Nowy numer 46/2018 Archiwum

Kościół otwartych drzwi

Synod płocki. – Trzeba na nowo zapoznać się z naszą wspólnotą wiary, która przez niektórych jest widziana jako stacja paliw, do której podjeżdża się, żeby zatankować duchowego paliwa na najbliższy tydzień – mówi ks. prof. Henryk Seweryniak, redaktor Księgi Synodalnej, w rozmowie z ks. Włodzimierzem Piętką.

Ks. Włodzimierz Piętka: Sobór Watykański II, którego 50. rocznicę zakończenia w tych dniach wspominamy, w swoim nauczaniu otwierał Kościół na świat. Na co chciał otworzyć naszą diecezję kończący się właśnie 43. synod płocki? I czy to się udało?

Ks. prof. Henryk Seweryniak: Wraz z całą naszą ojczyzną obchodzimy 1050. rocznicę chrztu. Świętujemy 940-lecie obecności Kościoła, struktur diecezjalnych na Mazowszu i ziemi dobrzyńskiej. Jednak nie tylko Francja powinna się pytać, co uczyniła ze swoim chrztem. Także u nas musi rozbrzmieć: „Ojczyzno, co uczyniłaś z przesłaniem św. s. Faustyny i darem św. Jana Pawła II? Mazowszaninie, czy pamiętasz o swoim Kościele jak o matce? Z szacunkiem, wdzięcznością, czcią?”. To w tej atmosferze i tym duchu odbywaliśmy nasz 43. synod.

Towarzyszyły temu dwa zasadnicze cele. Pierwszy: uzupełnić i zebrać w całość prawo diecezjalne. Dlatego każda z powołanych przez bp. Piotra komisji synodalnych miała za zadanie stworzyć nowe rozporządzenia, instrukcje czy regulaminy dotyczące dziedzin bądź instytucji, które tego wymagają, a także przejrzeć i dokonać aggiornamento wcześniejszych i tam, gdzie zachodzi taka potrzeba, poprawić je, ujednolicić, uzupełnić. I to nasze komisje zrobiły wspaniale. Był też drugi cel: ewangelizacyjny, duszpasterski – pogłębić w diecezji miłość do swojego Kościoła, lepiej go poznać, zrozumieć. Synhodos oznacza z greki „iść wspólną drogą”. Ale żeby nią iść, trzeba się spotkać. I przez synod tak czy inaczej, lepiej czy gorzej, spotykaliśmy się. Komisja główna, pod kierunkiem bp. Piotra, odbyła kilkanaście takich posiedzeń. I to była naprawdę rzetelna, wielogodzinna, Boża robota, choć pewnie mało widoczna. Jej poziomem, zaangażowaniem zarówno księży, jak i ludzi świeckich można było naprawdę się budować. A ile odbyło się spotkań, bardzo kompetentnie prowadzonych przez ks. prof. Jana Krajczyńskiego, sekretariatu synodu, ile załatwiano tam spraw organizacyjnych! Z niekłamanym podziwem patrzyłem na prace i zaangażowanie członków komisji tematycznych, na przykład tej do spraw małżeństwa i rodziny, którą w zdecydowanej większości stanowili świeccy. Wielu patrzyło na synod przez pryzmat sesji synodalnych w katedrze. A przecież te 333 osoby, nazywane przez nas ojcami i matkami synodalnymi, spotykały się nie tylko tam. Członkowie synodu pracowali głównie w komisjach. Żeby stworzyć jeden z 14 dokumentów synodalnych, przejrzeć i zebrać prawodawstwo diecezjalne, trzeba było spojrzeć w przeszłość naszego Kościoła w kontekście minionego 940-lecia, dokonać diagnozy sytuacji obecnej, ukazać inicjatywy, które w naszym Kościele się rodzą czy – zwłaszcza na obszarze nowej ewangelizacji – można u nas sobie przyswoić.

Ksiądz Profesor, jako redaktor Księgi Synodalnej, jest pierwszym czytelnikiem uchwał synodu. Czy był to synod „odważny” i czy naprawdę podjął kwestie trudne, czy się na nie otworzył?

To nie odwaga w podejmowaniu kwestii trudnych jest naczelną cechą, którą ma odznaczać się synod. Z jednej strony dla wierzącego nie ma nic trudnego. Z drugiej tym, co najbardziej boli czy niepokoi w tej chwili, jest rodzina, zeświecczenie mediów, młodzież, zwłaszcza coraz mniejsza liczba powołań. I to, co synod mówi o rodzinie i o kulturze; co sama młodzież mówi o sobie, o swoich marzeniach w „Synodalnym Przesłaniu Młodych”, jest naprawdę ważne, głębokie i piękne. A tak na marginesie to dodam, że denerwuje mnie powiedzenie: „brak powołań”. Powołania są, Pan wciąż sieje ziarna powołania! Tylko nasza kultura, niestety, odrzuca kapłana; nasi księża nie mówią lub mówią za mało, że istnieją szczególne powołania – do kapłaństwa, do życia zakonnego i że oni tej „Bożej szczególności” doświadczyli; nasze babcie, nasze mamy za mało modlą się o przyjęcie daru powołania przez ich synów, wnuków, córki, wnuczki; nasi młodzi nie mają odwagi, by stać się „desantem Pana Jezusa” w tym świecie.

Wiem, że w redakcji dokumentów zwrócono m.in. uwagę na słowa klucze, czyli na podkreślenie ważnych słów i zagadnień. Które z tych słów kluczy są najważniejsze w zrozumieniu przesłania synodu?

To bardzo ciekawe pytanie... Rzeczywiście, istotę naszego synodu można wydobyć z tych słów kluczy, którymi opatrzony jest każdy punkt dekretów synodalnych. Spróbuję więc przedstawić te najbardziej charakterystyczne: „Dziewięć wieków »płockiego duszpasterstwa«”, „Wdzięczna pamięć i szacunek dla minionych pokoleń”, „Boże Miłosierdzie na »mapie wiary« Kościoła płockiego”, „Sekularyzm i antyewangelizacja a katolicki model małżeństwa i rodziny”, „Religijny fundament jako źródło siły nadziei rodzin na Mazowszu”, „Rodzinne upodmiotowienie duszpasterstwa”, „Rodzina wspólnotą wychowującą i ewangelizującą”, „Rola Diecezjalnej Akademii Wiary w intelektualnej i duchowej formacji rodzin”, „Rola katolickich polityków, prawników i dziennikarzy w obronie rodziny”, „Chrzest – wydarzenie w życiu całej wspólnoty parafialnej”, „Parafia – »wspólnota wspólnot«”, „Priorytet życia duchowego w posłudze kapłańskiej”, „Marzenie o Kościele wsłuchanym w głos młodych”, „Nowe ruchy religijne nadzieją katechezy młodzieży”, „Postulat wzbogacenia katechezy o problematykę dialogu z inaczej wierzącymi i niewierzącymi”, „Wezwanie do tworzenia przedszkoli i szkół katolickich”, „Fenomen Kół Żywego Różańca”, „Duszpasterska troska o strażaków”, „Ostrzeżenie przed »globalizacją obojętności«”, „Caritas dotykaniem ran Pana”, „Formacja do »wyobraźni miłosierdzia« i »ekologii ludzkiej«”, „Poparcie dla wolontariatu”, „Ziemi się nie oszuka”, „Dziedzictwo »kultury ludzi prostych«”, „Zachęta do odnowienia Uroczystości Zygmuntowskich, odpustów parafialnych oraz organizowania Tygodni lub Dni Kultury Chrześcijańskiej”, „Potrzeba tworzenia i odnowy bibliotek i czytelni parafialnych”, „Kształtowanie »nawyku« informowania mediów”, „Ostrzeżenie przed zbytnią koncentracją na nadzwyczajnych charyzmatach”, „Wzięcie odpowiedzialności za bycie ambasadorami żywego Kościoła”... itd.

Jakie, zdaniem Księdza Profesora, były słabe punkty prac synodu. Jakie z tego wynikają wnioski?

Chcę podkreślić, że robiono dużo, aby to „zagrało”. Decyzją bp. Piotra na okres trwania synodu każda parafialna rada duszpasterska stała się jednocześnie parafialnym zespołem synodalnym. Analogiczne zespoły wyłoniły także instytucje diecezjalne, ruchy i stowarzyszenia, takie jak Wyższe Seminarium Duchowne, Akcja Katolicka, Oaza Rodzin i Kluby Inteligencji Katolickiej. Sekretariat publikował na sesje plenarne w katedrze specjalne zeszyty synodalne, wysyłane do zespołów. Podano sposób, jak w zespołach pracować. Biskupowi i komisji głównej wydawało się, że czytanie projektów dokumentów, wnoszenie poprawek, dzielenie się doświadczeniami może być dobrą sposobnością do ożywienia parafialnych rad duszpasterskich; do zapoznania się z tym, co mówi o sobie Kościół płocki XXI wieku. Każdy proboszcz, przewodniczący stowarzyszenia bądź wspólnoty musi sam, we własnym sumieniu, odpowiedzieć, czy szansę, o której tu mówię, wykorzystał. Wniosek? Może nie jesteśmy przygotowani do takiej rozmowy? Może zbyt często Kościół jest widziany jako stacja paliw, do której podjeżdża się, żeby zatankować duchowego paliwa na najbliższy tydzień... A jak ta stacja ma wyglądać, jak sobie radzi z problemami, o to niech się martwią jej kierownictwo, pracownicy.

Synod się zakończy. I co dalej? Jakie pierwsze posynodalne kroki widziałby Ksiądz Profesor w kurii, seminarium, a przede wszystkim w parafiach? W jaki sposób z tym przesłaniem trafić do przeciętnego mieszkańca diecezji płockiej?

Pierwszy krok widzę w tym, żebyśmy w sobotę 5 grudnia w diecezjalnej wspólnocie przeżyli prawdziwe „diecezjalne święto wdzięczności”. Żebyśmy umieli podziękować Panu Bogu za 940 lat Kościoła płockiego i za synod. Tak się opatrznościowo składa, że w tym dniu przybędzie do naszej katedry Pani Jasnogórska w obrazie, w którym akurat przemierza Ona diecezję. Dla mnie osobiście to wielkie przeżycie. Przybędzie także prymas Wojciech Polak, metropolita gnieźnieński, by przewodniczyć naszym uroczystościom, jak wiosną 1216 r., 800 lat temu, przybył tu abp Henryk Kietlicz, jego poprzednik na stolicy gnieźnieńskiej, by przewodniczyć pierwszemu udokumentowanemu synodowi płockiemu. Powinniśmy też umieć ucieszyć się księgą synodalną, którą prymas oraz biskupi Piotr i Roman w tym dniu podpiszą... Warto zabrać ją do parafii, warto nabyć ją dla rodziny, dla szkoły, dla powiatu czy gminy, dla biblioteki, dla redakcji. Żeby wiedzieć, jakie jest dziedzictwo naszego Kościoła; jakimi prawami się kieruje; jak pragnie ewangelizować rodzinę, młodzież, kulturę; jak chce współpracować z innymi w dziedzinie przenikania naszego życia, wychowania, służby Rzeczpospolitej autentycznymi wartościami; współpracować w dziedzinie pomocy najsłabszym, w rozwiązywaniu konfliktów, w pokonywaniu patologii. Nic nie stoi także na przeszkodzie, aby zapoznawać się w naszym Kościele, w naszych wspólnotach, radach, instytucjach z dokumentami synodalnymi, uczyć się wprowadzać je w życie. Myślę tu głównie o dokumentach dotyczących rodziny, liturgii, nowej ewangelizacji, troski o dziedzictwo kulturowe, cmentarze. Dodam, że jedno działanie należy podjąć szybko i sprawnie... Otóż na synodzie dokonano zmian w statutach stowarzyszeń, zarejestrowanych w Krajowym Rejestrze Sądowym. Choć są to często tylko zmiany językowe, niejako kosmetyczne, to w myśl ustawy Prawo o stowarzyszeniach informacje o tym zarząd danego stowarzyszenia winien zgłosić do sądu w ciągu 7 dni od daty dokonania zmiany. Podkreślam przy tym, że jako datę zatwierdzenia wszystkich statutów, instrukcji, regulaminów i wytycznych, zamieszczonych w części II księgi synodalnej, przyjmujemy 5 grudnia 2015 roku – dzień promulgacji dokumentów synodalnych.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy