Nowy numer 43/2020 Archiwum

Droga przez mękę w lokalnej pamięci

Z 12 tysięcy Żydów po wojnie do Płońska wróciła ledwie garstka, kilkadziesiąt osób.

We wtorek 30 października obchodzono 70. rocznicę likwidacji żydowskiego getta w mieście urodzin Ben Guriona, twórcy państwa Izrael. Niemieccy okupanci założyli żydowską dzielnicę we wrześniu 1940 roku. Zajmowała ona obszar około jednego kilometra kwadratowego i obejmowała ulice: Kozią, Krzywą, Warszawską, Wyszogrodzką i Pułtuską. Zwieziono tam także Żydów z powiatów płońskiego, ciechanowskiego, sierpeckiego oraz z Rypina i Lipna.

„Kiedyś byłam świadkiem czegoś, czego do dziś nie mogę zapomnieć. To było, gdy Niemcy złapali Żyda, który uciekł z płońskiego getta. Urządzili wtedy pokazową egzekucję – zebrali wszystkich Żydów z getta na placu przy Warszawskiej, mniej więcej naprzeciwko sklepu meblowego, i kazali im walić w jakieś blaszane puszki na znak, że się »cieszą«, że ich to nie spotkało. Żeby zapamiętali, że jak im przyjdzie do głowy uciekać, to czeka ich taki sam los. A potem wyprowadzili tego Żyda i zabili. Kiedy Niemcy prowadzili go na śmierć, ja akurat biegłam do państwa Mossakowskich po mleko. Widziałam go. To był młody chłopak. Słyszałam, jak wołał: Mame lejbe!... Mame!... (głos się łamie). Długo nie mogłam potem tej jego skargi, tego krzyku zapomnieć... Wciąż je słyszałam. Bo on matkę wołał, proszę pani... Matkę (…) – wspomina płońszczanka Czesława Stawiska, więźniarka obozu w Ravensbrück.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama