Nowy numer 42/2018 Archiwum

Zagadka Pana Jezusa

Dawniej w Płocku nazywano je Siostrami od Anioła, teraz kojarzą się z miłosierdziem Bożym i św. Faustyną. Siostry ze Starego Rynku i z Białej obchodzą 150-lecie istnienia zakonu.

Czy to mała rzecz: jedną duszę zbawić? – powtarzają za swą polską założycielką, matką Teresą Potocką, siostry od Matki Bożej Miłosierdzia. Wyróżnia je habit i charakterystyczny czepek, podobny do tego, który nosiła św. s. Faustyna. W Płocku, po 40 lat przymusowej nieobecności, wróciły na Stary Rynek 14/18, gdzie zgromadzenie ma swój dom od 1899 roku. Tak chciał ks. Antoni Julian Nowowiejski, późniejszy biskup płocki i błogosławiony, który opiekował się duchowo wieloma osobami, w tym dziewczętami, które pracowały jako służące.

Już w 1889 roku powstały placówka opieki nad służącymi, koło tercjarskie, Instytut Bożej Miłości i Zakład Anioła Stróża. Dla bezhabitowych sióstr ks. Nowowiejski napisał regułę, a dla dziewcząt – regulamin. W instytucie w latach 90. XIX wieku było 18 sióstr, a w zakładzie około 20 wychowanek. Siostry wraz z dziewczętami prowadziły swoiste przedsiębiorstwo przemysłowe z pralnią, prasowalnią, szwalnią i pracownią haftu. Ale do takiej pracy potrzeba było większego doświadczenia, dlatego dzieło podjęły Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. „Wszystkie domy sióstr zowią się we Francji tak, jak je matka Rondeau, założycielka zgromadzenia, nazwała: Miséricorde, Miłosierdzie.

Tą świętą nazwą radbym także nazwać zakład Anioła Stróża w Płocku. Miłosierdziem bowiem on jest, skoro Boże Miłosierdzie tylu duszom ogłasza i rozdaje” – napisał abp Antoni Julian Nowowiejski w „Dziejach Instytutu Matki Bożej Miłosierdzia”. 13 kwietnia 1899 roku przyjmuje się jako dzień powstania placówki Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. W czasie I wojny światowej zakład liczył około 50 dziewcząt, a gdy w 1930 r. przyjechała tu s. Faustyna, było około 35 sióstr i ponad 100 wychowanek, zwanych potocznie magdalenkami.

W zakładzie gościł Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI, ale nowym początkiem historii tego miejsca i najważniejszą chwilą był cichy wieczór 22 lutego 1931 roku. Ciekawe, że w kaplicy sióstr obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany według wizji świętej, zawiśnie już po jej śmierci, na początku wojny. W czasie okupacji w murach zakładu schronienie przed wywózkami na prace do Niemiec znalazło około 150 dziewcząt. Podobnego schronienia w tym czasie udzielały również siostry mariawitki.

Klasztor i zakład istniały do 1950 roku. Wtedy, 22 czerwca, „dom został okrążony przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa (…). Siostry zebrano w jednym z pomieszczeń, także i dziewczęta, którym nie wolno było kontaktować się z siostrami. W dwie godziny musiały siostry zabrać rzeczy osobiste – całe inne mienie zostało zabrane, rozkradzione. Przez lata następne użytkowane i w sposób godny potępienia – straszna dewastacja całego obiektu” – zapisano w kronikach zgromadzenia. – Siostry mogły tu powrócić dopiero w 1990 roku – opowiada s. Gonzaga Walczak, płocczanka i pierwsza przełożona domu po powrocie sióstr na Stary Rynek. – Ten klasztor jest zagadką Pana Jezusa. On lubi takie miejsca, gdzie z całą miłością pochyla się nad nędzą ludzi. I przez to miejsce, wraz ze św. s. Faustyną, z pewnością przeszło i przechodzi wiele świętych sióstr, które rozpala charyzmat, aby choć jedną duszę zbawić.Teraz trwa dzieło rozbudowy sanktuarium, bo chcemy pokazać to święte miejsce pielgrzymom. Chcemy, aby w miejscu celi św. s. Faustyny można było uklęknąć i adorować Najświętszy Sakrament – mówi s. Mirosława Ratter, przełożona płockiego domu sióstr.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy