Nowy numer 49/2020 Archiwum

Koszary do wzięcia

Gdy cztery lata temu ówczesny minister obrony Bogdan Klich likwidował 1. Ciechanowski Pułk Artylerii, miało to oznaczać koniec wojska w tym mieście. Teraz okazuje się, że tę nieodwołalną – jak mówiono– decyzję może ktoś zmienić. Kto? Barack Obama.

Onieoczekiwanym zwrocie w sprawie dalszych losów opustoszałych, w większości zbudowanych jeszcze za cara koszar opinia publiczna dowiedziała się niedawno, gdy prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński na jednym z portali społecznościowych opublikował pismo otrzymane od wiceminister obrony narodowej Beaty Oczkowicz. Napisała ona, że: „zmieniły się warunki dotyczące wykorzystania nieruchomości”.

Zwrot o 180 stopni

Od 15 lipca zaczęło obowiązywać porozumienie między Polską a USA, które dotyczy: „ustanowienia uzgodnionych obiektów i terenów” przewidywanych do „realizacji zadań związanych z obronnością i bezpieczeństwem państwa, we współpracy Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej z Siłami Zbrojnymi Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej” – oznajmiła pani wiceminister. To zwrot o 180 stopni, bo nieruchomość już od dawna znajduje się w gestii Agencji Mienia Wojskowego, która dwukrotnie próbowała ją sprzedać. Bezskutecznie. Jesienią ubiegłego roku, tuż przed II turą wyborów prezydenta Ciechanowa, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak ogłosił, że jest możliwość przekazania miejscowemu samorządowi byłych koszar (prawie 90 budynków i ok. 38 ha gruntu) za symboliczną złotówkę. Ale ubiegający się o czwartą kadencję prezydent Waldemar Wardziński (związany z PO) nieoczekiwanie przegrał z kandydatem PSL Krzysztofem Kosińskim i okazało się, że „złotówka” to ponad 2 mln zł. W tej sytuacji nowe władze Ciechanowa zrezygnowały z przejęcia nieruchomości. Co teraz? „Rzeczpospolita” doniosła, że w ciechanowskich koszarach mogłaby powstać baza amerykańskich wojsk pancernych. Minister Siemoniak w jednym z tygodników oświadczył, że nic nie jest jeszcze przesądzone, a Ciechanów to tylko jedna z możliwych lokalizacji. Krzysztof Kosiński kuje żelazo, póki gorące. Poprosił o wsparcie wiceprzewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej posła Bartłomieja Bodię i (ustępującego) ambasadora USA w Polsce Stephena Mulla. – To strona amerykańska wskazała teren po byłej jednostce wojskowej – mówi prezydent Ciechanowa. – To byłby wielki powód do satysfakcji ze względów gospodarczych i społecznych. Po likwidacji jednostki wiele osób straciło pracę, a ten projekt byłby mocnym impulsem do rozwoju miasta, przede wszystkim gospodarczego. Dlaczego Amerykanie wybrali Ciechanów? Prezydent nie chce mówić o szczegółach. – To kwestia bezpieczeństwa państwa – ucina.

Wspólny front

O wojsko w Ciechanowie przez wiele lat walczyli parlamentarzyści. – Odpowiedź na pytanie o realność stacjonowania elementów uzbrojenia armii USA na terenie dawnej jednostki wojskowej w Ciechanowie leży po stronie rządu Stanów Zjednoczonych – komentuje senator PiS Jan Maria Jackowski. – Polska jednoznacznie pozytywnie odbiera takie przedsięwzięcie. Od początku pełnienia mandatu starałem się wraz z władzami samorządowymi o racjonalne zagospodarowanie terenu pokoszarowego. Ważne jest, aby koszary po dawnej jednostce wojskowej zaczęły funkcjonować, co na pewno pozwoli na większy rozwój Ciechanowa. W sprawie jednostki interpelowali posłowie. – Pytałem, bo miasta nie było stać na jej przejęcie – mówi poseł PiS Robert Kołakowski. – Skala nakładów przerastała możliwości samorządu, a informacja o przekazaniu za „złotówkę” miała pomóc byłemu prezydentowi w wygraniu wyborów. Otrzymałem odpowiedź, że nie jest możliwe ponowne wykorzystanie byłych koszar na cele wojskowe, dlatego cieszy mnie, że ministerstwo zmieniło zdanie. Nasuwa się tylko pytanie, czy znów nie jest to chwyt wyborczy. Sprawy tej dopilnujemy po wyborach, po zmianie rządu. Wykorzystanie tych obiektów na cele wojskowe jest jedynym sensownym rozwiązaniem – twierdzi. Marek Opioła, także poseł PiS, uważa, że w pierwszej kolejności powinna zostać rozpatrzona propozycja prezydenta Andrzeja Dudy o stałej obecności wojsk NATO na terytorium Polski. – O lokalizacji baz decydować będzie dowództwo sił NATO w Europie. W gestii polskiego rządu będzie leżeć zaproponowanie lokalizacji stacjonowania wojsk – twierdzi poseł. – Uważam, że stacjonowanie wojsk NATO na terenie byłej jednostki w Ciechanowie jest jak najbardziej realne – dodaje R. Kołakowski. To, że decyzje zapadną najwcześniej za rok, potwierdza też prezydent Kosiński. – Jako ciekawostkę powiem, że decyzję, czy amerykańska baza znajdzie się w Ciechanowie, podejmie prezydent Barack Obama. A co na to wszystko ciechanowianie? – Dla miasta ta decyzja oznaczałaby, że koszary by ożyły, wróciłaby tradycja stacjonowania sił wojskowych w Ciechanowie. Moglibyśmy spodziewać się ożywienia gospodarczego i wzrostu prestiżu miasta. Być może amerykańska obecność wojskowa byłaby taką nicią porozumienie z firmami ze Stanów, które chciałby zainwestować u nas – mówi radny miejski Jerzy Racki. Zwykli mieszkańcy miasta zdania mają podzielone. Jedni cieszą się wizją nowych miejsc pracy i żołnierzy amerykańskich zostawiających swój żołd w ciechanowskich sklepach, restauracjach i barach. Inni boją się wzrostu przestępczości, a przede wszystkim rosyjskich rakiet z głowicami jądrowymi, które prawie na pewno zostaną wtedy wycelowane w Ciechanów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama