Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bohaterowie, ale nie dla wszystkich

Na uroczystość odsłonięcia pomnika żołnierzy wyklętych nie przybyły lokalne szkoły ani włodarze miasta. Czy prawda o nich nie dotarła jeszcze do Dobrzynia nad Wisłą?

Dzięki staraniom Stowarzyszenia Historycznego im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ w Dobrzyniu powstało miejsce pamięci o żołnierzach wyklętych. Na kamiennym pomniku wyryte zostały nazwiska czterech żołnierzy: Jana Przybyłowskiego ps. „Onufry”, Tadeusza Derkowskiego ps. „Cichy”, Aleksandra Fryczke ps. „Orzeł” i Franciszka Dzięgielewskiego ps. „Dziewanna”. Osądzeni przez sądy komunistyczne i zamordowani żołnierze podziemia niepodległościowego aktywnie działali na ziemi dobrzyńskiej.

Mszę św. w intencji pomordowanych i ich rodzin odprawił ks. Henryk Lewandowski, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. – Każdy z tych żołnierzy wyklętych, widząc tę uroczystość, byłby szczęśliwy. Módlmy się o chwałę dla nich i przebaczenie dla ich katów – mówił ks. Lewandowski. Podczas Mszy św. wiele było szczerych wzruszeń i łez licznie przybyłych rodzin zamordowanych. – Żołnierze niezłomni są dziś bohaterami. Ich dzieje to historia najlepszych spośród nas, Polaków umiłowanych w wolności, żołnierzy, którzy ślubowali wierność niepodległej ojczyźnie. Jesteśmy tu po to, by oddana została wam sprawiedliwość, publiczna cześć i godność, należna wam pamięć i honory – mówiła w imieniu organizatorów wydarzenia Małgorzata Przemyłska.

Podniosła uroczystość odbywała się jednak w cieniu skandalu, gdyż nie chciał w niej uczestniczyć Ryszard Dobieszewski, burmistrz Dobrzynia n. Wisłą. Zabrakło także uczniów i pedagogów z dobrzyńskich szkół. Ten fakt szokuje tym bardziej, że wśród upamiętnionych żołnierzy wyklętych był lokalny nauczyciel Aleksander Fryczke. – Gdy pierwszy raz członkowie naszego stowarzyszenia przyjechali do Dobrzynia, usłyszeli, że ci żołnierze to byli zwykli bandyci – przypomniał w rozmowie z „Gościem Płockim” Jacek Słomiński ze Stowarzyszenia Historycznego im. 11 Grupy Operacyjnej NSZ.

Organizatorzy wydarzenia w rozmowie z nami ujawnili, że nie tylko burmistrz, ale także dyrektor gimnazjum i niektórzy członkowie Rady Gminy nadal mówią o żołnierzach wyklętych, że byli bandytami. Co więcej, dyrektor gimnazjum publicznego miał mówić o sobie, że jest „niezłomny” i nie wystawi pocztu sztandarowego szkoły, bo nie wierzy publikacjom, również IPN, na temat rehabilitacji tych żołnierzy.

Do zaistniałej sytuacji odniósł się w czasie uroczystości Jacek Pawłowicz z IPN, który zabrał głos przed odsłonięciem pomnika. – Gdzie jest młodzież z Dobrzynia? Dlaczego zabroniono jej tu przyjść? Pierwszy raz jestem na uroczystości, gdzie nie ma sztandaru szkoły, której nauczyciel walczył o Polskę i został za nią zamordowany. Fryczke był właśnie nauczycielem tej szkoły. Wybaczcie wzburzenie, ale byłem na kilkuset uroczystościach i tylko tutaj nie ma młodzieży ze sztandarem szkoły – mówił przedstawiciel IPN. – Ci czterej żołnierze, którzy są wymienieni na kamieniu, byli żołnierzami września 1939 r. oraz żołnierzami najpiękniejszej polskiej armii, jaką była Armia Krajowa. Nie byli płatnymi pachołkami Rosji, byli polskimi patriotami, którzy walczyli do końca. Za swą walkę zapłacili najwyższą cenę. Zdradzeni, przeszli niezwykle ciężkie śledztwa i zostali zamordowani. Nie mają grobów, a komuniści skazali ich na zapomnienie. Jak widać tu, w Dobrzyniu, osiągnęli sukces – podsumował Pawłowicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama