Nowy numer 26/2022 Archiwum

Teolog w „pulsie czasu”

Mija rok od śmierci dawnego rektora WSD w Płocku, wybitnego polskiego moralisty. Jaki depozyt myśli zostawił po sobie?

Po śmieci ks. Ireneusza Mroczkowskiego w świadectwach i wspomnieniach o nim powtarzały się pewne wątki – przede wszystkim podkreślano otwartość na dialog księdza profesora nawet z zagorzałymi adwersarzami, wielką różnorodność zagadnień, jakie podejmował w swoich tekstach, czy aktywność w różnych ośrodkach naukowych i środowiskach. Ale wspominano go nie tylko jako naukowca, ale przede wszystkim jako człowieka i kapłana. Cechowały go pogoda ducha, skromność, wielka wrażliwość, zarówno moralna, jak i estetyczna, życzliwość wobec ludzi. Skąd to brał? „Opanował trudną sztukę odnajdywania Jezusa w drugim człowieku” – mówił w czasie uroczystości pogrzebowych ks. prał. Marek Jarosz, rektor WSD w Płocku.

W rok po śmierci wybitego płockiego teologa moralisty ten „portret” jego osobowości i dorobku tworzony przez dawnych wychowanków, współpracowników i przyjaciół stale się pogłębia. Również dzięki przygotowanej w środowisku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z którym był przez lata związany, księdze jubileuszowej – na 70. urodziny ks. Ireneusza, które przypadały 24 grudnia 2020 roku. Niestety, jej wydania sam nie doczekał. Na kilkuset stronach autorzy tekstów ukazują m.in. działalność ks. Mroczkowskiego jako rektora WSD w Płocku (1999–2005), członka Towarzystwa Naukowego Płockiego (w tym przewodniczącego Sekcji Dialogu), redaktora naczelnego „Studiów Płockich”, wieloletniego asystenta Klubu Inteligencji Katolickiej, a także autora bloga, w której to roli ksiądz profesor czuł się znakomicie, dostrzegając potencjał ewangelizacyjny współczesnych środków komunikacji.

Już w pierwszym tekście, poświęconym dokonaniom naukowym i organizacyjnym teologa z Płocka, jego autor o. Andrzej Derdziuk OFM Cap podkreśla, że osiągnięcia te nie powinny przysłonić samej postaci – „dobrego, radosnego i życzliwego człowieka”, mimo poważnej choroby „zawsze otwartego na Boga i drugiego człowieka”. W ks. Mroczkowskim, zdaniem o. Derdziuka, spotkały się prosta wiara z dociekliwym rozumem, ciekawość świata i pokora, która uzdalniała go do słuchania i uczenia się od innych. W jego blogu jak w soczewce skupiały się frapujące go wątki – a te dotyczyły bardzo różnych tematów. Prowadził go od 2012 r. niemal do końca.

Pisał o tym ks. Tadeusz Zadykowicz: „Ks. Mroczkowski żyje sprawami Kościoła. We wpisach widać wielką tęsknotę za Kościołem na miarę zamysłu Chrystusa; za Kościołem wiarygodnym, a więc niepodzielonym wewnątrz, sprawiedliwym wobec stron konfliktu, widzącym źdźbło i belkę, gotowym do świadczenia słowem i przykładem”. Autorzy księgi jubileuszowej wymieniają też inne dokonania ks. Ireneusza Mroczkowskiego, przypominając go jako inicjatora podręcznika teologii moralnej, wnikliwego interpretatora teologii ciała św. Jana Pawła II, w tym jego koncepcji „nowego feminizmu” w ujęciu chrześcijańskim, ale też teologa zajmującego się etycznym wymiarem praw człowieka, etyką w biznesie, problemem cierpienia, chrześcijańską troską ekologiczną, cierpieniem zwierząt czy wreszcie kwestią genderyzmu. Jak stwierdza w jednym z tekstów ks. Marian Machinek, są dwie cechy tej przebogatej twórczości księdza profesora: „jedną jest pozostawanie – rzec by można – »w pulsie czasu«, w obrębie najgorętszych debat współczesności; drugą natomiast jest pasja, z jaką podejmuje dyskusję z każdym, kto pragnie na te tematy rozmawiać”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama