Nowy numer 16/2018 Archiwum

Rolnik szuka ratunku

– To nie jest tak, jak wydawać się może, gdy patrzy się na obrazki z telewizji, że pojechaliśmy sobie na piknik. My jesteśmy zdesperowani i walczymy o nasz byt – mówią gospodarze i hodowcy z diecezji płockiej.

Rolnicy – także z naszego regionu, m.in. z Gąbina, Płocka czy Sierpca – protestują przeciwko trudnej sytuacji w rolnictwie i braku pomocy państwa. Zaznaczają, że o swych problemach informowali samorządy, parlament, pisali petycje i… nic. Ignorowani przez lata, dziś – solidarni i zdespero- wani – chcą walczyć o swoje.

Na granicy wytrzymałości

– Na tych protestach spotykam tylu młodych gospodarzy, którzy zainwestowali, szkolili się, wyłożyli mnóstwo pieniędzy na modernizację obór, chlewni i teraz nie mają z czego spłacać kredytów. Strajkują, bo nie chcą być bankrutami – mówi Adam Molak, przewodniczący RI „Solidarność” powiatu płockiego. Ale dlaczego rolnicy blokują drogi? – Są już na granicy wytrzymałości. Protestu w okolicach Gąbina nie przygotował żaden związek, to gospodarze sami się zorganizowali i wyszli na blokadę. Było tam 40 osób – mówi A. Molak, który sam zorganizował protest w Płocku. Wyjaśnia, że rolnicy mają pretensje do władz, bo nikt nie dba o rodzimą produkcję polskich gospodarzy. – Jest tak źle, bo do kraju napływają mięso i produkty żywnościowe z zagranicy. Staraliśmy się dotrzeć do rządu ze swoimi problemami przez wiele lat, ale teraz muszą już nas wziąć pod uwagę – dodaje. Rolnicy przekonują, że gołym okiem widać kryzys na wsi. Najbardziej tracą gospodarstwa, które produkują trzodę chlewną, a nie zajmują się innymi gałęziami produkcji. Według danych Mazowieckiej Izby Rolniczej widać znaczny spadek dochodów gospodarstw rolnych w 2014 roku. Dzieje się tak w różnych sektorach na rynku: zbóż, mleka, trzody chlewnej, owoców i warzyw. Spadek rentowności produkcji rolnej zagraża istnieniu wielu gospodarstw rolnych.

Kary za wydajność

– Gwoździem do trumny naszego rolnictwa było przede wszystkim wprowadzenie rosyjskiego embarga na mięso, owoce i warzywa – mówi Adam Witkowski, przewodniczący rady powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej w Żurominie, która o złej sytuacji na wsi pisała do premiera, ministra rolnictwa i parlamentarzystów. Pan Adam był nawet w grupie rolników protestujących przed parlamentem w Brukseli w sierpniu ubiegłego roku. – Ministerstwo rolnictwa zabiegało, żeby rolnicy się rozwijali. Gospodarze wzięli kredyty, pobudowali nowe obory, chlewnie, kurniki i produkują najzdrowszą żywność nie tylko w Europie. To powszechna prawda. Mamy najnowsze technologie, ale przez kryzys w rolnictwie, brak programów dla rolników grozi nam bankructwo – mówi Witkowski. I opisuje sytuację rolnika z regionu Żuromina, który zbudował nowoczesną oborę na 270 krów, a teraz okazuje się, że musi zapłacić karę, bo wyprodukował za dużo mleka. Jest zbyt wydajny. Takich jak on nie brakuje. Dlatego rolnicy walczą także o to, żeby nie płacić tych kar za nadprodukcję mleka, jak chce Unia Europejska.

Dzik niszczyciel

Wielu rolników narzeka na straty spowodowane przez dziki. Na ostatnim spotkaniu w Warszawie z ministrem ochrony środowiska rolnicy usłyszeli, że zwierzęta łowne, w tym dziki są dobrem państwowym. – Powiedziałem wtedy, że przechwycimy z naszego żuromińskiego rejonu te wszystkie dziki i wpuścimy je w ogródki działkowe wokół Warszawy, i zobaczymy, jak oni wtedy się zachowają. Bo tutaj ta zwierzyna robi rolnikom wielkie szkody – mówi pan Adam. Przyznaje, że dziki niszczą nieraz całe plantacje, np. kukurydzy. Pewien rolnik zasiał kilkanaście hektarów pola kukurydzą, którą miał przeznaczyć na dobrą paszę. Wyszedł za stodołę i zobaczył, że dziki zjadły mu całą uprawę. Rolnicy strajkują, żeby zmienić przepisy, by mogli dostać odszkodowanie choćby za nasiona, za paliwo. Hodowcy wiejscy przyznają, że ta sytuacja musi się zmienić. – Za dużo rolników ponosi szkody i stają się niewypłacalni. Nie mogę przewidzieć żadnego scenariusza, ale coś musi się zmienić. Chciałbym, abyśmy ze spokojem rozmawiali o przyszłości, bo zmiany są konieczne. A jak rozmów nie będzie, to może ludzie zadecydują swoją kartką do wyborów – dodaje Adam Molak.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma