Nowy numer 48/2020 Archiwum

Fruwali w tańcu

Na kilka dni w Płocku zapanowały żywioł młodości i tradycja ludowa różnych krajów. W takiej odsłonie folklor jest wyjątkowo ciekawy.

Oryginalne, tradycyjne stroje i akrobatyczne umiejętności tancerzy możemy podziwiać od początku na Vistula Folk Festiwal, czyli Nadwiślańskim Festiwalu Folklorystycznym. W tym roku serca płocczan podbijali zespół „Orioni” z Gruzji, z nieprawdopodobnie skocznym Giorgiem Keghoshvilim, bardzo kolorowy serbski „Karadzić”, irlandzkie tancerki z dublińskiego „Trim The Velvet” oraz ukraińscy artyści z Kijowa i Lwowa, którzy fantastyczny popis entuzjazmu i umiejętności dali szczególnie podczas niedzielnego korowodu kończącego festiwal.

Patrząc na skład zespołów, widać było, że tu rządzi młodość. Artyści spędzili u nas tydzień i razem z zespołami – gospodarzami „Wisłą” i „Dziećmi Płocka” – dali kilka koncertów: na Starym Rynku, w amfiteatrze i w parku Północnym na Podolszycach. Jak wyjaśniał Piotr Onyszko, dyrektor festiwalu, zespoły prezentują opracowany artystycznie folklor swoich krajów. Mają oryginalne kostiumy, wszystkie szyte według starych wzorów; podobnie muzyka jest częściowo oryginalna, częściowo opracowana. To wszystko jednak zamyka się w słowie „folklor”. Najbardziej reprezentacyjne były koncerty otwarcia i finału, ale było kilka innych momentów, które zapadały w pamięć. Taki był na przykład wspólny występ z pianistą Tomaszem Stroynowskim i solistkami, wykonującymi folklor Mazowsza, Kurpi i utwory ludowe Białorusi. To był dzień „folkowy” festiwalu, w którym dopuszczana jest pewna swoboda w stosunku do tradycji. Na scenie zabrzmiało także „Życzenie” Chopina, zaśpiewane w eksperymentalnym wydaniu: na „nuty” mazowiecką, kurpiowską i białoruską. Największym eksperymentem miał być jednak wspólny, improwizowany występ reprezentacji zespołów VFF. – Zapraszam na scenę dwóch skrzypków. Oni się będą trochę „spierać” ze sobą, ale najciekawsze jest to, że nie znają tego utworu. A będzie to „Rebeka” z repertuaru Ewy Demarczyk – zapowiadał Stroynowski. Później było jeszcze bardziej zaskakująco, gdy rozpoczął się utwór „Strange” Grace Jones od folkloru oddalony przecież o całe lata świetlne. Każdy z zespołów, mniej lub bardziej wpisując się w charakter piosenki, dodawał fragment z własnej tradycji ludowej. Trzeba przyznać, że finał utworu, w którym gruziński artysta wpasował się na bębnach w klimat utworu, był fenomenalny. Zapadł w pamięć także niedzielny, mniej formalny występ zespołów, z którymi płocczanie już się żegnali. To było jednocześnie spotkanie z mieszkańcami, poprzez muzykę i taniec. Znów na płockiej starówce zagrały kapele zespołów, a centrum rynku zawojowali tancerze, w tym bezsprzecznie jedna z gwiazd tego festiwalu – Giorgi z „Ensamble Orioni”, który zatańczył z każdą grupą, by za chwilę znów „fruwać” ze swoim zespołem. Artyści pokazali, że mimo różnic kulturowych można się wspaniale spotkać i bawić tradycją folklorystyczną; do tej zabawy zaprosili mieszkańców. O ich opinie dopytywał podczas koncertu Piotr Onyszko. – Chcemy, by zawsze Ukraina i Polska były razem. Bardzo dziękuję wam wszystkim! – mówiła jedna z zapytanych osób, która okazała się Ukrainką, mieszkającą w Polsce. A jak to spotkanie folklorów różnych narodów spodobało się samym artystom? – Festiwal jest bardzo profesjonalny, dobrze zorganizowany. Ludzie są tu bardzo przyjaźni i gościnni – chwalili młodzi artyści z „Trim The Velvet” z Dublina. – To bardzo dobre doświadczenie dla naszych dziewcząt. One nigdy wcześniej nie spotkały się np. z folklorem ukraińskim – dodaje Kathy O’Connor, opiekunka artystyczna zespołu. Vistula Folk Festival, który odbywał się w Płocku po raz czwarty, jest kontynuacją Ogólnopolskiego Festiwalu Folkloru i Sztuki Ludowej. Od 2012 r. organizuje go Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki. W tym roku wydarzenie otrzymało certyfikat CIOFF, czyli Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama