia pani Katarzyna, pokazując obraz wzorowany na pracy współczesnej ikonopistki rosyjskiej Anny Kudryecevej.

Okno na tamten świat

Autorka książki „Świat ikony” Irina Jazykowa przywołuje rozmaite określenia ukute przez prawosławnych teologów, które miały oddać wyjątkowy charakter takiego obrazu sakralnego. Ikona jest więc „kolorową kontemplacją”, „Biblią ubogich”, tekstem sakralnym, oknem na świat ducha. „Kontemplacja ikony nie jest aktem estetycznego zachwytu – pisze I. Jazykowa – chociaż wartości estetyczne w kulturze chrześcijańskiej grają wcale nie ostatnią rolę. Jednak na pierwszym miejscu stoi wspólnota ze Słowem. Kontemplacja ikony to przede wszystkim akt modlitewny...”. – W prawosławiu ikona to święty obraz. Mówimy też, że to okno, przez które patrzymy poza naszą rzeczywistość. Gdy spoglądamy na sceny np. Ostatniej Wieczerzy, Narodzenia Pańskiego, to możemy tamten świat trochę podglądać. Ale i święci z ikon patrzą na nas. Dlatego kiedy ikona jest w pokoju, nie można źle mówić, nie można myśleć o złych rzeczach. Gdy człowiek ma jakiś problem, patrzy na ikonę albo krzyż i szuka tam błogosławieństwa i pomocy – mówi pochodząca z Petersburga Elena. Gdy jeszcze w Rosji studiowała kierunek konserwacji zabytków i malowania temperą, dotykali ikon nie jak świętych obrazów, ale jak obiekty sztuki, deskę pokrytą farbą. – Jeśli człowiek patrzy na ten obraz, zaczyna się nim jednak interesować. Gdy dotyka się ikony, to nawet ktoś niewierzący dochodzi w końcu do Boga. Były znane przypadki takich nawróceń – przekonuje Elena. Czy takiego „zaproszenia”, by wychylić się ku drugiemu światu, nie czuje chrześcijanin Kościoła katolickiego, który patrzy na ikonę? – Różnica między malarstwem zachodnim religijnym a wschodnim jest taka, że ikona bardziej skupia na sobie. Najważniejsze w niej są oczy. Mimo że nie zawsze patrzą na osobę, która stoi przed nią, czuje się ona zaproszona do pewnego udziału w danym przedstawieniu. Tak jest na przykład w ikonie Trójcy Świętej, gdzie aniołowie siedzą przy stole, którego jeden bok zdaje się być pusty. Patrząc z pewnej odległości, można się pokusić o wyrysowanie perspektywy, oczywiście odwróconej, pokazującej, że człowiek, który stoi przed ikoną, jest w środku tej sceny. W ten sposób staje się uczestnikiem tego, co tam się dzieje – wyjaśnia Katarzyna Kobuszewska. – Widzę o wiele więcej wspólnych cech niż różnic między katolicyzmem i prawosławiem, jeśli chodzi o patrzenie na ikonę. Owszem, jeśli pójdziemy zobaczyć świątynię prawosławną, przekonamy się, że działa ona przede wszystkim na nasz zmysł wzroku. Nasze oczy praktycznie nie zatrzymują się, bo musimy obejrzeć wszystko. W katolickiej świątyni podczas Mszy króluje słowo. A to się przenika, obraz ze słowem wspaniale się dopełniają. Nie bez powodu mówi się, że ikona to taka malowana Ewangelia – opowiada płocka ikonopistka. Takie „malowane Ewangelie” będzie można oglądać od 18 lutego w płockim Muzeum Diecezjalnym na wystawie organizowanej przez Pracownię Ikonograficzną. Kolejny raz ikona przypomni o sobie, że jest wspólnym dziedzictwem wszystkich chrześcijan.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy