• facebook
  • rss
  • Sąd nad Wisłą

    dodane 11.06.2015 00:00

    Społeczeństwo. – gospodarstwo to nie jest walizka, którą da się zamknąć i wyprowadzić z nią dokądkolwiek. To jest dorobek całego życia i pokoleń – mówią mieszkańcy miejscowości, które wciąż żyją w cieniu powodzi.


    Na zewnętrznej ścianie drewnianego kościółka w Troszynie Polskim znajduje się tabliczka, która wskazuje poziom, do jakiego doszła woda w czasie powodzi w 2010 r. Usytuowany obok cmentarz w momencie nadejścia fali kulminacyjnej znalazł się całkowicie pod jej taflą. Dziś to miejsce wydaje się już oazą spokoju. Wokół bardzo urodzajne pola, na których wszystko urośnie. Jednak obawy mieszańców Troszyna i pozostałych miejscowości nie wyparowały wraz ze ustępującą wodą. Mija pięć lat ich batalii o bezpieczną Wisłę.


    Chcemy godnie żyć


    Wszystko zaczęło się rankiem 23 maja przerwaniem wału przeciwpowodziowego w Świniarach. Ucierpiały miejscowości położone w gminach Gąbin i Słubice, m.in. Troszyn, Borki i Wiączemin. Zalane zostały pola, zniszczone zasiewy, gospodarstwa i domy. Dramat mieszkańców tej skądinąd pięknej doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej, usytuowanej w środkowym biegu Wisły, nie skończył się wraz z odejściem wody, bo skutki powodzi były odczuwalne jeszcze długo. – Przeżyłam tu trzy powodzie, ale najgorsza była ta ostatnia, bo ona wszystko zniszczyła. Poprzednia, w 1982 r., była zimą, to jeszcze coś się odrodziło. Po powodzi 5 temu nie zostało nic – domy, pola, nawet drzewa szlachetne... – mówi Kazimiera Misiak, która mieszka tu przez całe życie.
O tym jednak, co przeżyli, mieszkańcy tych terenów nie chcą już dziś rozmawiać. Są zmęczeni powtarzaniem tej samej historii: jak bronili wałów, jak uciekali przed wodą, ile dobytku stracili. – Pamiętamy, jak wiele pomocy do nas wtedy napłynęło, ale my już nie chcemy darów. My chcemy godnie i bezpiecznie żyć, tu, gdzie żyjemy od pokoleń – mówią zgodnym głosem mieszkańcy terenów popowodziowych.
Trzy lata temu założyli stowarzyszenie Obrońców Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej, żeby wspólnie walczyć nie tylko o umocnienie wałów, ale przede wszystkim o pogłębianie koryta Wisły. Odcinek w okolicach Płocka to newralgiczna część rzeki, bo tu zaczyna się Zbiornik Włocławski, który powstał wraz budową zapory i elektrowni we Włocławku. Mieszkańcy pamiętają, jak dawniej na rzece pełną parą przez całe lato pracowały refulery – pogłębiarki wydobywające piasek z dna Wisły. Po powodzi w 2010 r. maszyny wróciły na rzekę, ale zdaniem mieszkańców są mało wydajne i jest ich za mało. W marcu tego roku zorganizowali protest w samym centrum Płocka, by ich głos był bardziej słyszalny. – Przede wszystkim potrzebne są duże pieniądze na pogłębianie Wisły i potrzeba więcej refulerów. Przez rok rzeka nanosi 1,5 mln m sześc. piasku, a refuler wydobywa zaledwie 300, czy 200 tys. m sześc. – mówiła wtedy Wanda Smożewska, prezes stowarzyszenia.


    Zostawić małą ojczyznę?


    – Gospodarstwo to nie jest walizka, którą da się zamknąć i wyprowadzić się z nią dokądkolwiek. To jest to dorobek całego życia i pokoleń. Byłby to patriotyczny sabotaż – mówi Sławomir Januszewski, sołtys z Wiączemina, od wielu lat radny w gminie Słubice. – Ja pochodzę stąd. Przez 25 lat mieszkałam w Płocku, ale tu wróciłam i nie mam zamiaru się stąd wyprowadzać. Widzę, ilu tu przyjeżdża turystów, którzy zwiedzają te tereny, a my mielibyśmy stąd odejść? Zresztą, mówimy tu o czterech gminach i 28 tys. mieszkańców. Ja nie rozumiem kogoś, kto chciałby nas stąd wysiedlić – mówi Wanda Smożewska, prezes stowarzyszenia i radna gminy Gąbin.
Mieszkańcy, z którymi spotykamy się przy kościele w Troszynie, opowiadają, że proponowano im odejście z tych okolic. W zamian oferowano 300 tys. zł. – Za tę kwotę można pobudować dom, ale za co rolnik odbuduje gospodarstwo, które tu zostawi? Wyprowadziło się dziewięć rodzin, reszta została. W imię czego mamy się stąd wyprowadzić? – pytają mieszkańcy. W gminie Gąbin powstał projekt: „Bezpieczny dom w mieście i gminie Gąbin” z myślą o mieszkańcach, którzy chcieli opuścić tereny zalane przez Wisłę.
Proponowano również przeniesienie zabytkowego kościoła na wyżej położone tereny. Nie zgodził się ks. proboszcz Stanisław Kruszewski. – To nasz patriotyzm lokalny. Jak można zostawić swoją małą ojczyznę? Od pokoleń ludzie tu mieszkają. A teraz mówi się, że ma tu powstać rezerwat dzikiej przyrody. Mamy wrażenie, jakbyśmy byli ludźmi drugiej kategorii. W Polsce są pieniądze na stadiony, orliki, koncerty gwiazd, a tu brakuje życzliwej uwagi, aby pozwolić ludziom spokojnie żyć – mówi ks. Kruszewski.
– To wszystko jest związane z unijnym programem Natura 2000. Mamy odczucie, jakby bardziej dbano o dzikie zwierzęta niż o ludzi. Czujemy, jakbyśmy byli poza troską państwa – mówią mieszkańcy. – Wiadomo, że piasek rzeczny jest wspaniałym budulcem. Dlaczego nie wykorzystać tego naturalnego bogactwa, sprzedając go nawet za symboliczną złotówkę? – pytają mieszkańcy Troszyna i okolic.


    Nadzieja umiera ostatnia


    Czy boją się Wisły? – Nie, Wisły się nie boimy. Od tylu wieków mieszkali tu nasi przodkowie. Bardziej boimy się rządzących, ich zaniedbań i manipulacji względem nas – mówią zgodnie. Powódź sprzed pięciu lat, ich zdaniem, to wynik ludzkich zaniedbań. Wystarczyło nic nie robić, nie pogłębiać dna rzeki, i nieszczęście było gotowe – podsumowują. I wciąż mają poczucie, że od pięciu lat są zwodzeni obietnicami rządzących.
Czego nauczyła ich powódź? – Na pewno przypomniała nam o potrzebie solidarności. Rok po powodzi spłonęło np. jedno z gospodarstw. Ludzie solidarnie i bardzo chętnie pomagali. To nas zmieniło na lepsze. Również w organizacji protestu nasza społeczność jest zmobilizowana – mówią inni.
Teraz pojawiło się światełko w tunelu, po spotkaniu z wiceministrem ochrony środowiska. – Mamy zapewnienie ministra, że cztery pogłębiarki rozpoczną pracę na Wiśle. Na ten cel przeznaczono 8 mln zł. Ministerstwo wyraziło również zgodę, że żwir wydobywany z rzeki będzie transportowany poza wał. U ministra wnioskowaliśmy o 20 mln na rok, bo uważamy, że tyle pieniędzy potrzeba, aby usuwać bieżący napływ mułu. Są również obostrzenia ekologiczne i okresy chronione dla dzikich zwierząt, których należy przestrzegać. Ale mimo wszystko akcja pogłębiania dna Wisły ma się rozpocząć – mówi S. Januszewski.
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół