Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie tylko półpoście

Kiedyś na 40 dni zmieniał się domowy jadłospis i zamierało życie towarzyskie. A jak to wygląda na początku XXI wieku?

Jadano też kapuśniak, barszcz gotowany na kwasie z kapusty, kluski, różnego rodzaju kasze, warzywa i oczywiście chleb, zazwyczaj żytni razowy. Za postny przysmak uchodziła drobno posiekana cebula zalana łyżką lnianego oleju, którą jadano z razowym chlebem lub gotowanymi ziemniakami. Jak widać, wielkopostny jadłospis naszych przodków był dosyć urozmaicony. Jednak, jak zauważył, pisząc o życiu religijnym w swej rodzinnej wsi Krajewo Wielkie, nieżyjący już ks. Jan Chmieliński, wierni pościli, ale nie głodzili się. Nie brakowało jednak takich osób, które decydowały się na podejmowanie postu o chlebie i wodzie, zwłaszcza w Środę Popielcową czy Wielki Piątek. Co ciekawe, jak wspominali pamiętający tamte czasy ludzie, po 40 dniach postu spożywane na Wielkanoc mięso wydawało się początkowo jakby zupełnie pozbawione smaku. Pewnie po tak długim okresie wstrzemięźliwości organizm potrzebował czasu, aby na nowo przyzwyczaić się do tego rodzaju potraw.

Niemal całkowicie zamierało życie towarzyskie. Nie organizowano wesel i zabaw, unikano śpiewania świeckich piosenek, śmiechu, żartów i wesołości. Ludzie masowo brali udział w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali, które przyciągały, zwłaszcza mieszkańców mazowieckich wsi, rzewnymi śpiewami i kazaniami pasyjnymi. Jednym momentem łamiącym wielkopostną ciszę, spokój i powagę było dziś niemal zupełnie zapomniane tzw. półpoście albo śródpoście.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama