Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdy ksiądz puka do drzwi…

– Najlepiej z wizytą duszpasterską do rodzin idźcie po Bożym Narodzeniu – radził płockim księżom abp Antoni Julian Nowowiejski.

Kto szczęście przynosi?

Takie jest także tło kolędy księdza. W Polsce wprowadził ten zwyczaj synod piotrkowski w 1628 roku, postanawiając, by pleban odwiedzał wszystkie domy swych parafian, poznawał ich, prowadził ich spis oraz badał, czy po chrześcijańsku wierzą. W pamiętnikach ks. Kitowicza (XVII w.) czytamy, że „Kolęda trwała od Nowego Roku do Wielkiego Postu (...). Dzieci i służących kapłan egzaminował z katechizmu; dziewczęta ubiegały się do stołka, na którym ksiądz siedział, w tem przekonaniu, że która pierwsza usiądzie, ta tego roku za mąż pójdzie. Po wsiach dawano księdzu słoninę, groch, ser, grzyby, orzechy, owoce, kokoszę, po kilka groszy, we dworach pieniądz i raczono księdza”. W „Pastorologii” bł. abp. A.J. Nowowiejskiego (Płock 1923 r. s. 172) czytamy, że: „najlepszy i najbardziej odpowiedni czas do odbycia kolędy (to okres) do W. Postu, (…) jej celem jest poznać rodziny swoich parafian, (...) sposób ich życia religijno-obyczajowy, relacje między członkami rodziny; między pracownikami i chlebodawcami; warunki życia materialnego, wpływy dobre i złe, (…) uleczyć ujemne strony życia religijnego (niedbalstwo w uczęszczaniu do kościoła w dni święte; małżeństwa bez ślubu kościelnego, nieznajomość zasad wiary i tym podobne), (…) zachęcić do pracowitości, oszczędności, udziału w życiu stowarzyszeń religijnych, dobrze usposobić do siebie i rozstawać się z parafianami (...) w ten sposób, iżby byli przekonani, że w duszpasterzu znaleźli serdecznego przyjaciela”. Jak zaznaczał arcybiskup, skutkiem kolędy winno być wskazanie kierunku pracy duszpasterskiej. Czyż te uwagi nie są także dzisiaj aktualne?

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama