• facebook
  • rss
  • Miłość zmrużonych oczu

    Agnieszka Kocznur, Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 03/2013

    dodane 17.01.2013 00:00

    Rodzina. W jej zdrowej strukturze znajdzie się miejsce dla każdego pokolenia. Jak zmienia się życie, gdy na świat przychodzą wnuki? – To radość trudna do opisania – mówią nam szczęśliwe babcie. A czy wnukom potrzebni są seniorzy? Na pewno. Wiedzą to dobrze ci, którzy odczuwają ich brak.

    W dzisiejszych czasach wielu rodziców korzysta z nieocenionej pomocy babć i dziadków. Katarzyna Podolewska, psycholog w jednej z płockich szkół, codziennie widzi, jak wielu dziadków przyprowadza i odbiera swoje wnuki ze szkoły. Sama też korzysta z pomocy rodziców w opiece nad córkami. Jednocześnie zaznacza, że należy jednak dbać o zachowanie „zdrowych” proporcji i pamiętać o tym, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dzieci.

    Cenna jak drogowskaz

    Anna Bąkowska wnuki i prawnuki ma nawet za oceanem. Jednak stara się być w ich życiu bardzo obecna. Z pokolenia na pokolenie wszystko w jej rodzinie kręciło się wokół dzieci. Tak jest do teraz. – Mam piątkę wnuków i sześcioro prawnuków, a w drodze jest kolejny – mówi z dumą pani Anna, która ma 94 lata i energię, jakiej młoda osoba mogłaby pozazdrościć. Jaką babcią chciała być? – Nowoczesną! – odpowiada z uśmiechem. Z pewnością nią jest; ciągle sama prowadzi samochód, grywa w brydża i uwielbia życie towarzyskie. Dodaje od razu, że z jednej strony jest konserwatywna, jeśli chodzi o zasadnicze poglądy życiowe, ale w kwestii nowoczesnego stylu wychowania czy podejścia do problemu – jest bardziej tolerancyjną osobą. – Chciałabym miłość i szacunek do kraju przekazać wnukom. Staram się uczyć także tych najmłodszych prawnuków patriotyzmu. Teraz w Polsce jakoś nie ma takiego umiłowania do kraju, jak za moich lat, gdy byliśmy bardziej związani z ojczyzną. Może to okupacja na nas tak wpłynęła, prześladowania przez Niemców, żeśmy tak kraj kochali – mówi Anna Bąkowska. Wszystkie pamiątki, jakie miała z powstania warszawskiego, z czasów okupacji, podzieliła między trzech prawnuków. Zapakowała w specjalne kuferki i rozdała, żeby historia, tradycja rodzinna przetrwała. Najstarszy prawnuczek Kubuś ten szczególny prezent od babci otrzymał w dniu Pierwszej Komunii św. Pani Anna, choć to babcia i prababcia na odległość, ma z wnukami bardzo ścisły kontakt. – Jesteśmy blisko cały czas. Piszą i dzwonią, i teraz na Skypie można ich oglądać, więc jesteśmy w ciągłym kontakcie – przyznaje. Jak tylko może, stara się budzić w nich uczucia religijne, dużo czytać i opowiadać. – Wnuki kocha się bardzo, i może nawet dojrzalszą miłością niż swoje własne dzieci. Jest się chyba bardziej wyrozumiałym. Na wiele rzeczy swoim dzieciom nie pozwalałam, a wnukom prawie na wszystko. Jak przyjeżdżają, bawią się, w co tylko chcą. Chcą się przebierać, urządzać różne zabawy, to na wszystko się zgadzam – opowiada z uśmiechem. – Nie umiem się wyłączyć z ich życia, bardzo mnie interesują wszystkie ich problemy, zawsze się staram służyć im radą. Trzeba przebywać z wnukami, dążę do tego, żeby się bardzo z nimi zżyć. Dzielę się z nimi radością, ale swoje zmartwienia zatrzymuję dla siebie – przyznaje.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół