Nowy numer 37/2021 Archiwum

Sam był historią

W parafii na płockich Górkach pożegnano Tadeusza Taworskiego, wybitnego płocczanina, który kochał ludzi, Polskę i przyrodę.

Niemożliwe jest opowiedzieć o człowieku, który właściwie sam był historią – mówił w czasie liturgii pogrzebowej ks. Tadeusz Łebkowski, wieloletni proboszcz parafii św. Maksymiliana na płockich Górkach, spowiednik i przyjaciel Tadeusza Taworskiego. Śmierć organizatora i wieloletniego dyrektora zoo, działacza opozycji antykomunistycznej, samorządowca, społecznika, człowieka o mocnym charakterze, który kochał ludzi i kochał zwierzęta, dotknęła wiele osób i środowisk.

– Łączyła nas bezgraniczna, bezinteresowna przyjaźń. Zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Zaczęło się od wspólnej przysięgi złożonej na krzyż w stanie wojennym, którą odbierała od nas, też już nieżyjąca, Grażyna Przybylska-Wendt, wówczas członek krajowy podziemnych struktur Solidarności – wspomina Krzysztof Nowakowski, płocki przedsiębiorca, dawny opozycjonista, a zarazem syn mjr. Katarzyny Nowakowskiej ps. Kasia, ostatniego żyjącego w Płocku powstańca warszawskiego.

Tadeusz Taworski, który w tym roku skończył 90 lat, był z pokolenia pani Katarzyny, ale przyjaźń połączyła wszystkich członków ich rodzin. – To był człowiek instytucja, jednocześnie nie był to dyrektor „w krawacie”, który zza biurka wydawał polecenia. Kiedy była potrzeba, stawał się lekarzem, pielęgniarzem czy kierowcą starej, zdezelowanej ciężarówki. Potrafił założyć fartuch roboczy i sprzątać klatki, ale też pięknie, z wdziękiem reprezentował ogród zoologiczny na zewnętrznych spotkaniach – wspomina Krzysztof Nowakowski, który jeszcze jako kilkunastoletni chłopak przychodził do płockiego zoo i widział więź, jaka łączyła Taworskiego ze zwierzętami.

– Gdy Tadeusz chodził po ogrodzie i mijał kolejne klatki, to w każdej zwierzęta szły za nim do granic swoich wybiegów. Czasem przytulał niedźwiedzia przez kraty albo bawił się z młodymi tygrysami – wspomina przyjaciel zmarłego. T. Taworski spośród dyrektorów polskich ogrodów zoologicznych najdłużej kierował taką instytucją. O wielowymiarowości i bogactwie życia Tadeusza Marii Taworskiego świadczył fakt, jak wiele różnych środowisk przybyło na uroczystości żałobne. Pojawiły się także poczty sztandarowe, m.in. NSZZ „Solidarność”, Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Wojsk Obrony Terytorialnej, Stowarzyszenia Historycznego im. 11 Grupy Operacyjnej NSZ czy zespołu Dzieci Płocka. Wśród żegnających zmarłego byli m.in. Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka, i Krzysztof Kelman, obecny dyrektor płockiego zoo.

Ksiądz Tadeusz Łebkowski w kazaniu pogrzebowym zwrócił uwagę na kilka wątków życia Tadeusza Taworskiego – miłość do rodziny, szczególnie żony Teresy, którą opiekował się w jej chorobie; na jego pracę, a zarazem życiową pasję, jakim był ogród zoologiczny, oraz na bezinteresowność, przejawiającą się w niesieniu pomocy potrzebującym – czy to w stanie wojennym, czy już później – ale również troskę o pamięć historyczną i tożsamość narodową. Jak mówił kapłan, moralna i duchowa siła zmarłego wynikała z wiary. – Kiedyś zrobił w tym kościele zdjęcie grobu Pańskiego, w którym pod Najświętszym Sakramentem leżał krzyż, a na górze był napis: „Europo, podnieś krzyż”. Tadeusz oprawił to zdjęcie w ramkę i wystawił sobie w samochodzie za tylną szybą – wspominał wieloletni proboszcz parafii na Górkach, do której należał zmarły. W tym kościele umieszczono też kilkanaście tablic historyczno-patriotycznych, do których powstania przyczynił się m.in. Tadeusz Taworski. Zmarłego żegnali także przedstawiciele środowisk, z jakimi był związany, w tym Jan Śmiełowski, były dyrektor zoo w Poznaniu.

– Dziękuję, Tadeuszu, za ten czas przyjaźni, za te długie, nieraz trwające do północy, rozmowy. Walczyłeś wszędzie o prawdę ze swoim niepowtarzalnym, argentyńskim temperamentem – mówił dawny kolega Tadeusza Taworskiego, nawiązując do jego miejsca urodzenia – Buenos Aires. Wspomniał też, jak wielu kolegów, również z zagranicy, dotknęła ta śmierć. – Gdy zadzwoniłem do państwa Gucwińskich, popłakali się i nie mogli rozmawiać – mówił w czasie uroczystości żałobnej. Tadeusz Maria Taworski zmarł 3 lipca, otoczony najbliższą rodziną. Został pochowany na cmentarzu przy ul. Norbertańskiej, niedaleko swego ukochanego zoo, na którego przypadające w tym roku 70-lecie z radością wyczekiwał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama