Nowy numer 46/2018 Archiwum

Czego boi się kapitan?

W czasie tego spektaklu dzieci chowają swoje lęki do pudełka i podpowiadają, jak narysować śmieszny portret wielkich „strachów”.

Wsali widowiskowej POKiS trwa przedstawienie teatru lalek, a właściwie Teatru Form Wielu. Na widowni siedzą maluchy z przedszkola, przejęte historią głównego bohatera – chłopca, który musi zmierzyć się ze swoimi lękami, tak jak jego ulubiona postać książkowa, Kapitan Gwiezdnej Floty. Nie jest sam, bo pomaga mu w tym pluszowy, zabawny miś Norbert, wielki amator „misiożelków”.

W podtytule spektaklu zawarto informację, że to bajka terapeutyczna; a współautorką scenariusza jest psycholog. Skąd taki pomysł? – Lęk to jedna z pierwszych negatywnych emocji, jakie zaczynają odczuwać dzieci. Ma on olbrzymi wpływ na ich rozwój w późniejszych etapach życia. Jeśli w przedszkolu nabawimy się jakiejś traumy, to ten lęk będzie nam towarzyszył przez całe życie. Dlatego w spektaklu mamy scenę, w której chłopiec boi się opowiedzieć o swoim ulubionych bohaterze przed całą klasą – mówi psycholog Agnieszka Okuniewska. Ale takich „strachów” jest tu więcej. – Zależało mi na tym, by przedstawić różne rodzaje lęku, jak na przykład lęk przed burzą i dźwiękiem, który jej towarzyszy. Na tym etapie jeszcze można je przezwyciężać poprzez pracę z dzieckiem i dowiadywanie się, jakie strategie radzenia sobie z lękiem mogę dziecku zaproponować – dodaje współautorka scenariusza. W czasie spektaklu „Mały Kapitan Gwiezdnej Floty” dzieci z płockiego Przedszkola nr 11 z wielkim zaangażowaniem wrzucają swoje „lęki” do pudełka i wraz z aktorami rysują śmieszny portret „stracha”. Czego się boją? – Burzy, potwora pod łóżkiem, meduzy! – padają okrzyki. Wychowawczynie mówią, że trzeba podejmować temat tych lęków. – Czytamy im bajki terapeutyczne, wiemy, że teraz „pochowały” te lęki do pudełka, ale za jakiś czas o tym zapomną i ten problem wróci. Trzeba go wielokrotnie przerabiać, rozmawiać o tym – mówią. Teatr Form Wielu to przedsięwzięcie dwóch braci aktorów z Płocka: Łukasza i Przemysława Jarzyńskich, a bajka o „Małym Kapitanie” nie jest pierwszym przedstawieniem dla najmłodszych w ich wykonaniu. – W Płocku praktycznie nie ma teatru dla dzieci. My bardzo lubimy tego widza, chociaż jest on niezwykle wymagający. Robimy spektakl, wydaje się nam, że wszystko jest dobrze, ale już po premierze okazuje się, że trzeba jakiś mo- ment zmienić. U dorosłego widza trudno to wyczuć, bo on nie powie nagle: „Nudzi mi się!”, „To głupie!”, a tu mamy reakcje na bieżąco... – mówi Łukasz Jarzyński. – W naszych przedstawieniach łamie- my tę przestrzeń między akto- rem a widzem, w tym przypadku najmłodszym. On uczestniczy w całości spektaklu, który staje się też jego spektaklem. Mały widz musi polubić bohatera, utożsamić się z nim; wtedy razem z nim przeżywa przygody. Dzięki temu ten proces terapeutyczny jest silniejszy – dodaje Przemek Jarzyński.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy