GN 48/2020 Archiwum

Wieczór Wiary z biskupem

O "papieżu Cyrenejczyku" - Benedykcie XVI i o potrzebie wiary opartej na skale Kościoła mówił bp Libera do parafian św. Jakuba w Słupi.

O wierze, której uczy Benedykt XVI, mówił w swej katechezie bp Libera. Wyjaśniał, że papież jest autentycznym nauczycielem wiary, bo jego posługa jest związana z krzyżem.

– Z posługą papieską, posługą następcy św. Piotra zawsze związane były: ludzka słabość, niesprawiedliwe oskarżenia, prześladowania i krzyż. Właśnie na krzyżu, w rzymskim cyrku Kaliguli i Nerona na Watykanie, zawisł w latach 60. I wieku po Chrystusie św. Piotr. Ale przecież także po nim wielu papieży było męczennikami, wielu – wygnańcami, wielu znosiło inne formy prześladowań – mówił biskup i przywoływał postaci papieży ostatnich wieków: od Piusa VII i bł. Piusa IX, przez Piusa X, Benedykta XV, .Piusa XI i Piusa XII aż do bł. Jana XXIII, Pawła VI, bł. Jana Pawła II i Benedykta XVI.

– Dzisiaj przychodzi nam stanąć wobec dramatu Krzyża Ojca świętego Benedykta XVI. Jestem przekonany o tym, że należy go zaliczyć do grona najbardziej atakowanych, najbardziej nierozumianych papieży w historii. (…) Długo i rzeczowo można by na te wszystkie zarzuty odpowiadać. Ale to już nie ma żadnego sensu, bo odpowiedź tych ludzi w ogóle nie interesuje, oni są stuprocentowo przekonani o prawdzie swoich racji. Powtarzam więc w tym miejscu tylko to, co już nieraz mówiłem: nauka posoborowych papieży, dotycząca kwestii małżeństwa i rodziny; dotycząca obrony życia; dotycząca mężczyzny i kobiety, zostanie kiedyś uznana za najbardziej rozsądną i mądrą spośród wszystkich doktryn na ten temat. Dzisiaj jednak jej głoszenie łączy się z krzyżem i Benedykt XVI ten krzyż świadomie przyjmował i niesie – podkreślał biskup. I dodał:

- Tak, rezygnacja z funkcji widzialnej Głowy Kościoła Powszechnego jest i dla niego, i dla nas bolesna. Z racji kruchości zdrowia fizycznego i osłabienia funkcji psychicznych odchodzi ten, którego nazywaliśmy „naszym Ojcem świętym”. Odchodzi, a nie dezerteruje, nie abdykuje czy podaje się do dymisji, nie „porzuca” Kościoła. Odchodzi, bowiem jest głęboko przekonany, że tak trzeba; że ktoś inny wykona tę posługę i pracę – w takim właśnie świecie – lepiej; że nawet najszczytniejszą funkcję można, a czasem trzeba zostawić; że każdy człowiek jest jedyny, niepowtarzalny, ale nie jest niezastąpiony; że cenne jest także życie, przeżywane w odosobnieniu, w cieniu, na modlitwie i medytacji, pośród cichego cierpienia; że również w odosobnieniu, w cieniu, na modlitwie i medytacji, pośród cichego cierpienia, można dopełnić posługi sternika łodzi Piotrowej – mówił bp Libera.

Spotkanie w Słupi zakończyło wspólne Wyznanie Wiary.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama