Nowy numer 48/2020 Archiwum

Matka Boża nad Orzycem

Zakończyła się peregrynacja obrazu Jasnogórskiego na ziemi makowskiej. Choć maryjne nawiedzenie w tym rejonie dobiegło końca, to nie gasną wspomnienia i świadectwa ludzi.

Nawiedzenie obrazu Jasnogórskiego w parafii Bogate miało miejsce zimą 1976 roku. Wtedy parafia, według dawnego podziału administracyjnego diecezji, należała do dekanatu przasnyskiego. - W 1976 roku, gdy przyszedł do naszej parafii obraz Matki Bożej Częstochowskiej, ja urodziłam córkę. Mój mąż był strażakiem, więc obydwoje, na zmianę czuwaliśmy przy obrazie. Choć zima była bardzo sroga, kościół, domy i trasa przejazdu były pięknie ustrojone. Kiedy teraz Maryja weszła do naszej świątyni, to powróciły mi mocne wspomnienia tamtego wydarzenia. Dzisiaj przychodzę do Mateczki sama, mąż już nie żyje. Dziękuję Maryi za dożycie do tej chwili. Proszę ją dzisiaj o szczęśliwą śmierć dla siebie – wspomina Bogdana Grzeszczak z Helenowa Nowego, parafia Bogate.

- W 1976 roku miałam 12 lat i witałam obraz Matki Bożej. Byłam z tego bardzo dumna. Pamiętam jak wybrał mnie do tego ks. proboszcz Ryszard Brzeziński. To było takie niezapomniane wrażenie. Człowiek był wtedy dzieckiem, wiedział, że to jest bardzo ważna rzecz. To był styczeń. Pamiętam, że w nocy część dekoracji ktoś nam zniszczył. Dziś wiem jedno, że zawsze spotkania z Matką Boską, czy są w Częstochowie czy tutaj, odnawiają człowieka. Pozwalają odbić się od problemów, pozwalają spojrzeć inaczej w lepszą przyszłość – mówi Jolanta Dawid, parafianka z Bogatego.

Swoim wspomnieniem i świadectwem dzieli się Wojciech Kowalski z parafii Gołymin. - Miałem wtedy 26 lat, żonę i dwójkę dzieci. Pamiętam, jako młody chłopak dekorowaliśmy odcinek drogi od Gołymina do Tłucznic. Dekoracje robiły nasze matki, żony w domach, przez tydzień czasu. Szyły proporczyki, taśmy. My robiliśmy słupki i kołki, aby to wszystko połączyć. Wtedy były bryczki, konnica, wszystko było ustrojone. Dla mnie to było wielkie przeżycie, jako młodego chłopaka. Dziś czuję wielką satysfakcje, choć serce drży i głos się łamie. Mam Maryi za co dziękować: choćby za udane 45 lat małżeństwa i za dzieci. Jestem strażakiem i człowiekiem ze spracowanymi dłońmi. Czasem piszę modlitwy i wiersze: w taki sposób rozmawiam z Maryją – mówi Wojciech Kowalski, rodowity parafianin i mieszkaniec Watkowa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.