Nowy numer 46/2019 Archiwum

Święta nie z tego świata

Wiara. Trzeba wielkiej pokory i wiary, aby świętować Boże Narodzenie! Trzeba, dosłownie, upaść na twarz, aby wypowiedzieć tajemnicę: „A Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami”.

Wiedzą o tym mniszki klaryski kapucynki z Przasnysza. Dla naszych Czytelników otwierają swe klasztorne kroniki, a zwłaszcza zapiski matki Marii Szczęsnej Maszewskiej (1888–1977). Tam natrafiamy na opis Adwentu i Bożego Narodzenia sprzed 100 lat. Matka Maria Szczęsna Maszewska, kapucynka, wstąpiła do klasztoru w 1907 roku.

Pokuta i pokora

Wtedy Adwent miał charakter raczej pokutny. Kapucynki z Przasnysza praktykowały surowe posty, a sam czas Adwentu wydłużano nawet do 40 dni. Nazywano ten czas Postem św. Marcina, bo rozpoczynano go już 11 listopada. Przez 40 dni siostry codziennie dziewięć razy klękały na ziemię, całowały ją i mówiły: „A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami”. Matka Maria Szczęsna opowiadała, że czasem idąc długim klasztornym korytarzem, „za jednym zamachem” można było zebrać tych dziewięć pokłonów. Natomiast już w czasie nowenny do Dzieciątka Jezus takich pokłonów siostry zbierały 9 ¥ 9, czyli 81 w ciągu dnia. Z czasem kolana sióstr tak się wygimnastykowały, że klaryski nie czuły przy ciągłym klękaniu zmęczenia. Od 17 grudnia, gdy w chórze zakonnym śpiewano wielkie antyfony Adwentu i pieśń Maryi „Magnificat”, siostry długo uderzały w dzwon, aby mieszkańcy Przasnysza wiedzieli, że u sióstr trwa adwentowa liturgia. Tę modlitwę mówiło się powoli, wysokim tonem i w podniosłym nastroju.

Twarzą na ziemi

Już rankiem 24 grudnia siostry uroczyście odczytywały fragment „Martyrologium” z uroczystości Bożego Narodzenia. Do tej czynności zwykle była wybierana jedna ze starszych sióstr. Ceremonia ta robiła szczególne wrażenie, bo siostra, która przewodziła modlitwie brewiarzowej, szła uroczyście przez chór zakonny, niosąc na piersiach otwartą księgę. Poprzedzały ją dwie nowicjuszki, które niosły zapalone świece. Siostra stawała przy pulpicie przed ołtarzykiem i czytała werset. Cała ceremonia była bardzo wzruszająca, gdy po długim wyliczaniu wszystkich rodzajów rachub czasu u różnych współczesnych cywilizowanych i znanych wówczas narodów, co trwało dobrych kilka minut, następowało nareszcie uroczyste, wysokim tonem i wzruszonym głosem ogłoszenie przyjścia na świat Zbawiciela. A tekst był następujący:

„Martyrologium Romanum in die 24 decembris: »Dnia ósmego przed kalendami styczniowymi; od stworzenia świata, kiedy na początku Bóg stworzył niebo i ziemię roku 5199; od potopu roku 2957; od narodzenia Abrahama roku 2015; od Mojżesza i od wyjścia Izraelitów z Egiptu roku 1509; od namaszczenia Dawida na króla roku 1302; tygodnia 65 według Danielowego proroctwa za 194 Olimpiady; od zbudowania miasta Rzymu roku 752; panowania cesarza Oktawiana Augusta roku 42; kiedy pokój powszechny był na ziemi, w szóstej epoce świata. Jezus Chrystus, wieczny Bóg i Syn Ojca wiecznego, chcąc najłaskawszym przyjściem swoim świat poświęcić, z Ducha Świętego poczęty i po upływie dziewięciu miesięcy od poczęcia swojego, w Betlejem judzkim rodzi się z Maryi Dziewicy, stając się człowiekiem: NARODZENIE PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA WEDŁUG CIAŁA«”. Po tych słowach wszystkie mniszki kapucynki padały krzyżem na ziemię w niemej adoracji, czcząc w ten sposób tajemnicę Wcielenia.

Wieczerza wigilijna rozpoczynała się już o 14.00, bo do Pasterki, która odprawiała się o północy, obowiązywał ścisły post eucharystyczny, czyli sześć godzin na czczo. Przy Wigilii usługiwały zawsze: matka opatka Izabella i s. Ludwika, wikaria. Wszystko to ogromnie podnosiło nastrój i robiło wielkie, niezapomniane wrażenie. Na stole wigilijnym z pewnością nie pojawiało się 12 potraw, ale były: barszcz czerwony z fasolą, kapusta z grzybami, ziemniaki, kluski z makiem czy łazanki z makiem, śledź. Gdy kondycja gospodarcza kraju i klasztoru była lepsza, na stole pojawiała się ryba i kompot z suszonych owoców. Po I wojnie światowej było biedniej.

Przed wieczerzą matka przełożona Izabella Lebenstein brała w rękę opłatek i składała wszystkim siostrom wspólne życzenia świąteczne. Były one wypowiadane prosto, ale serdecznie, mniej więcej w tych słowach: „Moje Drogie Siostry, życzę Wam, abyście wiernie zachowywały to, co nam przekazał nasz ojciec fundator [Honorat Koźmiński], gdyż to, co w nas wpoił, oddaje wiernie prawdziwego serafickiego ducha w służbie Jezusowi Chrystusowi”. Po Wigilii, o ile każda siostra spełniła wszystko, co należało do jej obowiązków, siostry szły wcześniej na spoczynek, aby o godz. 22 wstać i rozpocząć liturgiczny obchód nocy Bożego Narodzenia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama