Nowy numer 32/2022 Archiwum

Na wiecznej warcie

Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu zawsze było bliskie środowisko kombatantów nurtu niepodległościowego, z kolei oni nazywali go „ojcem narodu” – te mniej znane wątki z życia błogosławionego prześledził płocczanin Andrzej Czapski.

Kwerenda w jasnogórskich archiwach pozwoliła płocczaninowi na zebranie licznych śladów szczególnej duchowej opieki, jaką kard. Stefan Wyszyński otaczał powojenne środowisko niepodległościowe. O tych wątkach z życia prymasa opowiadał podczas spotkania w Mediatece Książnicy Płockiej, kończącego Dni Kultury Chrześcijańskiej w Płocku.

Jak wyjaśniał A. Czapski, środowisko żołnierzy niepodległości tworzyli głównie ci, którzy w czasie wojny, po Wrześniu ’39 byli więzieni w oflagach lub walczyli na Zachodzie. Wyróżnił przy tym dwa nazwiska: płk. Ludwika Głowackiego, bohatera bitwy nad Bzurą, dwukrotnie odznaczonego krzyżem Virtuti Militari, który za Bieruta przesiedział 2 lata w celi śmierci, choć został w tym czasie uniewinniony, a także gen. Romana Abrahama, m.in. bohatera obrony Lwowa w 1918 roku.

Jak mówił, duchowa bliskość pasterza polskiego Kościoła trudnego czasu komunizmu i tych, którzy w PRL mimo aktów bohaterstwa podczas wojny byli skazani na marginalizację, jeśli nie na więzienia, a nawet kary śmierci, bierze się jeszcze z czasów wojny. Ksiądz Stefan Wyszyński był wtedy m.in. kapelanem szpitala powstańczego w Laskach, spowiadał umierających żołnierzy, sprawował Msze św. dla partyzantów. Jako prymas kard. Wyszyński wielokrotnie spotykał się i modlił z dawnymi uczestnikami walki o niepodległość, a miejscem tych spotkań była Jasna Góra.

Były to najczęściej ważne jubileusze historyczne, np. 55. rocznica Cudu nad Wisłą czy 50. rocznica złożenia prochów do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Jak przypomniał Andrzej Czapski, na 600-lecie Jasnej Góry generałowie Roman Abraham i Mieczysław Boruta-Spiechowicz oddali Maryi – Jasnogórskiej Hetmance jako votum swoje najwyższe odznaczenia – krzyże Virtuti Militari. W 1977 r. powstał niezwykły płaszcz maryjny z żołnierskimi odznaczeniami. Kiedy żołnierze niepodległości odchodzili na „ostatnią wartę”, prymas zawsze towarzyszył im w tej drodze. – Jak zapisał jasnogórski kapelan żołnierzy niepodległości, kard. Wyszyński odchodził jak żaden z prymasów, żegnany z ceremoniałem wojskowym – przypomniał A. Czapski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama