Nowy numer 30/2021 Archiwum

Przasnysz. Nie żyje ks. prał. Tadeusz Niestępski

Wieloletni proboszcz i dziekan z przasnyskiej fary zmarł 19 lipca w wieku 91 lat. Był jednym z najstarszych kapłanów diecezji płockiej.

Urodził się 26 lipca 1930 r. w miejscowości Bobino-Grzybki w powiecie makowskim jako syn Wacława i Władysławy z Poniatowskich. Gdy był w szkole podstawowej, wybuchła II wojna światowa. W latach niemieckiej okupacji uczył się więc w domu, a po wojnie rozpoczął naukę w przasnyskim gimnazjum. Jak wspominał później, był wtedy wzywany na przesłuchania do Urzędu Bezpieczeństwa. Starszy brat Tadeusza - Jerzy ps. Jurand - należał po wojnie do partyzantki niepodległościowej. Poległ w 1945 r. podczas obławy UB, ale za jego działalność prześladowani i represjonowani byli pozostali członkowie rodziny.

W 1948 r. Tadeusz Niestępski rozpoczął naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Płocku, ale z powodu restrykcji nałożonych na NSD przez władze komunistyczne, maturę w 1950 r. musiał zdawać eksternistycznie w szkole im. ks. Józefa Poniatowskiego w Warszawie, po czym wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku.

W pamięci ks. Tadeusza bardzo mocno zapisał się dzień jego święceń kapłańskich. "Tego dnia był duży śnieg i trzaskający mróz" - wspominał po latach. "Zazwyczaj święcenia kapłańskie odbywają się w czerwcu, ale wtedy bp Tadeusz Paweł Zakrzewski zarządził je na 11 lutego, w którym przypadał jubileusz 50-lecia jego kapłaństwa. Z tej okazji chciał wyświęcić nowych księży. Mieliśmy więc przyspieszone egzaminy i trzy miesiące wcześniej zostaliśmy wyświęceni. Bardzo przeżyłem sam moment święceń, może najbardziej z całego kapłaństwa. Zastanawiałem się, co to dalej będzie, jak to będzie... wszystko nowe. A jeszcze czasy były trudne. Nie wiedzieliśmy, co nas spotka. Ale cieszyliśmy się, wszyscy, całym kursem, z wigorem i zapałem rwaliśmy się do roboty" - wspominał po latach.

Nie dane mu jednak było, aby od razu po święceniach rozpocząć pracę duszpasterską. "Wtedy było tak, że nawet wikariuszy zatwierdzały władze państwowe" - wyjaśniał ks. Tadeusz. "Przed święceniami jako diakonów wezwano nas wszystkich do UB przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Trzeba było przedłożyć im spisany swój życiorys. Skutek był taki, że po święceniach nie wszyscy z nas otrzymali od władz pozwolenie na pracę w parafiach. W tej grupie znalazłem się i ja. Dopiero po robotniczych protestach w Poznaniu w czerwcu 1956 r. otrzymałem pozwolenie na pracę duszpasterską jako wikariusz w Pułtusku" - wspominał.

Już w grudniu 1961 r. ks. Tadeusz został proboszczem w Krzynowłodze Małej. Z wielkim wzruszeniem wspominał obchody Milenium Chrztu Polski w 1966 roku. "Był wielki zapał u ludzi i jedność" - opowiadał. "Jako księża wiedzieliśmy o podsłuchujących nas funkcjonariuszach Służby Bezpieczeństwa, ale nie zwracaliśmy na to wcale uwagi. A ludzie byli fantastyczni, bardzo pobożni i zaangażowani w te obchody" - mówił.

Ksiądz Niestępski został wtedy objęty aktywnym rozpracowaniem SB w ramach akcji pod kryptonimem "Narcyz - 26". Okres pracy w Przasnyszu do 1989 r. ks. Tadeusz zapamiętał jako czas, kiedy był pod stałą obserwacją komunistycznych służb bezpieczeństwa. "Zawsze nagrywane były kazania i ogłoszenia w kościele. Dwukrotnie byłem karany, m.in. za pierwszą pielgrzymkę do Rostkowa" - opowiadał.

Jeszcze jako proboszcz w Krzynowłodze Małej i Dzierzgowie ks. Niestępski przeprowadził prace remontowe, usuwając zniszczenia z czasów ostatniej wojny. W Dzierzgowie prace wykonano według projektu słynnego prof. Wiktora Zina.

Największym jednak wyzwaniem okazały się prace renowacyjne i budowlane w parafii św. Wojciecha w Przasnyszu, której proboszczem oraz dziekanem przasnyskim ks. Tadeusz był od 1980 do 1997 roku. Przeprowadził m.in. generalny remont kościoła, który otrzymał nowy dach i posadzkę, poddane renowacji zostały ołtarze i organy, odnowono zabytkową dzwonnicę, zbudowano plebanię oraz dom katechetyczny.

Kapłan podkreślał, jak trudno było wtedy cokolwiek dostać. Już na poprzednich parafiach cement, którego sam nie mógł kupić, otrzymywał od rolników. W Przasnyszu tylko dzięki przypadkowi zdołał kupić miedzianą blachę na dach przasnyskiej fary. W fabryce w Katowicach nie chciano wtedy w ogóle z nim na ten temat rozmawiać. Udało się dzięki przypadkowej rozmowie, podczas spotkania towarzyskiego siostry księdza z dyrektorem tego zakładu, który obiecał blachę i obietnicy dotrzymał. "Ale jak się robi, to jest zadowolenie, że człowiek jest potrzebny" - uważał ks. Tadeusz. A ludzie chętnie mu pomagali. Ci, którzy nie mieli pieniędzy, przychodzili i pracowali fizycznie. "Nigdy nie spotkałem się z odmową, od nikogo nie usłyszałem: »nie«" - stwierdził.

Podczas stanu wojennego zorganizował i kierował działalnością grup środowiskowych, służby zdrowia i nauczycieli. W 1985 r. został uhonorowany medalem za zasługi dla oświaty. W 1997 r. został odznaczony godnością kanonika honorowego kapituły pułtuskiej i niebawem przeszedł na emeryturę, pozostając w parafii.

Był pomysłodawcą i sekretarzem fundacji "Przasnyskie Liceum", pomagającej zdolnym a niezamożnym przasnyskim licealistom. W 2007 r. został kapelanem Ojca Świętego. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej w 2008 r. wyróżniło go statuetką "Przaśnika". Do końca swoich dni pozostał bardzo aktywny, wspomagając pomocą w pracy duszpasterskiej parafię w Węgrze.

Uroczystościom pogrzebowym w sobotę 24 lipca o godz. 10 w przasnyskiej farze będzie przewodniczył bp Roman Marcinkowski. Ksiądz prałat spocznie na miejscowym cmentarzu parafialnym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama